Menu

on the limit - blog o Formule 1

Blog o skomplikowanej teraźniejszości i bogatej historii najszybszego sportu swiata

Transakcja wiązana

emikai12

Ostatnio w F1 doszło do bardzo ciekawej transakcji wiązanej, która odpowiedziała na dużo pytań dotyczących przyszłości. Część faktów jest już oficjalnie potwierdzona, inne jeszcze czekają na ogłoszenie. Carlos Sainz przeszedł do Renault, które jednocześnie rozwiązało umowę na dostawę silników do Toro Rosso i będzie teraz dostarczać jednostki McLarenowi, dzięki czemu Fernando Alonso pozostanie z zespole. Z kolei Honda będzie zaopatrywać w silniki Toro Rosso a w przyszłości prawdopodobnie też Red Bulla. Kto na tych roszadach zyskał, a kto stracił? Każda ze stron coś zyskała, ale każda też sporo ryzykuje. A więc po kolei.

313060

Fernando Alonso i McLaren – Fernando dopiął swego. McLaren pozbył się silników Hondy i teraz w walce z Red Bullem, będzie dysponował identycznym silnikiem. To powinno pozwolić McLarenowi na powrót do czołówki. Nie zapominajmy jednak, że Red Bull narzeka na silnik Renault od kilku sezonów, a Honda twierdzi, że niedługo będą w stanie dorównać francuskiemu producentowi. Może się więc okazać, że McLaren znowu wyląduje z najgorszym silnikiem w stawce. Dla zespołu Renault jest zapewne przejściowym rozwiązaniem i od sezonu 2021, będą chcieli rozpocząć współpracę z innym partnerem. Dla Alonso to będzie jednak za późno. Jeśli nie powróci w przyszłym sezonie do czołówki, odejdzie z McLarena, a może nawet z Formuły 1.

Red Bull – Pieniądze Hondy sprawią, że utrzymywanie Toro Rosso stanie się bardziej opłacalne, dodatkowo współpraca z Japończykami otwiera nowe możliwości na przyszłość, gdy Red Bull może stać się partnerem Hondy i zrealizować plan, który nie wyszedł McLarenowi. Możliwe zresztą, że nie będzie miał wyjścia, gdyż Renault najchętniej skończyłoby współpracę z Red Bullem po końcu przyszłego sezonu.

Renault – Zespół Renault zyskuje przede wszystkim Carlosa Sainza, na którego zasadzali się od dawna. Red Bull w końcu pozwolił na jego odejście. Duet Sainz-Hulkenberg, to równie silny zestaw co Perez-Ocon. Jeśli Sainz rzeczywiście pojawi się w Renault już w Malezji i nie będzie miał problemów z adaptacją do nowego samochodu, staną się faworytem do piątego miejsca w klasyfikacji konstruktorów. Problem może pojawić się za rok, gdy team będzie konkurował z dwoma klienckimi zespołami, McLarenem i Red Bullem. To może być prestiżowa porażka.

Honda – Rozstanie z McLarenem to z kolei prestiżowa porażka Hondy, ale z drugiej strony będą mogli teraz nieco odetchnąć od ogromnej presji, jaka ciążyła nad nimi w McLarenie. Mają rok na spokojną prace nad silnikiem, a potem dwa lata, w czasie których Red Bull będzie mógł, a być może będzie musiał, korzystać z jednostek Hondy. Najbliższa przyszłość japońskiego koncernu w F1 wydaje się być w końcu zabezpieczona.

Toro Rosso – Plus to przede wszystkim finansowe wsparcie Hondy. Zespół najprawdopodobniej otrzyma też skrzynie biegów McLarena w tegorocznej specyfikacji. Problemem może być nowy silnik, który może spowodować, że w przyszłym sezonie zespół trafi tam, gdzie ostatnio był, gdy jeszcze nazywał się Minardi, czyli na sam koniec stawki.

Pierre Gasly – W końcu otrzyma swoją szansę. Jak dotąd szefowie Red Bulla i Toro Rosso nie wierzyli we Francuza dostatecznie, by dać mu szansę w F1. Teraz Pierre może dowieść, że się mylili. Jego partnerem będzie najprawdopodobniej Daniil Kvyat, ale jeśli protegowany Hondy Nobuharu Matsushita zdołałby ukończyć sezon F2 na trzecim miejscu i zdobyć super licencję, to właśnie on będzie partnerem Gasly’ego.

Carlos Sainz – Wszystko wskazuje na to, że Sainz w końcu doczeka się naprawdę konkurencyjnego samochodu, na jaki zasługuje. Przenosiny do Renault następują dla niego w idealnym momencie, kiedy francuski zespół stał się wyraźnie szybszy od Toro Rosso. Carlos może jednak pożałować swojej decyzji, jeśli za rok Verstappen przejdzie do Ferrari, i miejsce w Red Bullu przejdzie Hiszpanowi koło nosa.

Robert Kubica – Największym przegranym jest niestety Robert Kubica. Wiadomo było, że pierwsi na liście życzeń Renault są Alonso i Sainz. W momencie kiedy jeden z nich podpisał kontrakt, temat Kubicy w Renault po prostu się skończył. Polakowi otwierają się jednak teraz drzwi do Williamsa. Sponsorowany przez Martini zespół potrzebuje ze względów promocyjnych kierowcy starszego niż 25 lat, co wyklucza, ze względów sportowych najbardziej oczywistego kandydata, Pascala Wehrleina. To daje Kubicy szansę, ale Polak znowu nie jest pierwszy w kolejce. Williams chętnie ściągnąłby Sergio Pereza, ale Force India twierdzi, że Perez jest bliski przedłużenia kontraktu. Felipe Massa łączony jest ze startami w Formule E, ale skoro Williams już raz ściągnął go z emerytury, nie wiadomo dlaczego nie miałby zatrzymać go znowu. Brazylijczyk to sprawdzone rozwiązanie, Polak to ciągle spora niewiadoma.

 

Komentarze (2)

Dodaj komentarz
  • mkpunkt

    Czasem nie moge sobie wyobrazić wgl. ile pieniędzy jest pakowane w ten sport.

  • Gość: [Marek] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Mega zagmatwana transakcja. Czas pokaże czy wyjdzie to wszystkim na dobre.

© on the limit - blog o Formule 1
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci