Menu

on the limit - blog o Formule 1

Blog o skomplikowanej teraźniejszości i bogatej historii najszybszego sportu swiata

Pamiętne wyścigi - GP Kanady 2014

emikai12

GP Kanady było w zeszłym sezonie pierwszym przypomnieniem, że Formuła 1 bywa nieprzewidywalna. Do tego momentu wszystkie wyścigi odbywały się według jednego scenariusza. Pierwsze dwa miejsca są okupowane przez Mercedesy, reszta kierowców walczy o trzecie miejsce. Do nieoczekiwanego zbliżenia dwóch światów doszło kiedy awaria w obu srebrnych samochodach zwolniła ich tempo na tyle, że zaczął im zagrażać peleton. A w nim działo się nie mało.

245561

W Kanadzie dużo zależy od mocy silnika, więc zespoły z jednostkami Mercedesa szykowały się na szturm na podium a Red Bull i Ferrari były przygotowane na trudny weekend. W ekipie Mercedesa atmosfera po GP Monako była nadal napięta i Hamilton musiał czuć sporą presję. W Kanadzie miał udowodnić Rosbergowi, że to on zasługuje na prowadzenie w klasyfikacji. Jednak to Rosberg wygrał kwalifikacje, co musiało być sporym rozczarowaniem dla Lewisa. Sebastian Vettel uzyskał niespodziewanie trzeci czas, jednak to startujące za nim Williamsy wydawały się faworytami do zajęcia trzeciego miejsca na podium.

Vettelowi udało się na stracie wykorzystać walkę kierowców Mercedesa i odebrać Hamiltonowi drugie miejsce. Zanim Brytyjczyk mógł cokolwiek na to poradzić na tor wyjechał safety car. Max Chilton po raz pierwszy w swojej karierze nie ukończył wyścigu i zrobił to w sposób spektakularny. Wjeżdżając w swojego zespołowego kolegę już na trzecim zakręcie wyścigu. Dla zespołu Marussi był to po wielkim sukcesie w Monako twardy powrót do rzeczywistości.

Hamilton po restarcie szybko wyprzedził Vettela i tradycyjny pojedynek Mercedesów mógł się rozpocząć. Po pierwszych pitstopach wydawało się, ze Hamilton jest dostatecznie blisko by zaatakować. Na 25 okrążeniu nastąpiło zdarzenie, które byłoby najgoręcej dyskutowanym po wyścigu momentem, gdyby  nie przyćmiły go późniejsze wydarzenia. Rosberg hamował za późno przed szykaną, zablokował koła i ratując się ściął szykanę. W efekcie zyskał prawie sekundę nad zbliżającym się Lewisem. Nie został jednak za to ukarany. Była to kontrowersyjna decyzja, ale szybko okazało się, że niewiele by od nie zależało. Nie był to bowiem kolejny wyścig, który kierowcy Mercedesa mieli rozstrzygnąć między sobą. Kilka okrążeń później ich tempo zaczęło gwałtownie spadać. Obaj mieli problemy z hybrydowym układem napędowym.

Po następnej serii pitstopów  Lewis wyjechał na tor przed Rosbergiem, ale nie był to powód do świętowania. Przed nimi był Williams Felipe Massy, który jeszcze nie zjechał po raz drugi i mimo sfatygowanych opon zaczął się od Mercedesów oddalać. Problemy z hybrydowym systemem zaczynały wyglądać poważnie. Od tych systemów nie zależy tylko moc silnika, ale również działanie tylnych hamulców. Pierwszy zaczął mieć z nimi problemy Lewis. Najpierw omal nie wypadł z trasy na ciasnym nawrocie przed długa prostą, potem ściął szykanę w identyczny sposób, co wcześniej Nico. Tym samochodem nie dało się dalej jechać. Lewis wycofał się okrążenie później. Nico przykazano oszczędzać hamulce i starać się dojechać do mety.

Wobec kłopotów Mercedesa głównym faworytem wyścigu powinien być Williams. Jednak za Mercedesami podążał Sergio Perez. Force India wybrało taktykę na jedną zmianę. Okazała się bardzo skuteczna, ponieważ moc Mercedesa uniemożliwiała Red Bullom wyprzedzenie bolidów Force India na prostej. Za Perezem jechał Ricciardo, który wyprzedził Vettela, Bottasa i Hulkenberga na pitstopie, a raczej wykręcając  bardzo szybkie okrążenia tuż przed zjazdem na pitstop. Sebastianowi udał się undercut na blokującym go Hulkenbergu, ale stracił pozycję na rzecz zespołowego kolegi. Jednak Red Bulle radziły sobie w wyścigu znacznie lepiej niż Williamsy. Po drugim Pitstopie Massa wyjechał za Hulkenbergiem i próbującym go wyprzedzić Bottasem. Williamsy zajmowały więc rozczarowujące pozycje 7 i 8, ale świeże opony w samochodzie Massy były ich atutem. Brazylijczyk był w tym momencie zdecydowanie najszybszym zawodnikiem na torze. Bottas szybko dostał polecenie przepuszczenia swojego zespołowego kolegi. Co by było, gdyby dostał je trochę wcześniej, tego nie dowiemy się nigdy. W każdym razie sposób w jaki Bottas przepuścił Massę na pewno zasługiwał na pochwałę. Zaatakował Hulkenberga spychając go z idealnego toru jazdy. Massa skorzystał z otwierającej się przed nim luki, wyprzedził Bottasa i wykorzystał lepszą trakcję na wyjściu z zakrętu by na prostej dopaść również Hulkenberga. Teraz mógł pokazać swoja prawdziwą szybkość. Szybko doganiał prowadzącą grupę i na 8 okrażeń przed końcem mógł po raz pierwszy włączyć DRS.

Gdy Massa dołączył do czołówki Rosberg nadal prowadził. Jak było to możliwe? Jadący za nim Perez również miał problemy. Jego DRS nie działał i jego opony były w coraz gorszym stanie. Za to silnik Mercedesa w jego samochodzie działał świetnie co sprawiało, że na prostej pozostawał nie do wyprzedzenia, dla znacznie szybszych Red Bulli. Meksykanin skupił się więc na oszczędzaniu opon i trzymaniu za sobą Daniela Ricciardo i z pewnością najbardziej sfrustrowanego wymykającym mu się z rąk zwycięstwem Sebastiana Vettela. Massa szybko stracił rozpęd. Wyprzedzenie Vettela okazało się być bardzo trudnym zadaniem. Felipe spędzał oglądając tylne skrzydło Red Bulla okrążenie za okrążeniem, czując jak jego opony stopniowo tracą przewagę przyczepności. Jego problemy były jednak niczym wobec tych Pereza. Kiedy w samochodzie meksykanina zaczęły się dodatkowo problemy z tylnymi hamulcami, stało się jasne jak trudnym zadaniem będzie utrzymanie miejsca na podium do końca wyścigu. Daniel Ricciardo chciał czegoś więcej niż miejsca na podium i nie mógł czekać dłużej. Na 5 okrążeń przed końcem zdecydował się na ryzykowny manewr po zewnętrznej pierwszego zakrętu. Niewiele brakowało by skończyło się to bardzo źle. Ricciardo wyjechał dwoma kołami na trawę, ale opanował samochód i przejął druga pozycję. Przed nim był już tylko Rosberg i dostatecznie dużo czasu by jego okaleczony Mercedes stał się łatwym łupem dwa okrążenia później.

Vettel nie mógł się włączyć do tej walki, ale zdołał zająć należne mu miejsce na podium dopadając Pereza przed wejściem w szykanę na przedostatnim okrążeniu. Massa wiedział, że to jego ostatnia szansa i zaatakował po wewnętrznej w pierwszym zakręcie. Ułamek sekundy później wjeżdżający w pierwszy zakręt Vettel gwałtownie zahamował kiedy pozbawiony przedniego koła Williams Massy z ogromną prędkością przeleciał centymetry przed jego przednim skrzydłem by po chwili z impetem uderzyć w barierę z opon.  Samochód Pereza stał obok również wbity w barierę. Gdy opadł kurz a trybuny odetchnęły widząc, że obaj kierowcy wyszli z tego bez szwanku, stało się jasne, ze wyścig jest skończony. Na tor wyjechały samochody medyczne i samochód bezpieczeństwa a w Red Bullu mogła się zacząć celebracja sensacyjnego wyniku, którego nikt się nie spodziewał.

Daniel Ricciardo wygrał na torze, na którym nikt nie spodziewał się dobrego występu Red Bulla. To nie było szczęśliwe zwycięstwo lecz wywalczone w wielkim stylu. Najpierw oszczędzanie opon i wykorzystywanie właściwych momentów by cisnąć, które w połączeniu z optymalną taktyką pozwoliły znaleźć się przed Massą, Bottasem, Hulkenbergiem i Vettelem. Potem cierpliwa jazda za Perezem w oczekiwaniu na dogodny moment. Niezwykle odważny i bardzo skuteczny manewr kiedy ten moment nadszedł. W końcu zimna krew, kiedy dogonił i bez problemu wyprzedził Rosberga. Daniel Ricciardo pokazywał rewelacyjną formę od początku sezonu i zwycięstwo w Kanadzie było ostatecznym potwierdzeniem narodzin nowej gwiazdy F1.

 

© on the limit - blog o Formule 1
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci