Menu

on the limit - blog o Formule 1

Blog o skomplikowanej teraźniejszości i bogatej historii najszybszego sportu swiata

Pamiętne wyścigi - GP USA 2015 - Happy End Hamiltona

emikai12

Scenariusz wyścigu o GP USA wydawał się napisany w Hollywood. Był pełny zaskakujących zwrotów akcji i zakończył się zwycięstwem tego, który od początku miał być głównym bohaterem. Nico Rosberg został w sezonie 2015 zredukowany do roli aktora drugoplanowego, ale to właśnie wyścig w Austin okazał się doświadczeniem, które później pomogło mu się odrodzić. 

Wyrastający na globalnego idola Lewis Hamilton właśnie w USA, kraju w którym jest niezwykle popularny, zdobył trzecie mistrzostwo świata, zrównując się ze swoim idolem Ayrtonem Senną. W przeciwieństwie do swoich poprzednich tytułów, nie wywalczył go w ostatnim wyścigu sezonu. Wywalczył go za to w najciekawszym. Było w nim wszystko. Zaczęło się od ulewy o biblijnym niemal rozmachu. Była walka ze zużywającymi się oponami, były taktyczne błędy, były ryzykowne manewry wyprzedzania, była walka koło w koło, były ataki z końca stawki, były wypadki i niespodziewane wizyty samochodu bezpieczeństwa, które mogły uratować, albo zrujnować wyścig. Tylko jedno w tym hollywoodzkim scenariuszu zawiodło widzów. Końcowe starcie między Lewisem a jego największym przeciwnikiem, które miało rozstrzygnąć się na ostatnim okrążeniu, podczas pasjonującej walki koło w koło, zakończyło się wcześniej w nieco rozczarowujący sposób. W tym wyścigu więc, tak jak w całym sezonie Lewis wygrał niezagrożony. Ale zacznijmy od początku.

Wyścig od początku zapowiadał się na nieprzewidywalny. Wszystko z powodu ekstremalnych warunków atmosferycznych. Zgodnie z zapowiedziami w sobotę nastąpiła monumentalna ulewa, uniemożliwiająca rozegranie kwalifikacji. Ale mokro było także podczas treningów i podczas, przełożonej na niedzielę rano, sesji kwalifikacyjnej. Sprawiło to, że nikt nie miał możliwości przetestowania suchych opon, a na niedzielę zapowiadano przejaśnienia. Renault przywiozło udoskonalone silniki, ale Red Bull z nich nie skorzystał. Nie chcieli kar na starcie w wyścigu, który miał być ich szansą. W treningach wyglądali dobrze, w kwalifikacjach bardzo dobrze. Startowali z drugiego rzędu, a Ricciardo był nawet pierwszy w Q2.

Podczas kwalifikacji padało coraz bardziej. W Q2 kierowcy narzekali na nadsterowność a zakręt 10 wydawał się niemal niemożliwy do pokonania. Q3 już nie rozegrano.

Ferrari odbywały w Austin karę za nadprogramowe silniki i wobec ich kar w trzecim rzędzie ustawiły się bolidy Force India. Jednak tym, co zapowiadało największe emocje, było pole position Nico Rosberga. Tylko on mógł powstrzymać Lewisa i w kwalifikacjach nie zawiódł. Przed wyścigiem sprawiał jednak wrażenie nie do końca zadowolonego ze swojego samochodu i nieco zestresowanego nieprzewidywalnymi warunkami.

Lewis zaatakował już na pierwszym zakręcie. Powtórzył manewr z Suzuki, lecz tym razem zrobił to bardziej ewidentnie. Po prostu wypchnął Rosberga poza tor. Jedyne co mogło go usprawiedliwiać, to słabsza przyczepność przodu, ale innym czynnikiem była wrodzona nieustępliwość.

Rosberg chwilowo przestał być zagrożeniem. Spadł za Red Bulle, które na mokrym torze okazały się bardzo niebezpieczne, lepiej wykorzystując opony. Jadący na drugiej pozycji Kvyat przymierzał się do Hamiltona przez kilka okrążeń. Kiedy wreszcie z pomocą DRS zabierał się do wykonania manewru Lewis został uratowany przez wirtualny samochód bezpieczeństwa, który pojawił się, by umożliwić posprzątanie toru po licznych kolizjach.

276363

Alonso i Massa oraz Rossi i Stevens zderzyli się już w pierwszym zakręcie, dla tego ostatniego oznaczało to koniec wyścigu.  Do boksu, po kolizjach udali się także Grosjean, Bottas i Nasr, który złamał skrzydło o tylne koło kolegi z zespołu. Dwaj ostatni założyli slicki. Był to błąd. Było na to znacznie za wcześnie. Bottas musiał wlec się z powrotem do boksu, tracąc pół minuty na okrążeniu. Chwilę później zakończył fatalny dla siebie weekend. Wszystko to pomogło samochodom Ferrari błyskawicznie znaleźć się w pierwszej dziesiątce. Kolejność w momencie restartu: Hamilton, Kvyat, Ricciardo, Rosberg, Perez, Vettel, Verstappen, Raikkonen, Sainz, Hulkenberg.

Lewis jechał wolniej niż mógł, żeby schłodzić opony, więc przy restarcie jego trzej rywale byli tuz za nim. Nico wykorzystał to, natychmiast wyprzedzając Ricciardo, a chwilę później Kvyata. Ciągle było za wcześnie na slicki, ale opony przejściowe zużywały się w szybkim tempie. Romain Grosjean zdecydował się jednak zjechać. Mimo, że przejściówki radziły sobie coraz gorzej, nadal były znacznie lepsze niż opony na suchą nawierzchnię. Grosjean musiał wycofać się chwilę potem.

Kibice w Austin mieli obejrzeć pasjonujące widowisko. Jego pierwszym aktem była walka Red Bulli z Mercedesami. Kvyat wykorzystał dublowanie Rossiego, żeby wyprzedzić Rosberga, ale wyrzuciło go poza tor i stracił pozycje na rzecz Ricciardo. Australijczyk chwilę później wykorzystał błąd Rosberga i znalazł się na drugiej pozycji. Red Bull był w tych warunkach szybszy niż Mercedesy z powodu mniejszego zużycia przednich opon. Na piętnastym okrążeniu Australijczyk wyszedł na prowadzenie. Okrążenie później było tak blisko jak tylko może być do kolizji między dwoma Mercedesami. Rosberg zaatakował na dohamowaniu. Lewis nie uciekł do zewnętrznej i obronił się, ale Nico z trudem uniknął kolizji.

W międzyczasie trwała równie pasjonująca walka młodych kierowców Toro Rosso z najstarszym w stawce Raikkonenem. „Jeśli to jest legalne, to ja zaraz też zacznę tak robić”, skomentował Fin agresywną jazdę Verstappena. Holender nie poprzestał na tym i charakterystycznym dla siebie manewrem zaatakował Vettela. Na przypominających już slicki przejściówkach walka między Ferrari i Toro Rosso była naprawdę pasjonująca.

Jednak jeszcze ciekawsze rzeczy działy się z przodu. Rosberg wyprzedził w końcu Hamiltona po pasjonującej walce, przywodzącej na myśl zeszłoroczny wyścig w Bahrajnie. Nadszedł ten moment, gdy trzeba było zaryzykować i zjechać po slicki. Jak dotąd Lewis nie wyglądał w tym wyścigu zbyt pewnie. Hamilton jako pierwszy z Mercedesów zameldował się w boksie, jednak jego pierwsze okrążenie na slickach było zbyt wolne i spadł na czwarta pozycję. Mogło być gorzej. Kimi, po powrocie na tor wypadł z trasy i uderzył w barierę. Gdy wszyscy spodziewali się, że wysiądzie z auta, on zdołał wrócił na trasę. Musiał zjechać jednak po nowe przednie skrzydło. Kolejność na okrążeniu numer 22:  Ricciardo, Rosberg, Kvyat, Hamilton, Vettel, Verstappen, Sainz, Perez, Hulkenberg, Massa.

Na slickach Red Bull miał trudniej. Do gry wróciło za to Ferrari. Mercedesy wykonały swoje manewry w tym samym momencie. Zdobywając pierwszą i trzecią pozycję. Vettel szybko zabrał się za odrabianie strat. Wyprzedził Kvyata. Chwilę później Hamilton minął Ricciardo i puścił się w pogoń za Rosbergiem. Daniel musiał bronić się teraz przed Vettelem.

W międzyczasie do rosnącego grona wycofujących się zawodników dołączyli Massa i Raikkonen. Następny w kolejce był Ericsson, który zatrzymał się na torze, powodując kolejną wizytę samochodu bezpieczeństwa. Vettel, Sainz i kierowcy Force India wykorzystali to na zmianę opon. Wszyscy założyli twardszą mieszankę, która w założeniu umożliwiała dotrwanie do końca wyścigu. Kolejność przed restartem na okrążeniu 32: Rosberg, Hamilton, Ricciardo, Kvyat, Vettel, Verstappen, Hulkenberg, Perez, Button, Sainz.

Już na pierwszym zakręcie, po restarcie błąd popełnił Kvyat i Vettel wyprzedził go włączając się do walki o podium. Jeszcze na tym samym okrążeniu wyprzedził Ricciardo, ale ten szybko odpowiedział tym samym. Chwilę później jednak popełnił błąd i Seb znów był z przodu. Mercedesy w międzyczasie odjechały w siną dal, a Red Bulle musiały teraz martwić się zawodnikami Force India i Toro Rosso. A zwłaszcza Maxem Verstappenem.

Max wyprzedził Kvyata, a kiedy Rosjanin po raz kolejny popełnił błąd na dohamowaniu, tuż za młodym Holendrem znalazł się Nico Hulkenberg. Oznaczało to początek prawdziwych problemów dla Ricciardo. Najpierw wyprzedził go Verstappen, ale najgorsze miało dopiero nadejść. Gdy Hulkenberg zaatakował go po wewnętrznej pierwszego zakrętu, w samochodzie ostatnio niezwykle pechowego Niemca złamało się mocowanie przedniego skrzydła. Pozbawiony docisku bolid uderzył w Ricciardo, spychając go na pobocze i łamiąc przednie zawieszenie. Na szczęście samochód Red Bulla wyszedł z tego zdarzenia cało, ale oprócz pozycji na torze stracił tez nieco szybkości. W całym zamieszaniu do walki o punktowane pozycje włączył się Alonso, który był już w pewnym momencie zdublowany i tylko dzięki samochodowi bezpieczeństwa odrobił okrążenie. Hulkenberg zatrzymał swój samochód na poboczu powodując wirtualny samochód bezpieczeństwa. Była to dobra okazja do ostatniej zmiany opon.

Pierwszy zjechał Rosberg, Lewis pozostał na torze. Red Bulle zjechały jednocześnie.

Ponieważ już na następnym okrążeniu był restart, Lewis musiał pozostać na starych oponach. Dojechanie na nich do końca na pierwszym miejscu wydawało się niemożliwym zadaniem. Wyglądało w tym momencie na to, że koronację Lewisa trzeba będzie odłożyć. Seb i Nico szykowali się do ostatecznej walki o zwycięstwo.

Vettel tracił do Lewisa 10 sekund a Verstappen z siedzącym mu na ogonie Rosbergiem 15. Kawałek dalej Jenson Button prowadził sznur samochodów. Perez, Alonso, Sainz i Maldonado jechali tuż za nim. Red Bulle na świeżych oponach miały 10 sekund straty do tej grupy. Końcowe 16 okrążeń zapowiadało się pasjonująco. Gdy Alonso wyprzedził Pereza, McLareny znalazły się na piątym i szóstym miejscu. Gdyby tak miało pozostać, byłby to zdecydowanie najlepszy wynik w sezonie.

Rosberg szybko wyprzedził Verstappena i rozpoczął pogoń. Dwa okrążenia później był już przed Vettelem. Jego wyjście na prowadzenie wydawało się kwestią czasu.  Wtedy właśnie nastąpił kolejny niespodziewany zwrot akcji, który pozwolił Hamiltonowi pozostać w walce o zwycięstwo.  

Kvyat rozbił się przed ostatnim zakrętem. Safety car wyjechał natychmiast. Lewis wykorzystał to by zjechać do boksu. Vettel zmienił opony na miękkie. Zrobił to również Button. 10 okrążeń przed końcem tylko 12 samochodów pozostało na torze. Kolejność: Rosberg, Hamilton, Verstappen, Vettel, Alonso, Perez,  Ricciardo, Button, Maldonado, Sainz, Rossi, Nasr.

Vettel zgodnie z przewidywaniami szybko wyprzedził Verstappena. Zapewnił sobie tym samym trzecie miejsce i rozwiał nadzieje Maxa na zostanie w Austin pierwszym w historii osiemnastolatkiem, który finiszował na podium w wyścigu Formuły 1.

Oczy wszystkich zwrócone były jednak na parę Mercedesów. Lewis na świeżych oponach gonił Rosberga i na ostatnich okrążeniach miało nastąpić ostateczne starcie i odpowiedź na pytanie czy Lewis zostanie mistrzem świata w Austin. Na 49 okrążeniu Rosberg popełnił jednak błąd, który przedwcześnie rozstrzygnął mistrzostwo i pozbawił widzów pasjonującego finiszu.

Po wyścigu mówił, że nigdy wcześniej mu się taki błąd nie zdarzył. Ale na częściowo mokrym torze tak bywa. Tylne koła zabuksowały i ten moment przy wyjściu z zakrętu wyrzucił go na pobocze. Mógł tylko obserwować wyprzedzającego go Lewisa. To było coś, co naprawdę mogło go ostateczne załamać i idealnie podsumowało jego sezon.

Na dalszych pozycjach szalał Button, na świeżych oponach walczący z Sainzem, z kolei problemy mieli Ricciardo i Alonso. Ricciardo musiał zmienić opony a Alonso dopadła awaria techniczna. Hiszpan pytał przez radio, czy ma się wycofać, ale, dzięki problemom Ricciardo, wciąż był w punktach. Daniel w końcu dopadł Hiszpana, ale marny 1 punkt był dla Red Bulla kolosalnym rozczarowaniem.

276394

Nico po wyścigu wyglądał jakby naprawdę miał dość robienia dobrej miny do złej gry i pokazał swoją frustrację. Gdy Lewis Hamilton rzucił w niego czapką dla drugiego kierowcy wyścigu, odrzucił ją w jego stronę. Opisał potem to zachowanie Lewisa jako jedną z typowych dla nich interpersonalnych gierek. To co go najbardziej bolało to fakt, że przegrał z powodu swojego własnego błędu. To właśnie sprawiło, że na dalszy plan zszedł incydent z pierwszego okrążenia. Po zachowaniu Rosberga można było łatwo odczytać, co sądzi o manewrze Lewisa, ale nie powiedział otwarcie, że był nie fair. Określił go tylko jako bardzo agresywny. Wiedział jaka jest sytuacja. Wiedział, że na konferencji prasowej, na której Lewis dziękuje za wsparcie milionom fanów na całym świecie i stara się ująć w słowa, co znaczy dla niego bicie rekordów Ayrtona Senny, nikt nie przejmie się żalami Nico.

Rosberg już od dawna pogodził się z faktem, że to mistrzostwo jest stracone. Starał się po prostu jeździć jak najlepiej i wykonywać dobrą pracę dla zespołu. Ale teraz okazywało się, że ta taktyka może być dla niego na dłuższą metę zabójcza. Sprawia ona, że znacznie bardziej samolubny i bezwzględny Hamilton może nie tylko rzucać w niego czapką, ale również wypychać z toru. Nikt nie zapyta Rosberga co o tym sądzi, prędzej zapyta Lewisa o wspólne wakacje z Rihanną.

Różnica na torze między dwoma kolegami z dzieciństwa, Lewisem i Nico, mogła wynosić jedynie dziesiąte lub setne sekundy, ale różnica w postrzeganiu obu zawodników wśród masowej publiczności była coraz większa. Hamilton to geniusz kierownicy, światowa marka i ikona popkultury, Nico to przegrany i naburmuszony Niemiec.

Po reprymendzie jaka dostał po wyścigu w Belgii rok wcześniej, nie był już taki sam. Teraz kiedy mistrzostwa były już rozstrzygnięte, musiał zadbać w końcu o siebie. Stać się bardziej samolubnym. Postawić się Lewisowi, przerwać jego święto, rzucić mu wyzwanie, wypchnąć go z toru jeśli to będzie konieczne. Wyprowadzić go z równowagi jak rok wcześniej w Monako. Wiedział, że nie może z tym czekać na następny sezon. Musi to zrobić natychmiast. Inaczej do końca kariery w Mercedesie będzie kierowcą numer dwa i nigdy nie przeżyje chwil, które Lewis przeżywa już po raz trzeci.

Bycie kierowcą numer dwa nie interesowało Rosberga. Nikomu o tym nie powiedział, ale po wyścigu w Austin rozważał zakończenie kariery. W końcu postanowił jednak, że nie zrezygnuje. Spróbuje pokonać Lewisa jeszcze raz.  

 

 

Na starcie:

   Nico Rosberg
 Lewis Hamilton  
   Daniel Ricciardo
 Daniil Kvyat  
   Sergio Perez
 Nico Hulkenberg  
   Felipe Massa
 Max Verstappen  
   Fernando Alonso
 Romain Grosjean  

 

Na mecie:

1 Lewis Hamilton  
2 Nico Rosberg +2.850
3 Sebastian Vettel +3.381
4 Max Verstappen +22.359
5 Sergio Perez +24.413
6 Jenson Button +25.619
7 Carlos Sainz +28.058
8 Pastor Maldonado +32.273
9 Felipe Nasr +40.257
10 Daniel Ricciardo +53.371

 

Klasyfikacja po GP Stanów Zjednoczonych:

1 Lewis Hamilton 327
2 Sebastian Vettel 251
3 Nico Rosberg 247
4 Kimi Raikkonen 123
5 Valtteri Bottas 111
6 Felipe Massa 109
7 Daniil Kvyat 76
8 Daniel Ricciardo 74

 

1 Mercedes 574
2 Ferrari 374
3 Williams 220
4 Red Bull 150
5 Force India 102

 

Komentarze (1)

Dodaj komentarz
  • klm747

    "Tylne koła zaboksowały..." - co to za brednie, chyba autorowi się dyscypliny pomyliły...

© on the limit - blog o Formule 1
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci