Menu

on the limit - blog o Formule 1

Blog o skomplikowanej teraźniejszości i bogatej historii najszybszego sportu swiata

GP Hiszpanii - Koło w koło

emikai12

Wyścig w Barcelonie ostatecznie potwierdził układ sił w F1 i przyniósł bezpośrednią walkę między dwoma pretendentami do tytułu.

304997

GP Hiszpanii to początek europejskiej części sezonu. Na to Grand Prix zespoły przywożą cały zestaw poprawek. W tym roku dodatkowo właśnie tu w życie weszły nowe przepisy dotyczące większych numerów na samochodach. Oczekiwano, że Red Bull przedstawi zupełnie nową wersję swojego bolidu, która umożliwi im nawiązanie walki z czołówką. Rzeczywiście samochód wyglądał na znacznie bardziej dopracowany. Byk, namalowany na  Red Bullach w końcu odzyskał ogon, którego wcześniej jakby nie chciało się nikomu domalować. To takie potwierdzenie, że samochód dotąd był niedokończony.

Najbardziej jednak zmienił się Mercedes. Zespół, który w poprzednich wyścigach tracił nieco do Ferrari, przywiózł samochód z radykalnie poprawiona aerodynamiką. Zastanawiano się, czy to wystarczy, by dominacja srebrnych strzał powróciła.

Kwalifikacje pokazały, że Ferrari, mimo iż różnice nie były tak widoczne na pierwszy rzut oka, również znacznie się poprawiło. W efekcie po wszystkich usprawnieniach Ferrari i Mercedes nadal są bardzo blisko siebie. O pole position zadecydował błąd Vettela na szykanie. Niemiec, który wcześniej pojechał świetne dwa pierwsze sektory nie mógł sobie darować błędu. Zjeżdżając do boksu na zmianę przeklinał i przepraszał zespół.

Walka o zwycięstwo w kwalifikacjach była, jak często w tym sezonie, pasjonująca, ale przyćmił ją sensacyjny występ Fernando Alonso.

Hiszpan już wcześniej zaczął testy przed Indy 500, zaraz po wyścigu miał lecieć prosto do Indianapolis i obecność w Barcelonie wydawała się dla niego przykrym obowiązkiem. Gdy podczas pierwszego treningu samochód zepsuł się już w drugim zakręcie, wydawało się oczywiste, że GP Hiszpanii będzie kolejnym etapem upokarzającej dla McLarena serii porażek.

Alonso jednak w sobotę przypomniał wszystkim, że jest mistrzem kierownicy. W obecnej F1 rzadko jesteśmy świadkami, jak kierowca genialna jazdą przekracza możliwości samochodu. Gdy awansował do Q2, mimo że jego partner z zespołu był przedostatni, potraktowano to jako świetny, ale przewidywalny wynik. Jednak awansu do Q3 nikt nie mógł się spodziewać, a tym bardziej świetnego okrążenia w trzeciej części kwalifikacji, gwarantującego siódme miejsce. Alonso znalazł się tuż za Red Bullami!

Silny wiatr powodował, że kierowcy popełniali błędy i w Q3 nawet Hamilton, który wywalczył ostatecznie pole position, nie przejechał idealnego okrążenia. Takie warunki powodują, że na pierwszy plan wychodzi klasa kierowcy. Fernando pokazał, że mimo iż myślami jest już w Indianapolis i mimo że nie ma szans na dobry wynik, a jego samochód ustawicznie się psuje, przed własną publicznością potrafi się zmotywować do pracy. Nie mógł nic zrobić w pierwszym opartym na mocy sektorze, ale w następnych dwóch był doskonały. Potrafił poradzić sobie z wiatrem w zakrętach gdzie inni mieli problemy.  W kluczowym zakręcie Campsa i na szykanie w trzecim sektorze był absolutnie bezbłędny. Pojechał okrążenie, którym zawstydził pozostałych kierowców i udowodnił, że ciągle jeździ na mistrzowskim poziomie.

Układ toru w Barcelonie sprawia, że start jest kluczowy, więc można się było spodziewać otrej walki na pierwszym zakręcie. Start nie wyszedł najlepiej Hamiltonowi. Vettel przemknął obok niego, a za Niemcem holował się Bottas. Slipstreaming był w Hiszpanii ważnym czynnikiem. Fakt, że samochody jechały na prostej pod wiatr znacznie ułatwił wyprzedzanie. Przed pierwszym zakrętem Bottas był tuż za Vettelem, ale nie mógł go zaatakować, bo miejsce po prawej stronie toru, było zajęte przez Hamiltona. Fin postanowił więc odpuścić i bezpiecznie przejechać pierwszy zakręt. Przez to Hamował minimalnie za wcześnie. Dało to jadącym za nim Raikkonenowi i Verstappenowi okazję, by wyprzedzić go po zewnętrznej. Trzy samochody wjechały w zakręt obok siebie. Bottas na wewnętrznej był najwolniejszy i zawadził przednim kołem o tylne Raikkonena. To wytrąciło Ferrari z równowagi. Kimi próbował instynktownie kontrować i wtedy wpakował się w Verstappena. Samochody zderzyły się kołami i obaj kierowcy musieli wycofać się z powodu zniszczonego przedniego zawieszenia.

304978

Odpadnięcie Kimiego załamało jego młodego fana Thomasa, którego realizator transmisji pokazał gdy płacze, po odpadnięciu swojego idola. Ferrari zareagowało natychmiast i jeszcze przed końcem wyścigu Thomas osobiście spotkał się z Kimim w boksie. To chyba najlepszy symbol otwarcia się F1 na fanów, które staje się coraz bardziej widoczne.

Nie tylko Thomas był zawiedziony po pierwszym okrążeniu. Tysiące Hiszpańskich fanów złapało się za głowę, gdy Fernando Alonso został wypchnięty z toru przez Massę, kiedy obaj starali się ominąć rozbite samochody Maxa i Kimiego. Alonso wypadł poza pierwszą dziesiątkę i od tego momentu jego szanse na punkty znacznie zmalały. McLaren wybrał agresywną strategię na trzy zjazdy, ale gdy Fernando utknął za Kvyatem po pierwszym pitstopie, wyścig był przegrany. Mimo tego, że McLaren po GP Hiszpanii został jedynym teamem bez punktów, Hiszpan ocenił tempo samochodu w Hiszpanii jako krok do przodu.

Walka o zwycięstwo od początku była zacięta. Vettel na początkowych okrążeniach budował przewagę, ale Hamilton robił co mógł by pozostawać tuż za nim. Anglik pracował ciężko, cisnąc na maksa. Obaj pretendenci do tytułu zostawili Bottasa daleko w tyle.

Vettel nie zdołał wyrobić sobie bezpiecznej przewagi i jego zespół mógł obawiać się, że Mercedes zastosuje skuteczny undercut. W tej sytuacji zjechali szybko jako pierwsi. Jednak Vettel wyjechał za Ricciardo, co dało okazję Hamiltonowi by opóźnić zjazd i nadrobić stracony czas. Mercedes popełnił podobny błąd w Australii. Teraz kluczowe było szybkie wyprzedzenie Australijczyka. To udało się bez większych problemów. W tym momencie stratedzy Mercedesa wiedzieli, że musza przyjąć taktykę na dwa stopy. Założyli Hamiltonowi twardsze opony, licząc na szansę pod koniec wyścigu.

Gdy Hamilton wyjechał z powrotem na tor, Seb doganiał prowadzącego teraz Bottasa. Dla losów wyścigu kluczowe było jak długo Fin zdoła utrzymać Ferrari za sobą. W tym czasie Hamilton na twardszych oponach, zamiast tracić, zyskiwał czas do Vettela.

Mimo że wcześniej uznano takie zmiany za zbędne, po fiasku GP Rosji, zdecydowano się wydłużyć strefę DRS na prostej w Hiszpanii o sto metrów. Wyprzedzenie Mercedesa nigdy nie należy do łatwych, ale kombinacja świeżych opon, wiatru na prostej i przedłużonej strefy DRS pomogła Vettelowi. Bottas robił co w jego mocy, ale Seb pokonał go zdecydowanym i perfekcyjnym manewrem. Kiedy Fin był przekonany, że zabezpieczył już wewnętrzną, Vettel w ostatniej chwili zaatakował, zjeżdżając częściowo na trawę. Przedłużenie strefy DRS umożliwiło ten manewr, ale potrzebna była też odwaga i kunszt. Tak właśnie powinno wyglądać prawidłowe działanie strefy DRS.

Gdy Mercedes zmienił strategie na dwa stopy, Ferrari musiało zrobić to samo. Musieli w ostatnim stincie użyć twardszej mieszanki, co dawało Mercedesowi przewagę pod koniec wyścigu. Teraz jednak Vettel miał szybsze opony, więc mógł wyrobić sobie bezpieczną przewagę. W tym momencie to on ciągle był faworytem do zwycięstwa.

Wtedy jednak nastąpiło zdarzenie, które dało Mercedesowi szansę. Stoffel Vandoorne zatrzymał się w żwirze na pierwszym zakręcie, po zderzeniu z Felipe Massą. Belg nie widział Brazylijczyka, ponieważ, nie spodziewał się, że ten może dogonić go na prostej. Nie docenił przedniego wiatru i różnicy w osiągach obu silników. Błąd ten kosztował go więcej niż odpadnięcie z wyścigu. Stoffel dostał karę trzech miejsc na starcie w Monako, mimo że w Hiszpanii specjalnie przyjął karę za wymianę silnika, by tego uniknąć.

Na torze pojawił się wirtualny safety car w pierwszym sektorze, co dawało idealną szansę na zmianę opon, podczas gdy na torze obowiązuje ograniczenie prędkości. Ferrari tym razem nie mogło zjechać pierwsze. Gdyby założyli twardszą mieszankę tak wcześnie, oddaliby zwycięstwo rywalom. Mercedes na razie też nie zjeżdżał. Poczekali ze zmianą odpowiednio długo, by zjechać podczas ostatniego okrążenia, kiedy obowiązywało ograniczenie prędkości w pierwszym sektorze. Teraz Ferrari zostało zmuszone do reakcji, ale kiedy Vettel zjechał Hamilton mógł już rozpędzić się na prostej. Seb i Lewis wjechali w pierwszy zakręt koło w koło.

304987

Sebastian nie ustąpił i wypchnął Hamiltona poza tor. Lewis ciągle był drugi, ale to on miał lepsze opony na ostatnie prawie trzydzieści okrążeń. Poza torem zaczęły się dyskusje dotyczące incydentu na pierwszym zakręcie. Czy Seb nie był zbyt agresywny? Czy Hamilton poprawnie wrócił na tor? Sędziowie, zgodnie z datującą się od bardzo nie dawna tradycją, postąpili rozsądnie i nie zareagowali.

Tymczasem drugi Mercedes stanął na poboczu. To pierwsza awaria silnika Mercedesa od pamiętnego wyścigu w Malezji. Po problemach z nowym silnikiem w bolidzie Bottasa w treningach, powrócono do starej jednostki i właśnie ona odmówiła posłuszeństwa podczas wyścigu.

Hamilton musiał teraz wyprzedzić, póki przewaga opon nie wyparuje. Kibice mieli obejrzeć bezpośrednią walkę między pretendentami do tytułu. Czego chcieć więcej? Walka ta okazała się jednak nieco mniej pasjonująca niż można było się spodziewać. Na 22 okrążenia przed końcem Hamilton wyprzedził z dużą łatwością na prostej. Tym razem DRS trochę za bardzo ułatwił sprawę.  Została jedna trzecia wyścigu. Teraz Ferrari mogło tylko liczyć, że opony w Mercedesie nie przetrwają. Te nadzieje okazały się jednak płonne.

Po odpadnięciu Raikkonena, Verstappena i Bottasa, team Force India dostał idealną okazję na duże punkty i wykorzystał ją perfekcyjnie. To jak dystansują konkurencję w pierwszej części sezonu może się okazać decydujące dla walki o czwarte miejsce wśród konstruktorów. Ich przewaga punktowa jest już znaczna, a kluczowym dla ich sukcesu czynnikiem jest fakt, że od ośmiu wyścigów obaj kierowcy zespołu kończą w punktach. Inne teamy środka stawki mogą o takich wynikach tylko pomarzyć.

Okazji na zdobycie punktów, nie pierwszy raz, nie wykorzystał Williams. Stroll słabo wyglądał już w kwalifikacjach, Massie wyścig zniszczyła nieplanowana wizyta w boksie po kolizji z Alonso. Hulkenberg pojechał jak zawsze solidny wyścig dla Renault, kasując punkty za szóstą pozycję, ale Palmer wypada w tym sezonie równie fatalnie jak Stroll, a nie jest nastoletnim debiutantem. Dobry wyścig dla teamu Haas zaliczył za to Kevin Magnussen. Przez cały wyścig to właśnie on walczył w pierwszej dziesiątce z zawodnikami Toro Rosso, ale przebita opona, po kolizji z Kvyatem pod koniec wyścigu, przekreśliła jego szanse.

Mimo obu samochodów w dziesiątce zawodnicy Toro Rosso muszą być zaniepokojeni niedostatkiem mocy ich silników. Sainz nie potrafił poradzić sobie z, wyposażonym w zeszłoroczną jednostkę Ferrari, Sauberem Pascala Wehrleina. Niemiec jechał na jeden pitstop i zdobył ósme miejsce mimo pięciosekundowej kary za nieprawidłowy zjazd do boksu. Był to świetny występ, którym Wehrlein chyba ostatecznie uciszył swoich krytyków.

Nie tylko Toro Rosso jest zawiedzione niedostateczną mocą Renault. Usprawniony Red Bull nie był w stanie nawiązać walki w kwalifikacjach, mimo że kierowcy Ferrari i Mercedesa popełniali błędy. W niedzielę Ricciardo jechał samotny wyścig, po wycofaniu się Bottasa, po prostu dojeżdżając do mety z dużą stratą. Nie widać by zyskali cokolwiek do czołówki.

Początek europejskiego sezonu pokazał ostatecznie, że nowa Formuła 1 pozwala na wyprzedzanie, że Ferrari i Mercedes są blisko siebie i mocno wyprzedzają resztę stawki, a także iż kandydatów do mistrzostwa jest dwóch. Lewis i Seb stoczą w tym sezonie walkę, która zapowiada się coraz lepiej. By wygrać, w każdym wyścigu będą musieli pojechać doskonale, a także bezbłędnie taktycznie. W Barcelonie taki właśnie wyścig pojechali Lewis Hamilton i Mercedes.

18423803_815488608608123_6714381882593458302_nIK1C1__6TDGD74hciWwBrA4MTaLdPDKQ1KbQEbwd6f2PQ2

© on the limit - blog o Formule 1
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci