Menu

on the limit - blog o Formule 1

Blog o skomplikowanej teraźniejszości i bogatej historii najszybszego sportu swiata

GP Japonii – To koniec

emikai12

Awaria Sebastiana Vettela już na początku GP Japonii zakończyła przedwcześnie emocje w wyścigu, a także w mistrzostwach. Nie ma się co oszukiwać, emocje jeśli chodzi o walkę o tytuł, właśnie się skończyły. Jednak obecnie w F1 dużo ciekawych rzeczy dzieje się za kulisami.
315119

Po fatalnym dla Ferrai wrześniu Sebastian Vettel liczył na to, że karta się odwróci i dla odmiany w Suzuka dopisze mu szczęście. W jego sytuacji w mistrzostwach wygrana w Japonii była absolutną koniecznością. Przewaga Hamiltona nie była tak bezpieczna, jak się pozornie wydawało. Po przerwie wakacyjnej, oprócz wyścigu w Monza, gdzie decydowała moc silnika, Mercedesy wyglądały na wolniejsze niż Ferrari. Zespół musiał udowodnić, że to nie trwała tendencja, tylko chwilowe potknięcie.

Gdyby Mercedes nie odrodził się w Suzuka, mogło to oznaczać spore kłopoty dla Hamiltona w końcówce sezonu. Dodatkowym zagrożeniem była rosnąca forma Red Bulla. Suzuka była do tej pory jedynym torem w kalendarzu, na którym Lewis nie zdobył pole position. Tym razem jednak, na torze gdzie trudno wyprzedzać, pierwsza pozycja na starcie była kluczowa.

W kwalifikacjach Hamilton od razu pokazał swoją siłę, wykręcając już w swoim pierwszym wyjeździe najszybszy czas w Q1. Vettel był o 3 dziesiąte sekundy wolniejszy i ostatecznie był piąty. W Q2 Hamilton już w pierwszym przejeździe pobił rekord toru i był szybszy od Vettela o 6 dziesiątych sekundy. Bottas pokazał dominację Mercedesa wykręcając trzeci czas na twardszej mieszance opon. Silnik Mercedesa okazał się decydującym atutem także w środku stawki. Przy tegorocznej aerodynamice moc silnika zyskała w Suzuce na znaczeniu.

W Q3 po pierwszych przejazdach Hamilton był o prawie pół sekundy przed Vettelem. W drugim przejeździe Anglik jeszcze poprawił swój czas, a Valtteri Bottas zepchnął Niemca na trzecie miejsce. Nie miało to większego znaczenia z powodu kary, którą na starcie musiał przyjąć Bottas, ale tempo Mercedesa było fatalną wiadomością dla Vettela w kontekście marzeń o tytule.

Presja ciążąca na Niemcu była ogromna, a jeszcze wzrosła tuż przed startem, kiedy w samochodzie Vettela pojawił się problem ze świecą zapłonową. Koszmar Ferrari powrócił. Team robił co mógł, ale gdy Seb wyjeżdżał na okrążenie rozgrzewkowe, mechanicy bardziej mieli nadzieje, że rozwiązali problem, niż byli tego pewni.

Na starcie Max Verstappen przedostał się przed Daniela Ricciardo i parę zakrętów później wyprzedził Vettela, zaskakując go w nietypowym miejscu na torze. To był wyraźny sygnał problemu. Seb raportował brak mocy, a kolejni zawodnicy mijali go z łatwością. Trzeba było pogodzić się z okrutną prawdą. Ferrari nie miało wyjścia. Vettelowi polecono się wycofać.
3150711

Dalsza część wyścigu stała się mocno przewidywalna. Dwa czynniki okazały się decydujące. Natura toru Suzuka, na którym trudno zbliżyć się do poprzedzającego zawodnika, oraz przewaga Mercedesa Ferrari i Red Bulla nad resztą stawki.

Daniel Ricciardo spadł na starcie za Estebana Ocona, ale potem szybko odzyskał pozycję, a Francuza wyprzedził też Valtteri Bottas. Kimi Raikkonen, który podobnie jak jego rodak został za karę przesunięty o pięć miejsc na starcie, został wypchnięty przez Hulkenberga na pobocze i spadł na piętnaste miejsce. Pokazał jednak jak szybkie jest Ferrari, kiedy wszystko działa i dzięki odważnym manewrom wyprzedzania i dobrej taktyce odzyskał należne mu piąte miejsce. Jednak wśród kierowców trzech najlepszych zespołów, prezentujących w tej chwili bardzo wyrównany poziom wyprzedzanie okazało się niemożliwe.

Końcówka wyścigu okazała się jednak dosyć nerwowa dla Hamiltona, którego pod koniec wyścigu dogonił Verstappen. Holender zyskał szansę, kiedy liderzy dogonili Felipe Massę i Fernando Alonso, ale walczący o punkt za dziesiąte miejsce zawodnicy nie ułatwili mu zadania.

Alonso nie wyprzedził ostatecznie Massy, ale biorąc pod uwagę, że startował, po karach, z ostatniego miejsca, nie był to zły wynik. Mclaren miał w Suzuka dobre tempo, ale weekend ułożył się pechowo dla obu zawodników. Stoffel Vandoorne na początku wyścigu spadł niemal na koniec stawki, wypchnięty w pierwszym zakręcie przez Raikkonena.

Podobnie jak pierwsza piątka, szósta i siódma pozycja była również łatwa do przewidzenia. Team Force India zastosował zapowiadane od dawna polecenia zespołowe, zabraniające Perezowi atakowania Ocona. Dzięki temu ze spokojem zainkasowali potrzebne im punkty. Niespodzianką był jednak występ zespołu Haas. Po ataku Magnussena na Felipe Massę, który pozwolił również podążającemu za nim jak cień Romainowi Grosjeanowi wyprzedzić Brazylijczyka, obaj zawodnicy ze spokojem utrzymali swoje pozycje, dzięki czemu Haas przesunął się w klasyfikacji konstruktorów przed Renault.

Rywalizacja o piąte miejsce w klasyfikacji konstruktorów pozostaje  najciekawszym elementem tegorocznej rywalizacji, ale zaangażowane w nią zespoły myślami są już w przyszłym sezonie, a za kulisami wiele się dzieje.

Robert Kubica zostanie przetestowany przez Williamsa w najbliższym czasie dwa razy na Silverstone i Hungaroringu w samochodzie z sezonu 2014. W drugim z tych testów będzie uczestniczył również Paul di Resta. Przedstawiciele Williamsa podkreślają, że nie jest to pojedynek o miejsce w zespole, ale potwierdza się, że Kubica i di Resta są najpoważniejszymi kandydatami do zastąpienia Felipe Massy. Brazylijczyk chciałby znać swoją przyszłość jak najwcześniej, ale team nie spieszy się z decyzją.

W Japonii Williams, zdobył tylko punkt, a Lance Stroll nie ukończył wyścigu, po tym jak jego opona eksplodowała, kiedy składał się w zakręt. Kanadyjczyk miał szczęście, że ominął bariery. Jego zespół może się jednak cieszyć sporą przewagą punktową nad najbliższymi rywalami.

Broni nie składa jednak Renault, które ostatnio potwierdziły plotki o zatrudnieniu Marcina Budkowskiego, które już wcześniej  wywołały poruszenie w padoku. Budkowski, były szef aerodynamiki w McLarenie, był w ostatnim szefem departamentu technicznego FIA. Przed GP Malezji ogłoszono, że Polak odchodzi ze stanowiska.

Jeszcze zanim Renault potwierdziło plotki, teamy zrzeszone w Grupie Strategicznej wyraziły zaniepokojenie i zażądały od Charliego Whitinga natychmiastowe odcięcie Budkowskiego od jakichkolwiek informacji dotyczących przyszłorocznych samochodów.

Jako szef działu technicznego FIA Budkowski sprawdzał zgodność rozwiązań stosowanych przez zespoły z przepisami, co daje mu rozległą wiedzę na ich temat. Co więcej teamy konsultowały już z nim legalność rozwiązań planowanych na przyszły sezon.

Według przepisów Budkowski mógłby zacząć pracę w Renault już trzy miesiące po odejściu z FIA, czyli jeszcze przed początkiem następnego sezonu. Gdyby ten okres wynosił dwanaście miesięcy, nie byłoby problemu. Francuski zespół jednak nie zrobił nic nielegalnego. Nie on jest winny nieżyciowym regulacjom.

Po politycznych przepychankach Renault zgodziło się poczekać z zatrudnieniem Budkowskiego kolejne trzy miesiące. Udało im się za to uzyskać od Red Bulla wcześniejsze przyjście Carlosa Sainza. W Suzuce Joylon Palmer ogłosił, że GP Japonii jest jego ostatnim wyścigiem dla Renault.

Francuzki zespół nie będzie dobrze wspominać tego wyścigu. W kwalifikacjach przegrali z McLarenem i przez cały weekend nie mieli odpowiedniego docisku. Palmer dojechał na dwunastym miejscu, a Hulkenberg wycofał się po awarii tylnego skrzydła. Renault spadło o jedno miejsce w klasyfikacji konstruktorów, ale z pewnością nie powiedziało jeszcze ostatniego słowa i po pozyskaniu Sainza zaatakuje. Haas i Toro Rosso będą miały problem, żeby się obronić.

Toro Rosso po raz pierwszy w sezonie w dwóch wyścigach z rzędu nie zdobyło punktów. Sainz zakończył karierę w teamie kraksą. Pierre Gasly był szybki, na dobrze sobie znanym torze, ale zniszczył opony i nadprogramowy pitstop pozbawił go punktu. Występ Francuza w Austin stoi ciągle pod znakiem zapytania. Gasly może w ten sam weekend wygrać dla Hondy sezon w Super Formula. Oddanie tytułu Toyocie walkowerem, to fatalne zakończenie sezonu dla japońskiej firmy. Z pewnością Honda chciałaby tego uniknąć, ale ostatnio wydaje się, że Japończycy dali się przekonać, że Formuła 1 powinna mieć priorytet.

Jeśli chodzi o przyszły sezon to skład zespołu nie jest jeszcze ustalony. Daniil Kvyat musi potwierdzić swoją szybkość w konfrontacji z Gasly’m w ostatnich wyścigach sezonu. Jeśli tego nie zrobi, Toro Rosso może zacząć rozglądać się za inną opcją.

Rywalizacja z tyłu stawki i zakulisowa polityka jest tym, czym fani F1 będą żyli przez najbliższy miesiąc, bo niestety nie będą już żyli walką o tytuł. Ta rozstrzygnęła się przed startem GP Japonii awarią świecy zapłonowej. Nie tak miał wyglądać finał rywalizacji w sezonie, któremu zabrakło niewiele, by być klasykiem.

Nadzieja umiera ostatnia, ale musiałaby nastąpić bezprecedensowa katastrofa, żeby Lewis Hamilton to przegrał. Nigdy jeszcze nie zdarzyło się, żeby zawodnik, mający na cztery rundy przed końcem stratę większą niż punkty za dwa wygrane wyścigi, został mistrzem.

Awaria Vettela w Japonii przesądza sprawę tytułu. Choć tak naprawdę sprawę przesądziły dwa poprzednie wyścigi, kiedy Hamilton zdobył 43 punkty, mimo że jego samochód był gorszy od Red Bulli i Ferrari. To nie świeca ani żadne inne awarie, tylko genialna forma Lewisa i niewymuszone błędy Vettela w Baku i Singapurze, przesądziły o tym, kto będzie cieszył się z mistrzostwa.

Ferrari jednak ma trochę powodów do optymizmu. W tym sezonie zrobili ogromny krok do przodu. Kiedy Michael Schumacher przyszedł do Ferrari, też nie wygrywał mistrzostw od razu. Pierwszy tytuł dla Ferrari wywalczył w swoim piątym sezonie w Maranello. Sebastian Vettel może patrzeć z nadzieją na swój czwarty sezon w czerwonym samochodzie.

 DLmJN70XkAADpM

22222050_1599775483418946_8997165770910660147_n22221720_1599779150085246_2497098480311986846_n

 

Komentarze (6)

Dodaj komentarz
  • Gość: [AutoMisja] *.dynamic.telkab.pl.pl

    Mnie osobiście nic już w F1 nie interesuje tak jak powrót Kubicy. Myślę, że ogólnie byłby to jeden z największych i najpiękniejszych powrotów i to nawet nie tylko w sporcie. Piękna historia na filmy i dobre książki. Dla mnie gość to mistrz jak patrzy się na jego rękę i to jak dobrze radzi sobie w ostatnich testach.

  • emikai12

    Z jednej strony to prawie zbyt piękne, żeby mogło być prawdą, ale wiele wskazuje na to, że ma naprawdę duże szanse na powrót w przyszłym roku. Byłby to rzeczywiście jeden z powrotów wszechczasów.

  • terazbers

    F1 jak Kubica jeździł to bardziej się interesowałem ale jeśli chodzi o GP to na moje nadal trzyma klasę.

  • Gość: [Allwaro] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Teraz ten powrót się ziścił, calkiem nieźle to wyszło co nie :)

  • skup-auta-wroclaw

    Team Ferrari to jeden z lepiej utrzymujących sie na rynku f1 i mysle że jeszcze bardzo długo tak będzie

  • Gość: [Lapokles] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Szkoda że Robert jednak nie będzie jeździł w F1:( Niestety zdecydowały pieniądze i tyle.
    Polecam spojrzeć na ten portal portal jeśli interesujecie się F1.

© on the limit - blog o Formule 1
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci