Menu

on the limit - blog o Formule 1

Blog o skomplikowanej teraźniejszości i bogatej historii najszybszego sportu swiata

Testy na Hungaroringu - powrót Kubicy

emikai12

Jeszcze pół roku temu kariera Roberta Kubicy w F1 wyglądała na definitywnie zakończoną, a jego fani byli pogodzeni z faktem, że niepełnosprawna ręka uniemożliwia mu jazdę bolidem. Podczas drugiego dnia letniego testu na Hungaroringu kibice F1 na całym świecie dostali ostateczny dowód na to, że to nieprawda.

310396

Jak wiele może się zmienić w kilka miesięcy. A nawet w kilka tygodni od pierwszego testu w Walencji. Jeszcze przed testami na Hungaroringu atmosfera wokół Kubicy była pełna ekscytacji związanej z przekonaniem kibiców, a tych Robert ma ciągle wielu na całym świecie, że niedługo ich idol powróci do ścigania w barwach Renault. Hamilton i Alonso przypominali, że to jeden z największych talentów ostatnich lat. Kierowca na najwyższym poziomie, na ich poziomie. Pojawiły się też plotki o negocjacjach Renault z Joylonem Palmerem w kwestii skrócenia jego kontraktu. Z drugiej strony Cyril Abiteboul kategorycznie zaprzeczył jakoby zespół rozważał zatrudnienie Polaka już w tym sezonie. Wcześniej jednak zaprzeczał też, że Kubica będzie testował na Węgrzech.

Renault musiało być przygotowane na ewentualność, że Robert podczas testów nie wypadnie dobrze, choć z wypowiedzi członków zespołu łatwo można było wywnioskować, że po wcześniejszych testach byli raczej spokojni o formę Roberta. Team nie może jednak przyznać, że szuka zastępcy dla Palmera, póki ten ciągle jeździ w zespole. Dlatego ze strony Renault nie usłyszymy nigdy zapowiedzi wymiany Palmera na Kubicę. Renault poinformuje dopiero o tym, że ten fakt właśnie nastąpił.  

Ale wróćmy do testu. Fakt, że brali w nim udział inni zawodnicy mógł umknąć mniej uważnym obserwatorom, gdyż media koncentrowały się na Kubicy. Trudno się dziwić. Historia powrotu po niemal siedmiu latach jest niezwykła, tak samo jak widok Roberta w padoku. Kiedyś obiecał, że na tor F1 wróci dopiero gdy znowu będzie kierowcą jednego z teamów i słowa dotrzymał. Już pierwszego dnia przyciągał uwagę reporterów bardziej niż wydarzenia na torze.

W środę wyjechał z garażu przez szpaler fotoreporterów, niechcący zrzucając baner z wizerunkiem Nico Hulkenberga. Ta mała wpadka wynikała z szerszego samochodu niż te, do których Kubica jest przyzwyczajony, dużego tłoku przed garażem, a także pewnie z nerwowej niecierpliwości jaką odczuwał Robert wyjeżdżając na tor po raz pierwszy w samochodzie najnowszej generacji. Polscy kibice stawili się licznie i dopingowali wspaniale, co sprawiło, że powrót Roberta całkowicie zdominował atmosferę w padoku.

Potem dla kibiców Polaka zaczęło się obserwowanie czasów i trzymanie kciuków. Kubica przed testem był bardzo spokojny i pewny siebie. Okazało się, że było to całkowicie uzasadnione. Spokojnie realizował program stopniowo nabierając pewności i szybkości. Przejechał dwa dystanse wyścigowe, co było drugim wynikiem tego dnia i uzyskał czwarty czas. Wniosek z tego jest jasny. Kubica w niczym nie odstawał od pozostałych kierowców. Liczby nie kłamią. Dwa dystanse wyścigowe, w upale, na krętym Hungaroringu, z najlepszym czasem na poziomie tych jakie w kwalifikacjach uzyskiwał Joylon Palmer, choć trzeba zauważyć, że Anglik używał twardszej mieszanki. Sam Kubica mówił jednak, że czasy nie będą miały tu znaczenia. Istotne było pokazanie, że Robert bez problemu radzi sobie w nowym samochodzie, że jeździ szybko, powtarzalnie i bez błędów. To wszystko pokazał na Hungaroringu. Przekaz dla świata i teamów F1 jest jasny. Kubica wrócił, nadal jest szybki i jest gotowy do debiutu w wyścigu.

Trzeba jednak napisać słowo także o innych kierowcach, którzy wbrew pozorom również uczestniczyli w tym teście. To nie Robert był bowiem największym objawieniem tych dwóch dni. Nie był nim też rewelacyjny w F2 Charles Leclerc, choć oczywiście spisał się świetnie w Ferrari, będąc najszybszym kierowcą pierwszego dnia. Junior McLarena, siedemnastoletni Lando Norris, walczący obecnie o tytuł w F3, wykręcił swoim McLarenem lepszy czas niż Alonso w kwalifikacjach. Drugiego dnia szybszy od niego był tylko Sebastian Vettel. Znowu trzeba pamiętać, że zrobił to na oponach ultra miękkich, które podczas weekendu Grand Prix nie były dostępne (dlaczego, wie chyba tylko Pirelli), jednak trzeba zapamiętać to nazwisko. Pojawi się pewnie w F1 bardzo szybko.

Jednak z pewnością kibiców w Polsce najbardziej interesuje przyszłość Roberta Kubicy. Czy ma szanse na debiut jeszcze w tym sezonie? Oczywiście team wie o tym, jak naprawdę wypadł ten test, znacznie więcej niż obserwatorzy, ale na podstawie tego co widzieliśmy, można powiedzieć, że wypadł bardzo dobrze. Czy tak dobrze, żeby zaproponować Kubicy start w wyścigu? To musi teraz ocenić Renault. Jeśli francuski team dojdzie do wniosku, że Robert zasługuje na szansę, to teoretycznie nie ma żadnego powodu, żeby czekać do przyszłego sezonu. Palmer jest i tak na wylocie, a forma Kubicy w wyścigu nadal pozostaje wielką niewiadomą. Logiczne byłoby sprawdzenie jej w kilku wyścigach, zanim zaproponuje się Robertowi kontrakt na przyszły sezon. Chyba, że Renault nie ma już wątpliwości. Niewątpliwie jednak test na Węgrzech to nie jest ostatni rozdział tej historii. Czekamy na ciąg dalszy.

Komentarze (5)

Dodaj komentarz
  • danekstraszynski

    Oczywiście, że cieszy powrót Kubicy na tor, niezależnie od tego jak to się skończy. Warto jednak zachować trochę spokoju. Otóż oglądalność formuły pierwszej spada. Ma to też ze znacznym zmniejszeniem zainteresowania motoryzacją w ogóle.

    Dlatego sympatyczny kierowca, któremu udaje się wsiąść do pojazdu F1 po ciężkim wypadku, w wieku 32 lat i przynajmniej na treningu wykazaje się czasami porównywalnymi z czołówką, jest czymś w rodzaju sześćdziesięciolatki, która rodzi dziecko. Trafia na pierwsze strony gazet.

    F1 jest przede wszystkim przedsięwzięciem gospodarczym, które musi przynosić zyski. Decydenci nie mogą kierować się romantycznymi wzwodami. Normalnie za konkretnym kierowcą stoi jakiś bogaty sponsor. Czy Kubica takiego ma?

    W realnym wyścigu trzeba wykazać się jeszcze szybkim refleksem i właściwą automatyczną reakcją w zupełnie nieprzewidywalnych sytuacjach wynikających z walki na torze. W rajdach kończyło się często w rowie, ponieważ ręka nie chciała zawsze normalnie pracować. Do takich reakcji potrzebny jest każdy gram ciała kierowcy, zdrowego. Niezbyt sprawny może okazać się zagrożeniem dla stuprocentowych pilotów. Z drugiej strony trochę krwi na torze podwyższa oglądalność...

  • emikai12

    Owszem, w F1 są płacący kierowcy, ale pewne miejsce mają jedynie w najmniej zamożnych teamach, dla których pieniądze od kierowców i ich sponsorów są ważną częścią budżetu. Renault jednak jest teamem fabrycznym z ambicjami powrotu do czołówki. Dla nich jedynym kryterium, kiedy szukają kierowcy jest jego klasa. Dlatego szukają teraz następcy Joylona Palmera, który zawodzi.
    Gdyby testy Kubicy były tylko PR-ową zagrywką skończyło by się na pierwszym teście. Test na Hungaroringu był ważny dla zespołu, dlatego obecność Kubicy zamiast etatowych kierowców była takim zaskoczeniem. Moim zdaniem to dowód na to, że myślą o nim poważnie.
    Co do możliwości Kubicy to uważam, że jego reakcje na pewno muszą być na właściwym poziomie, by mógł startować w F1, nie wiadomo tylko, czy jest w stanie powrócić do dawnej formy i wygrywać. Można to sprawdzić tylko umożliwiając mu start w wyścigu.
    Co do wypadków w rajdach, to mam zupełnie inną teorię na ten temat. Moim zdaniem problemem był fakt, że Kubica jako ktoś ukształtowany od małego na torze wyścigowym ma w DNA jazdę na limicie i podejmowanie ryzyka. W rajdach takie podejście kończy się za zwyczaj w rowie, albo na drzewie. Warunki na trasie są zmienne, zdarzają się nieprzewidywalne sytuacje i dobry kierowca rajdowy potrafi zostawić sobie margines błędu a jego instynkt podpowiada mu, kiedy odpuścić i stracić kilka sekund, zamiast kilku minut na wydobywanie samochodu z rowu.

  • Gość: [kamils] *.internetdsl.tpnet.pl

    Chciałbym nieco pociągnąć wątek rajdów w wykonaniu Roberta Kubicy. Z wypowiedzi emikai12 wynika, że Robert nie był dobrym kierowcą rajdowym, ponieważ lądował w rowie lub na drzewie nadmiernie ryzykując. Otóż wg mnie Kubica był bardzo dobrym kierowcą rajdowym, co zresztą potwierdził wygrywając klasyfikację WRC-2 i sporo odcinków WRC. Problemem było co innego. Robert ściga się żeby wygrywać, a nie pojeździć sobie dla zabawy. Jazda na limicie i ogromne ryzyko podejmowane w rajdach wynikało tylko i wyłącznie z tego, iż nie posiadał sprzętu porównywalnego do konkurencji. Jestem przekonany, że będąc kierowcą fabrycznym byłby w ścisłej czołówce nie jadąc na większym niż konieczne ryzyku. I oczywiście ilość ukończonych rajdów i ilość zdobytych punktów odpowiadałaby jego klasie. Ogólnie mówiąc miał wybór: albo jedzie "normalnie" i zadowala się miejscami pod koniec pierwszej dziesiątki, albo jak to ma w zwyczaju ściga się z najlepszymi, podejmując jednak znacznie większe od nich ryzyko. Wybrał to drugie i chwała mu za to.

  • emikai12

    W sumie rzeczywiście mój komentarz brzmi trochę, jakby Kubicy nie wyszło w rajdach, ale absolutnie nie miałem tego na myśli. Jego osiągnięcia w rajdach mówią same za siebie. Można powiedzieć, że jeżdżąc przez parę lat, właściwie w ramach rehabilitacji po wypadku, osiągnął więcej niż inni polscy rajdowcy przez całe kariery. Natomiast niewątpliwie faktem jest, że często rozbijał samochód. Możliwe, że rzeczywiście jest to efekt chęci nadrabiania niedoskonałości samochodu, może tak jak pisałem zbytnie podejmowanie ryzyka to efekt przyzwyczajeń z toru wyścigowego. Tak czy inaczej można to chyba bardziej ogólnie odnieść do braku doświadczenia, co zresztą sam Kubica podkreślał. Gdyby dostał szansę pojeździć w rajdach jeszcze kilka lat w bardziej ustabilizowanej sytuacji, myślę, że wypadków byłoby coraz mniej.

  • Gość: [Marcin T] *.toya.net.pl

    Robert Kubica, kiedy jeździł w rajdach, ze względu na kontuzję ręki mógł używac do zmian biegów łopatki przy kierownicy (które wtedy były niedozwolone). Z tego względu w jego aucie impuls o zmianie biegu musiał być opóźniony o dziesiąte części sekundy. Kiedy auto wpadało w poślizg, to opóźnienie powodowało opóźnioną reakcję auta na próby wyjścia z poślizgu.

© on the limit - blog o Formule 1
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci