Menu

on the limit - blog o Formule 1

Blog o skomplikowanej teraźniejszości i bogatej historii najszybszego sportu swiata

Przegląd stawki przed drugą częścią sezonu

emikai12

Ponieważ przerwa wakacyjna zbliża się ku końcowi, a spekulacje dotyczące przyszłości teamów i zawodników właśnie teraz mają swoją kulminację, to dobry moment by zastanowić się jak będzie wyglądał układ sił w F1 w najbliższej przyszłości.

304981Konkurencja ze strony Ferrari to dla Mercedesa nowa sytuacja, która na początku sprawiała zespołowi spore problemy. Latem jednak zespół wyraźnie ustabilizował formę i znowu dominuje. Samochód Mercedesa określany był jako humorzasta diva i nauczenie się go na nowo po tym jak FIA zakazała niektórych planowanych rozwiązań, zajęło sporo czasu. W walce z bezbłędnym Ferrari okazało się to kosztowne. Od fatalnego GP Monako widać jednak powrót do formy. Przynajmniej na szybkich torach Mercedes wydaje się znowu bezkonkurencyjny.

Lewis Hamilton od początku świetnie się czuł, konkurując z Vettelem i mając cały team za sobą. Jednak, po kilku słabszych występach, w zespole znowu rośnie mu konkurent. Lewis zaczął sezon jako wyraźny lider, ale nie wykorzystał szansy, żeby zdominować Valtteriego Bottasa. Genialne występy (zwłaszcza w kwalifikacjach) przeplata z nieudanymi, podczas gdy jego kolega zespołowy prezentuje godną podziwu regularność.

Fin, mimo początkowych problemów, zdał egzamin. Już w swoim czwartym wyścigu odniósł zwycięstwo i od tamtej pory regularnie prezentował świetne tempo, finiszując przed Hamiltonem za każdym razem, gdy Anglik nie jechał idealnego weekendu. Bottas jest już w tej chwili blisko poziomu Rosberga, a atmosfera w zespole jest o niebo lepsza niż wcześniej. Czego chcieć więcej?

Podczas GP Węgier ciemna strona posiadania dwóch ścigających się ze sobą i szanujących się nawzajem kierowców stała się dobitnie oczywista. Czy Lewisowi nie zabraknie pod koniec sezonu punktów, które oddał za darmo Bottasowi?

W klasyfikacji konstruktorów Mercedes pozostaje murowanym faworytem, jeśli chodzi o mistrzostwo kierowców, może być różnie. Na szybkich torach, takich jak Spa czy Monza są bardzo trudni do pokonania. Jeśli po tych wyścigach Lewis wyjdzie na prowadzenie w klasyfikacji, trudno będzie z nim wygrać.

Bottas raczej na pewno pozostanie w zespole. Pokazał i szybkość i dojrzałość, która umożliwiła mu płynne wkomponowanie się w zespół. Zrezygnowanie z jego usług byłoby nielogiczne. Fernando Alonso może zapomnieć o Mercedesie. Pamiętajmy, że dziesięć lat wcześniej na tym samym torze, na którym Hamilton pokornie przepuścił Bottasa, Lewis i Fernando kompletnie zniszczyli morale zespołu McLarena, lekceważąc procedury wypracowane w teamie, tylko po to żeby sobie nawzajem zaszkodzić. Toto Wolff może się cieszyć, że jest teraz jak najdalej od takich problemów.

305995

Ferrari to prawdziwa rewelacja sezonu. Wreszcie, po wielu latach, wrócili do zwycięskiej formy. To koniec bardzo trudnego okresu.

Po wszystkich problemach rozczarowującego sezonu 2016, można było się obawiać, czy Ferrari nie zostanie w tyle za Mercedesem, a także Red Bullem. Okazało się, że zaprezentowali najlepszą formę od czasu odejścia Jeana Todta.  Ich samochód jest mocno nowatorską konstrukcją, według zupełnie nowej koncepcji, a jednak od początku skuteczną i przewidywalną. Zazwyczaj lepiej od konkurentów umieją wykorzystać potencjał opon. Gdy tylko Mercedes ma problemy, Ferrari niemal zawsze jest gotowe, by je wykorzystać. Piętą achillesową Włochów są kwalifikacje. Tu Mercedes wygrywa zdecydowanie. Przez to Ferrari nie zawsze może pokazać swój pełny potencjał w wyścigach.

GP Węgier pokazało, że mimo poprawy formy Mercedesa, Ferrari nie składa broni. Także podczas letnich testów, podobnie jak w zimie, uzyskiwali najlepsze czasy. Bardzo ważne będzie dla Ferrari GP Singapuru. Na jednym z ulubionych torów Sebastiana Vettela będą faworytami. Na szybkich torach muszą jednak się poprawić.

Będą na pewno blisko Mercedesa, być może dostatecznie blisko, by utrzymać przewagę Vettela nad Hamiltonem. Fakt, że Seb ma pełne wsparcie Kimiego Raikkonena, może odegrać tu kluczową rolę. Vettelowi trzeba przyznać jedno. Wie jak wygrywać mistrzostwa. Tylko raz był wicemistrzem, a wygrał cztery razy, w tym dwa razy walcząc do ostatniego wyścigu. Na początku sezonu pokazał zabójczą regularność, finiszując w pierwszej dwójce w sześciu pierwszych wyścigach. Potem jednak zaczęły się problemy. Z pewnością kluczowym momentem mistrzostw była dla niego strata trzynastu punktów przez własną niedojrzałość, czyli zupełnie niepotrzebny wybuch emocji w Baku. Ten incydent pokazał, że czasami najgroźniejszym przeciwnikiem Niemca, jest jego własny temperament.

Ferrari już ogłosiło, że Raikkonen zostaje na nastepny sezon. Podobno naciskał na to Sebastian Vettel. Oznacza to, że Ferrari chce mieć kierowcę numer dwa, którym ewidentnie stał się Kimi. Jest to nieco smutny koniec kariery dla zawodnika, który kiedyś walczył o mistrzostwa z Schumacherem, Alonso i Hamiltonem. Znacznie odważniejszym i bardziej ekscytującym rozwiązaniem byłoby zatrudnienie Charlesa Leclerca, który dominuje niepodzielnie w F2. Ferrari ma jeszcze innego utalentowanego juniora Giovinazziego. Obu będzie chciało umieścić w przyszłym roku w F1. Raikkonen jest jednak bezpieczniejszą opcją i dlatego pozostanie na przyszły sezon u boku Vettela. Docelowo w Maranello czekają już jednak na duet przyszłości, którym są Leclerc i Verstappen. Max jak na razie zostaje w Red Bullu, ale wiele wskazuje na to, że jeśli Austriacki zespół nie włączy się w przyszłym roku do walki o mistrzostwo, za rok odejdzie do Ferrari. Włosi na pewno bardzo go chcą, ale w tym sezonie będą musieli obejść się smakiem.

305989Nowe przepisy dotyczące aerodynamiki miały spowodować, że świetny pod koniec poprzedniego sezonu Red Bull powróci do regularnego wygrywania i rzuci rękawicę Mercedesowi. Potwierdziło się jednak, że ostatni krok jest często najtrudniejszy. Ich miejsce zajęło Ferrari, które próbowało zrobić ten ostatni krok od dwóch sezonów.

Zespół powoli zbliża się do czołówki, ale poprzeczka zawieszona jest bardzo wysoko. Renault poprawiło silnik kosztem niezawodności. Max Verstappen miał rzadko spotykaną we współczesnej Formule 1 serię awarii. Jest to pierwszy trudny moment w jego, jak dotąd idealnie rozwijającej się, karierze. Daniel Ricciardo i Verstappen rzadko wchodzili sobie w drogę, głównie dlatego, że tylko trzy razy obaj dojechali do mety, ale na Węgrzech pojawiła się pierwsza rysa na ich relacji. Max ma wyjątkowo pechowy sezon, ale  w kwalifikacjach zaczyna pokonywać Ricciardo.

Australijczyk zaczął sezon bardzo źle, ale potem miał serię finiszy na podium. Max musi być mocno sfrustrowany, bo, mimo że często jest szybszy od swojego kolegi, awarie sprawiły, że w punktach dzieli ich przepaść. Ricciardo jednak też nie może spać spokojnie. Verstappen nie przestał pokazywać swojej szybkości i kiedy jego samochód przestanie się psuć, może przyćmić swojego zespołowego kolegę. Komentarze Australijczyka po kolizji na Węgrzech z pewnością były spowodowane także obawą, że nieustępliwość Maxa będzie dla Ricciardo sporym zagrożeniem.

W tym roku zespół jest w sytuacji, kiedy nie ma już większych szans dogonienia Ferrari, ale ma równocześnie sporą przewagę nad Force India. Myślami są już w przyszłym sezonie. Wtedy właśnie należy się spodziewać znacznego postępu.

Max zostanie jeszcze jeden sezon, ale potem, jeśli nie będzie wyników, Ferrari już czeka. Ricciardo jak dotąd nie powtórzył swojego genialnego sezonu 2014. Możliwe, że Red Bull będzie miał spore problemy z utrzymaniem duetu kierowców, który miał zapewnić im powrót na szczyt.

307140Force India jest największą niespodzianką, mimo że zajmują to samo miejsce w klasyfikacji, co w zeszłym roku. Wtedy wykorzystali słabość Williamsa i zdobyli rekordowe czwarte miejsce w klasyfikacji, co było ogromnym wyczynem i traktowane jako wynik lepszy niż potencjał zespołu. W tym roku konkurencja miała być znacznie większa, bo spodziewano się, że McLaren, Renault i Toro Rosso powrócą do formy. Jednak Force India kompletnie zdystansował całą konkurencję do czwartego miejsca. W tej chwili tylko kompletna katastrofa mogłaby odebrać im tą pozycję.

Team wygrał środek stawki, nie tyle dzięki szybkości samochodu, ile niezawodności, bezbłędnej taktyce i świetnej, równej formie kierowców.  Oprócz GP Monako obaj kierowcy punktują zawsze kiedy dojeżdżają do mety. A dojeżdżają zawsze, pod warunkiem, że nie zderzą się ze sobą (Baku). Na początku sezonu wszystko działało jak w zegarku, problemy pojawiły się w Kanadzie. Team przyjął taktykę pozwalania kierowcom na ściganie się pomiędzy sobą, dodatkowo pojawił się między nimi konflikt. Żaden z nich nie może więc odpuszczać i walczą z sobą bardzo agresywnie. Dodatkowo prezentują bardzo zbliżone tempo i często znajdują się w wyścigach blisko siebie. W Baku i Kanadzie ta walka kosztowała zespół finisz na podium. Węgry pokazały, że problemy będą się powtarzać. Wyniki przemawiają na korzyść Sergio Pereza, ale Esteban Ocon jest blisko i biorąc pod uwagę, że to dopiero jego pierwszy pełny sezon, to on postrzegany jest teraz jako gwiazda przyszłości.

Perez pogodził się chyba z faktem, że nie będzie jeździł dla Ferrari. Ocon też coraz rzadziej jest łączony z Renault, więc najprawdopodobniej w przyszłym roku skład kierowców się nie zmieni. Za to dużo może się zmienić w samym teamie, który znalazł ostatnio sponsora, ale nadal szuka inwestorów chcących kupić udziały. Planuje też zmianę nazwy i licencji z indyjskiej na angielską.

305910Williams ma taki sam silnik jak Force India, ale inne elementy zawodzą. Nikt nie wie jak bardzo poniżej potencjału są wyniki teamu. Przede wszystkim trudno określić jak dobrzy są Felipe Massa i Lance Stroll. Młody Kanadyjczyk ewidentnie dostał szansę o rok za wcześnie. Czołowy team nie może pozwolić sobie na zatrudnianie kierowcy, który dopiero uczy się Formuły 1. Lance powoli zaczyna równać do tempa Massy, ale nie wiadomo z kolei jak dobre jest tempo Brazylijczyka. Wiadomo za to, że w zeszłym sezonie nie było wystarczająco dobre, by przedłużyć z nim kontrakt. Na początku sezonu Massa wyglądał świetnie na tle Strolla, ale nie była to wysoko zawieszona poprzeczka. Team potrzebuje prawdziwego lidera, który wypełniłby dziurę po Bottasie. Żaden z obecnych kierowców na takiego lidera nie wygląda.

Lance Stroll jest coraz szybszy i w nim zespół powinien pokładać największe nadzieję na drugą część sezonu. Williams ma tylko dwa punkty przewagi nad Toro Rosso, i to wyłącznie dzięki szczęśliwemu podium Strolla w Baku i sporej ilości pecha po stronie przeciwników. Również forma Renault zwyżkuje, więc Williams będzie musiał zdecydowanie się poprawić, jeśli chce utrzymać swoje piąte miejsce.

W przyszłym roku Stroll raczej na pewno zostanie. Ten rok to dla niego nauka i problemy tego sezonu mają zaprocentować w następnym, kiedy będzie się od niego wymagać znacznie więcej. Massa to idealny partner, żeby uczyć się u boku bardziej doświadczonego zawodnika, ale czy Brazylijczyk jest ciągle wystarczająco szybki? By piąć się w górę klasyfikacji Williams potrzebowałby kogoś w typie Pereza, Ocona, albo Hulkenberga. Kogoś kto gwarantowałby dobre występy i zawiesił Strollowi poprzeczkę odpowiednio wysoko. Pascal Wehrlein straci miejsce w Sauberze i pewnie Mercedes chętnie umieściłby go w Williamsie. Może warto się zgodzić? Williams w zeszłym sezonie dokonał najbezpieczniejszego wyboru, a dwaj młodzi zawodnicy w teamie to decyzja ryzykowna. Czy jednak można osiągać sukcesy unikając ryzyka? Porównanie Strolla z innym utalentowanym młodym zawodnikiem pozwoliłoby właściwie ocenić jego szybkość i wzmocniło by jego motywację.

305918Toro Rosso to najlepiej wyglądający samochód w stawce, ale niestety nie mamy okazji podziwiać go, gdy walczy o najwyższe pozycje, a w dodatku często oglądamy go rozbitego. Zaczęli nieźle, ale nieco nierówno, ale potem, kiedy powinni ustabilizować formę wszystko się posypało. Gdy Williams ogarnął się po słabym początku, Toro Rosso spadło na szóstą pozycję.

Zespół prezentuje z wyścigu na wyścig równe, przewidywalne tempo, ale ostatnio punktuje coraz rzadziej. Na pierwszy rzut oka może się wydawać, że powodem ostatnich problemów Toro Rosso są kierowcy, a zwłaszcza jeden z nich. Daniil Kvyat zyskał reputację zawodnika powodującego zagrożenie i od dawna nie może skończyć wyścigu w punktach. Za to Carlos Sainz punktuje regularnie, ale ma na koncie spowodowanie dwóch poważnych kraks, które nieco zepsuły mu reputację, w Bahrajnie i Kanadzie. Carlos Sainz jednak oprócz tych wpadek jedzie naprawdę świetny sezon. W wyścigach umie do maksimum wykorzystać potencjał samochodu, co kompletnie nie udaje się Kvyatowi. Świetne występy Hiszpana mogą nieco zakłamywać prawdę o prawdziwym potencjale samochodu. Prawdziwą przyczyną, dla której Toro Rosso może mieć po wakacjach problemy, jest ich bolid, który w miarę upływu sezonu coraz częściej tracił do odzyskującej formę konkurencji. Ta sytuacja powodowała, że sfrustrowani kierowcy czasem przesuwali granicę ryzyka za daleko.

Powrót do silników Renault miał być początkiem lepszych czasów, okazało się jednak, że zespół nie zrobił wyraźnego kroku naprzód. Przyszłość też nie jest pewna. Carlos Sainz otwarcie mówi, że chciałby odejść, pod znakiem zapytania stoi stopień przyszłego zaangażowania Red Bulla w swój juniorski zespół. Team negocjował z Hondą, ale nie osiągnięto porozumienia.

Daniil Kvyat mimo wszystkich wpadek jest najwyraźniej wyżej ceniony przez Helmuta Marko niż Pierre Gasly, który od jakiegoś czasu odbija się od drzwi garażu Toro Rosso. Młody Francuz z pewnością zasłużył na szansę, ale w Red Bullu nie ma sentymentów. Jeśli uważają, że Kvyat jest szybszy, zostanie na kolejny sezon. Wszystko pozostaje w rękach Rosjanina, który musi zacząć zdobywać punkty i przestać powodować kolizje. Inną szansą Gasly’ego jest odejście Sainza. Hiszpan, mimo ogromnego talentu raczej nie przybliżył się swoimi ostatnimi wypowiedziami i kraksami do posady w Ferrari. Jedynym możliwym kierunkiem wydaje się Renault, ale z drugiej strony warto poczekać w Torro Rosso na szansę w Red Bullu, w przypadku odejścia Verstappena do Ferrari w sezonie 2019. Właśnie ta kalkulacja prawdopodobnie sprawi, że Sainz zostanie na kolejny sezon.

305891Team Haas wdarł się do f1 przebojem, ale wiadomo było, że w pewnym momencie pojawią się nieuchronne trudności. Trzeba przyznać, że amerykański zespół radzi sobie z nimi całkiem nieźle. Ma dobry duet kierowców, z których obaj regularnie punktują. Gdy jeden ma problemy, drugi potrafi przejąć pałeczkę. To bardzo ważne, ponieważ Haas ma problemy z powtarzalnością i utrzymaniem równej formy. Zwłaszcza Romain Grosjean przeplata dobre występy z zupełnie nieudanymi. Często zdarzają mu się problemy z właściwym ustawieniem samochodu. Największym problemem, ciągnącym się u niego od zeszłego sezonu są hamulce. Francuz jest tym mocno sfrustrowany i jego wizerunek mocno na tym cierpi. Perspektywa awansu do Ferrari bardzo się oddaliła, kiedy na horyzoncie pojawił się Charles Leclerc.

Dla Kevina Magnussena z kolei Haas oznacza mniejszą presję i stabilizację, która najwyraźniej mu służy. Nie omijają go problemy, ale prezentuje znacznie równiejszą formę niż jego partner z zespołu.

Haas wcześnie ogłosił niezmieniony skład na przyszły sezon. Ta stabilizacja pozwoli harmonijnie się rozwijać, ale perspektywy na przyszłość nie są zachęcające. Gene Haas wygląda na nieco zniechęconego przepaścią jaka dzieli teamy środka stawki od czołówki. W dalszej perspektywie Haas nie ma większych szans także w konkurencji z Renault czy McLarenem.

304661Renault mimo słabej pozycji w klasyfikacji ma powody do optymizmu, bo jako jedyny zespół środka stawki notuje systematyczny postęp. Problem polega na tym, że są drużyną niemalże jednoosobową. Podczas gdy Nico Hulkenberg zalicza świetne występy, Joylon Palmer przeplata wyścigi pechowe, ze słabymi. Trzeba przyznać, że, podobnie jak w przypadku Verstappena, ma znacznie więcej problemów z samochodem niż jego kolega z zespołu, ale, w przeciwieństwie do Holendra, nie pokazuje odpowiedniego tempa i często sam rujnuje swój weekend przez niewymuszone błędy. Fakty mówią same za siebie. Hulkenberg wygrał z nim w kwalifikacjach jedenaście razy i zdobył wszystkie 26 punktów dla zespołu. W Formule 1 powinni jeździć najlepsi z najlepszych, a Palmerowi najwyraźniej brakuje talentu.

Po Silverstone i poważnych usprawnieniach samochodu, zespół wszedł na inny poziom. Są już mocniejsi od Toro Rosso, czyli zespołu z tym samym silnikiem, który jest dla nich punktem odniesienia. Teraz powinni zacząć zdobywać więcej punktów i gonić konkurencję. Celem jest piąte miejsce w klasyfikacji konstruktorów.

Joylon Palmer najprawdopodobniej zostanie na drugą część sezonu. Na razie team nie chce kosztownego zerwania kontraktu, jednak Anglik musi zacząć zdobywać punkty. Jeśli nie będzie postępu, nie dotrwa w teamie do końca roku, a Robert Kubica już czeka w kolejce. Jeśli Palmer dokończy sezon, do kolejki przed Polaka wepchną się Alonso, Ocon i Sainz, ale wiele wskazuje na to, że wszyscy mogą wybrać inaczej i w przyszłym sezonie wielki powrót Roberta stanie się faktem.

308381Nikt nie spodziewał się aż takiej katastrofy. W poprzednich dwóch latach widać było progres. Na początku tego sezonu McLaren znalazł się na samym końcu stawki po kolosalnych problemach z jednostka napędową, której brakowało i mocy i niezawodności. Nowy silnik Hondy miał być na poziomie Renault. Honda nadal utrzymuje, że może to osiągnąć w tym sezonie, ale nawet jeśli, będzie to o rok za późno. Nikt już nie cofnie tego katastrofalnego dla wizerunku Hondy sezonu, ale paradoksalnie nowy silnik w dłuższej perspektywie może okazać się konstrukcją ze znacznie większym potencjałem niż ta z poprzednich lat.

Fernando Alonso zapytany o pozytywy, mówi, że gościnny występ w Indy 500 był dla niego jedynym pozytywnym momentem. W tym sezonie pokazał jednak, że nadal jest w mistrzowskiej formie. Kwalifikacje w Barcelonie były jego popisem, ale w wielu innych wyścigach również pokazywał jazdę niemal powyżej możliwości samochodu.

Najbardziej trzeba jednak współczuć Stoffelowi Vandoorne’owi.  Debiut u boku wielkiego mistrza w beznadziejnym samochodzie? Nic dziwnego, że w takich okolicznościach nie może pokazać się z dobrej strony. Choć trzeba pamiętać, że Lewis Hamilton w swoim debiutanckim sezonie od razu pokazał szybkość u boku Alonso. Vandoorne nie będzie więc raczej drugim Hamiltonem.

Przyszłość ciągle pozostaje wielka niewiadomą. Jeśli chodzi o silnik, negocjacje z Mercedesem nie doprowadziły do niczego. Teraz wybór jest tylko między Hondą a Renault. Przypomina to bardzo sytuację Red Bulla sprzed dwóch lat, tylko McLaren ma na tyle rozsądku, by nie informować mediów o każdym zwrocie akcji. Dwa lata temu Red Bull ostatecznie nie zmienił dostawcy silników, z McLarenem może być podobnie. Renault to mniej kusząca możliwość niż Mercedes. Przedstawiciele Hondy twierdzą, że mogą dogonić Renault jeszcze w tym roku. Wobec fiasku negocjacji z Toro Rosso McLaren jest teraz dla Hondy jedyna opcją. Gdyby team z Woking wybrał jednak francuskiego dostawcę, byłaby to PR-owa katastrofa dla obu stron. Renault nie jest na tyle atrakcyjna opcją, by było warto. Honda powinna się poprawić. Dobry występ na Węgrzech i świetne czasy Lando Norrisa podczas testu, to nie przypadek.

Jeśli McLaren zostanie przy Hondzie, może być mu trudniej namówić Fernando Alonso do pozostania. Hiszpan chce samochodu, który gwarantowałby walkę o zwycięstwa. Dwie opcje, które mu pozostały, to McLaren i Renault. Żadna z nich nie gwarantuje zwycięstw w najbliższym czasie. Może więc Alonso będzie musiał poszukać zwycięstw w innej serii wyścigowej.

309488Sauber był skazywany na ostatnie miejsce. Nie tylko, że McLaren okazał się jeszcze gorszy na początku sezonu, to, dzięki solidnej formie Wehrleina, udało się zdobyć punkty. Na więcej raczej nie ma co liczyć. W połowie sezonu zespół spadł na koniec stawki i już tam pozostanie. Sauber musi teraz cierpliwie czekać, by za rok wrócić do gry. Po negocjacjach z Hondą team w końcu dogadał się z Ferrari i w przyszłym roku dostaną najnowszą specyfikację silnika.

Pascal Wehrlein jest szybszy od Marcusa Ericssona, ale nie dostatecznie wyraźnie, by zrobić wrażenie na lepszych teamach. Absencja w pierwszych wyścigach i dobry występ Antonio Giovinazziego w Melbourne, nie poprawiły jego sytuacji. Marcus Ericsson jest w teamie dzięki wsparciu sponsorów i jego okazjonalne dobre występy nie mogą przesłonić faktu, że zabiera miejsce w F1 wielu bardziej utalentowanym zawodnikom. 

Po miesiącach niepewności i pojawieniu się nowego szefa Frédérica Vasseura przynajmniej najbliższa przyszłość jest w końcu przewidywalna. Nowy silnik Ferrari, a w kokpitach Ericsson, i Leclerc lub Giovanazzi. Otwarte jest tylko pytanie  o rozmiar zaangażowania Ferrari. Obecni właściciele wspierają Ericssona, co zostawia Ferrari tylko jedno miejsce dla ich juniora, gdyby jednak Ferrari przejęło team i zrobiło z niego zespół juniorski, obaj wspierani przez włoski team kierowcy mogliby znaleźć tam miejsce.

20429736_1537265816336580_8903070519899280484_n120376045_1537269589669536_3607048266713283320_n1

Komentarze (2)

Dodaj komentarz
  • Gość: [Tomasz Kubiak] *.173.8.59.tesatnet.pl

    Dzień dobry, jestem redaktorem naczelnym serwisu ŚwiatWyścigów.pl. Bardzo zainteresowała mnie treść bloga i jego poziom redakcyjny, w związku z czym chciałbym zaproponować posadę redaktora w naszym serwisie. W przypadku zainteresowania, bardzo proszę o wiadomość na adres tomasz.kubiak@swiatwyscigow.pl.

  • emikai12

    Bardzo dziękuję. Wiadomość wysłałem. Pozdrawiam

© on the limit - blog o Formule 1
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci