Menu

on the limit - blog o Formule 1

Blog o skomplikowanej teraźniejszości i bogatej historii najszybszego sportu swiata

GP Chin – Pech może dotknąć każdego, oprócz Rosberga.

emikai12

Nico Rosberg nigdy nie był postrzegany jako jeden z wielkich, nie stawiano go na równi z Alonso czy Vettelem. Co innego Lewis Hamilton. Człowiek, który za życia stał się ikoną Formuły 1. To właśnie on stał się jednak niespodziewanie faworytem do mistrzostwa świata w sezonie 2016.

283536

Po zeszłym sezonie, w którym Lewis wygrał mistrzostwo jak chciał, upokarzając kilka razy swojego kolegę z zespołu, wydawało się, że Nico nigdy nie wyjdzie z cienia swojego kolegi z dzieciństwa. Jego trzy zwycięstwa na koniec sezonu traktowane były jako nagroda pocieszenia. Przed wyścigiem w Szanghaju Rosberg miał jednak na koncie pięć zwycięstw z rzędu i całkowicie dominował w Formule 1. Po dwóch mistrzostwach z rzędu z pewnością nie jest możliwe by coś mogło zachwiać absolutną pewnością siebie Lewisa. Wie, że jego tempo jest dobre, a w dwóch ostatnich wyścigach z walki o zwycięstwo wyeliminowały go słabe starty. Jednak z faktami trudno dyskutować. Przegrał pięć razy z rzędu.

Kiedy Lewis wyjechał na instalacyjne okrążenie w kwalifikacjach natychmiast poczuł brak mocy i widmo szóstej porażki musiało stanąć mu przed oczami. Chwilę później Pascal Wehrlein dowiedział się, że kiedy na prostej startowej stoi wielka kałuża wody i to akurat w miejscu gdzie jest potężny wybój, lepiej poczekać z włączeniem DRS aż pokona się tę przeszkodę. Jego wypadek spowodował dłuższą przerwę, podczas której organizatorzy próbowali osuszyć kałużę, co nie było nawet w połowie tak interesujące dla kibiców, jak samochody Formuły 1 przejeżdżające przez nią z ogromną prędkością. Wehrlein z pewnością myślał w tym momencie, że jest skazany na ostatnie pole startowe, ale okazało się, że wcale tak nie musi być. Mechanicy Mercedesa robili co mogli, ale gdy Lewis znowu wyjechał na tor, jego silnik nadal nie działał tak jak powinien. Awaria ERS okazała się zbyt poważna. Anglik już wcześniej został ukarany przesunięciem o pięć miejsc z powodu wymiany skrzyni biegów. Oznaczało to start z samego końca stawki.

Największa przeszkoda, na drodze do szóstego z rzędu zwycięstwa Rosberga, została więc usunięta. Teraz trzeba było pokonać Ferrari. Shanghai to tor, na którym Niemiec odniósł w 2012 swoje pierwsze zwycięstwo w F1. Tu zawsze był mocny. Na Q2 pewny siebie Nico wyjechał na oponach miękkich. Spodziewano się, że supermiękkie mogą na początku wyścigu wytrzymać jedynie kilka okrążeń, start na miękkich dawał więc sporą przewagę jeśli chodzi o taktykę. Przepisy zmuszają zawodników pierwszej dziesiątki do startu na oponach, na których zrobili swoje najszybsze kółko w Q2. Ferrari nie skopiowało ryzykownej taktyki Mercedesa. Nie byli pewni awansu do Q3 na oponach miękkich. Był to błąd. Źle zamocowane koło w samochodzie Nico Hulkenberga spowodowało skrócenie sesji w Q2. Kilku kierowców nie miało przez to możliwości zrobienia kółka na świeżych oponach. Szczególnie sfrustrowani byli kierowcy McLarena, którzy czuli, że mają szansę dostać się w końcu do Q3. 

W tych okolicznościach kierowcy Ferrari zapewne nie mieliby problemu z awansem. By zneutralizować taktyczną przewagę Nico, ważne było, by przynajmniej jeden z samochodów Ferrari znalazł się przed Mercedesem w pierwszym zakręcie, aby mógł spróbować uciec mu na supermiękkich oponach. Po świetnych występach w treningach kierowcy Ferrari czuli, że mogą powalczyć o pole position. Kimi wykręcił od razu niezły czas, ale nie był zadowolony. To nie było idealne okrążenie. Rosberg mógł pojechać szybciej i na następnym okrążeniu to udowodnił. Vettel wyjechał tylko raz. To miał być jego moment chwały, ale popełnił błąd na dohamowaniu na końcu długiej prostej i był jeszcze wolniejszy niż Kimi. Fin na swoim ostatnim kółku skopiował błąd Vettela i nie poprawił swojego czasu. W efekcie kierowcy Ferrari zostali wyprzedzeni nie tylko przez Rosberga, ale również Daniela Ricciardo, który w końcówce, niespodziewanie dla wszystkich, wykręcił rewelacyjny czas.

To, co Ferrari straciło w kwalifikacjach, mogło nadrobić na starcie. Start jednak przyniósł następne złe wiadomości dla Scuderii. Zarówno Kimi jak i Seb nie wystartowali najlepiej i tym, który wyprzedził Rosberga okazał się Ricciardo. Kierowcy Ferrari wjechali w pierwszy zakręt wyjątkowo niepewnie, co stworzyło lukę, w którą wcisnął się Daniil Kvyat. Vettel zauważył go w ostatniej chwili i instynktownie odbił w lewo. Tego jednak nie spodziewał się, w ogóle nie widzący Rosjanina, Kimi. Efektem było zderzenie dwóch czerwonych samochodów. Ofiarą rekordowo długiego pierwszego zakrętu padł również Lewis Hamilton, który w wyniku zamieszania po incydencie z kierowcami Ferrari stracił przednie skrzydło.

Jedynym problemem Rosberga był teraz Ricciardo, ale nie trwało to długo. Jak każdego innego konkurenta Rosberga, dopadł go pech. Już na czwartym okrążeniu przebił oponę. Winne były odłamki, których po chaotycznym pierwszym okrążeniu, sporo leżało na torze. Spowodowało to, z pewnością zdaniem Ricciardo nieco spóźniony, wyjazd samochodu bezpieczeństwa. Od tego momentu Nico, tak jak w dwóch poprzednich Grand Prix, spokojnie mógł kontrolować wyścig.

Safety car dał Vettelowi, Ricciardo, Raikkonenowi i Hamiltonowi szansę na nadrobienie strat. W momencie restartu znajdowali się odpowiednio na pozycjach 15, 17, 19 i 21. Trudno było to lepiej wymyślić. Po restarcie musieliśmy zobaczyć sporo manewrów wyprzedzania.  

Tym razem w przeciwieństwie do tego, co miało miejsce tuż po starcie kierowcy wykazali się sporymi umiejętnościami i mimo wielu ryzykownych manewrów, nie doszło do prawie żadnych kolizji. Wyjątkiem był Sebastian Vettel, który uszkodził w starciu z Bottasem dopiero co wymienione przednie skrzydło.

Nikt nie mógł narzekać na brak akcji w tym wyścigu. Na torze w Szanghaju nie jest trudno wyprzedzać i kibice oglądali niezliczone manewry wyprzedzania. Potwierdza to, że stawka jest nieporównanie bardziej wyrównana niż rok temu.

Ferrari pokazało na tle tej stawki swoją siłę. To Grand Prix było ich wielka zmarnowana szansą na zwycięstwo. Mimo że, tak wiele rzeczy poszło nie tak, obaj kierowcy ukończyli wyścig w pierwszej piątce, a Sebastian Vettel zdołał dogonić Daniila Kvyata i bez większych problemów odzyskać drugie miejsce. Zespół ma potencjał by walczyć o zwycięstwa, musi jednak w końcu przestać popełniać niewymuszone błędy.

O ile szybki marsz w kierunku punktowanych pozycji w wykonaniu Lewisa i kierowców Ferrari nie był niespodzianką, to szybkość Daniela Ricciardo pokazała, że jego drugie miejsce w kwalifikacjach nie było przypadkowe. Po awarii opony zdołał powrócić na czwartą pozycję, wyprzedzając po drodze Williamsy i Lewisa Hamiltona. Red Bull ma już trzecie miejsce w kieszeni i może myśleć o ataku na Ferrari w dalszej części sezonu. W wolnych zakrętach byli nawet szybsi od Mercedesów. Kvyat co prawda musiał uznać wyższość Vettela, który po wyścigu obwiniał go o kolizję na pierwszym zakręcie, ale również pokazał kilka świetnych manewrów wyprzedzania i bardzo dobre tempo. Pozycja na podium mówi zresztą sama za siebie. Lewis Hamilton ponownie musiał jechać uszkodzonym samochodem, co nie pomogło w odrabianiu strat, powodując większe zużycie opon. Progres Anglika zatrzymał się na piątej pozycji, która zamieniła się w siódmą, gdy wyprzedzili go Ricciardo i Raikkonen. Lewis nie zdołał pokonać Felipe Massy, co przez tego ostatniego zostało odebrane jako spory sukces. Brazylijczyk pokazał defensywną jazdę na najwyższym poziomie, prawda jest jednak taka, że tempo Hamiltona było nieporównywalnie gorsze niż w normalnych warunkach. Dla odmiany Valtteri Bottas nie zdołał w końcówce utrzymać za sobą dwóch kierowców Toro Rosso, co sprawiło, że dorobek Williamsa w tym wyścigu wyglądał znacznie gorzej. Są teraz zespołem środka stawki i muszą oglądać się za siebie, choć pozostają faworytami do zajęcia czwartego miejsca w klasyfikacji konstruktorów. W wyścigu, w którym wszyscy dojechali do mety, Williamsy i Toro Rosso  przyjechały w punktach, McLareny i Force India nie. Tak obecnie wygląda układ sił, ale najszybsze okrążenie Nico Hulkenberga w wyścigu i tempo McLarenów w kwalifikacjach wskazuje, że wiele może się jeszcze zmienić. 

Mimo pełnego akcji wyścigu, jeden kierowca nie uczestniczył w walce, tylko spokojnie kontrolując tempo jechał po zwycięstwo. Nico Rosberg dołączył właśnie do największych nazwisk w F1. Tylko Ascari, Schumacher i Vettel zdołali wygrać sześć lub więcej wyścigów z rzędu. Czy Nico niedługo dołączy do grona mistrzów świata? Jeszcze nigdy się nie zdarzyło, żeby kierowca, który wygrał trzy pierwsze wyścigi sezonu, nie zdobył mistrzostwa.

283518

 

© on the limit - blog o Formule 1
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci