Menu

on the limit - blog o Formule 1

Blog o skomplikowanej teraźniejszości i bogatej historii najszybszego sportu swiata

Kubica w Williamsie

emikai12

Po tym jak Williams oficjalnie ogłosił angaż Siergieja Sirotkina, znamy już wszystkie składy zespołów na sezon 2018. Polscy kibice z pewnością są zawiedzeni, że walkę o miejsce w samochodzie przegrał Robert Kubica, Polak dostał jednak nagrodę pocieszenia, czyli miejsce kierowcy rezerwowego.

318346

Trzeba przyznać, że powrót Roberta jest mimo wszystko wielkim osiągnięciem. Jeszcze rok temu posada trzeciego kierowcy Williamsa była czymś o czym kibice Polaka nawet nie śnili, z niepokojem obserwując jak kariera Polaka stanęła w martwym punkcie.

Angaż Kubicy jako kierowcy wyścigowego był mało prawdopodobny po tym, jak nie udało mu się zastąpić Joylona Palmera w Renault. Od czasu swojego pierwszego testu w Renault Polak zdołał jednak sprawić, że zrobiło się znowu głośno o nim w świecie F1, udowodnić, że jego ograniczenia nie przeszkadzają mu w jeździe samochodem F1, przejechać bardzo cenne kilometry testowe w dwóch różnych samochodach aktualnej specyfikacji, pokazać, że wciąż jest szybki, a na koniec dostać posadę w teamie środka stawki. To dużo bardzo ważnych celów, które zostały w kilka miesięcy zrealizowane. To trzeba docenić.

Serial pod tytułem „Poszukiwania nowego kierowcy Williamsa” trwał bardzo długo i był niezwykle frustrujący dla polskich kibiców, mających już serdecznie dość kolejnych wiadomości o tym, że Robert ma szanse, ale tak naprawdę nic jeszcze nie wiadomo. Williams ma w temacie trzymania kibiców w napięciu co do obsady kierowców pewne doświadczenie. W sezonie 2005 Antonio Pizzonia i Nick Heidfeld walczyli o miejsce jeszcze w czasie przedsezonowych testów.

W tym roku Williams czekał z ogłoszeniem decyzji najdłużej ze wszystkich teamów. Wielu zawodników pojawiało się w spekulacjach, na koniec jednak wygrał czarny koń, którym okazał się worek rosyjskich pieniędzy. Ale czy tylko przez pieniądze, Kubica musi zadowolić się rolą rezerwowego?

Proces szukania kierowcy był w Williamsie bardzo chaotyczny i nie świadczy najlepiej o prestiżu zespołu. Od początku decyzja Williamsa o daniu szansy Kubicy kosztem Massy wydawała się bardzo ryzykowna. Williams jednak nie jest w stanie zainteresować topowych zawodników. Nawet nie stanął do walki o Sergio Pereza, który długo negocjował z Force India.

W takiej sytuacji Felipe Massa mógł oczekiwać, że Williams doceni jego wkład w postępy zespołu i zaproponuje mu przedłużenie kontraktu. Zespół jednak najwyraźniej nie był na tyle zadowolony z jego jazdy i kazał mu czekać. Dla Massy było to upokarzające. Widać było frustracje w jego komentarzach dotyczących konkurentów. Brazylijczyk czuł się niedoceniany. Wraz z Lance’m Strollem stanowili duet trudny do oceny. Nie wiadomo było czy fakt, że młody Kanadyjczyk zaczyna dorównywać Massie, to skutek jego talentu, czy faktu, że Felipe najlepsze lata ma już za sobą. Z tą ostatnią opinią Brazylijczyk stanowczo się nie zgadzał, twierdząc, że odżył, gdyż nowe samochody bardziej odpowiadają jego stylowi jazdy. Team jednak widział przede wszystkim, że ani Massa ani Stroll nie prezentują formy, do której w poprzednich latach przyzwyczaił ich Valtteri Bottas.

Problemem Williamsa było jednak to, że wiedzieli, iż Massa jest zbyt wolny, ale nie mieli pomysłu na nikogo szybszego na jego miejsce. Do Williamsa przymierzano niemal wyłącznie kierowców odrzucanych przez inne teamy, co nie rokowało świetnych rezultatów. Zespół najbardziej liczył na Roberta Kubicę, który nie znalazł miejsca w Renault, ale na testach spisywał się nieźle. To była loteria, na której Williams mógł dużo wygrać. Optymistyczny scenariusz zakładał, że Kubica jest niedoceniany i na testach pokaże dawną formę. W ten sposób Williams zyska topowego zawodnika za niewielkie pieniądze. Ten scenariusz jednak się nie ziścił.

Podczas testów w Abu Zabi Kubica od początku wyglądał solidnie, bez problemu realizując założony plan i wykręcając przyzwoite czasy. Pod koniec drugiego dnia założono mu najszybsze opony. To był ostateczny moment prawdy, kiedy Polak miał pokazać swoją szybkość. Uzyskał co prawda lepszy czas niż Stroll, ale analiza telemetrii i porównanie z jeżdżącym tego dnia Siergiejem Sirotkinem, który najszybszych opon w ogóle nie zakładał, wypadły znacznie poniżej oczekiwań.

Tym samym nieoczekiwanie Sirotkin, który pojechał nadspodziewanie dobrze, stał się nagle poważnym kandydatem. Gdy stało się jasne, że żaden z kandydatów nie gwarantuje tempa, na które liczył Williams, zespół odezwał się jeszcze raz do Massy. Felipe jednak nie był zainteresowany kolejnym powrotem z emerytury, który byłby zresztą w tej sytuacji równie ośmieszający dla niego jak i dla teamu.

Od tego momentu na pierwszy plan wyszły kwestie finansowe i rozpoczęła się licytacją, która bez większych problemów wygrali sponsorzy Sirotkina. Rosjanin  okazał się dla teamu wybawieniem ze swoim workiem pieniędzy, ale para Stroll - Sirotkin na nikim nie robi wrażenia. Mimo młodego wieku to od Strolla będzie się oczekiwać liderowania zespołowi i jeśli nie pokona Sirotkina nie wróży to dobrze jego karierze. Rosjanin za to jest w idealnej pozycji, bo nie ma nic do stracenia. Nie ma póki co dobrej reputacji, ale jest w F1 i może ponownie zaskoczyć pokonując Strolla, tak jak wcześniej pokonał Kubicę.

Czy jest jeszcze nadzieja dla Polaka na powrót do ścigania w F1? Posada trzeciego kierowcy może do tego nie wystarczyć, o czym przekonał się ostatnio Paul Di Resta. Wiele zależy od tego jak będzie prezentował się w symulatorze. Wygląda na to, że program Kubicy został przygotowany tak, żeby jak najpełniej sprawdzić jego możliwości, co daje pewną nadzieję, która z pewnością będzie podsycana przez dziennikarzy. Należy się spodziewać nagłówków typu: „Kubica szybszy w symulatorze od etatowych kierowców Williamsa”.

Kubica już jednak raz przekonał się, że najwięcej zależy właśnie od postawy etatowych kierowców, ale nie w symulatorze, tylko w wyścigach. W Renault miał szansę kiedy zawodził Palmer, i stracił ją po zaangażowaniu Sainza. Zatrudnienie nie w pełni sprawnego kierowcy to ryzyko. Renault mogło sobie na nie pozwolić wobec słabych występów Palmera i gdyby dogadali się z Anglikiem, co do rozwiązania kontraktu, Kubica pewnie wystartowałby w Belgii. Teraz Williams nie będzie miał powodu niepotrzebnie ryzykować, rezygnując z któregoś z młodych kierowców i ich bogatych sponsorów, jeśli będą umieli uzyskiwać przyzwoite wyniki. Robert nie może sobie pozwolić na to, żeby na dłużej utknąć na posadzie trzeciego kierowcy, bo jest już w zaawansowanym jak na kierowcę F1 wieku i nie zostało mu dużo czasu. Warto więc poszukać okazji do tego, by pokazać się na torze w innej serii wyścigowej.

Na koniec warto przypomnieć jednak gdzie Kubica był rok temu. Kto wtedy spodziewał się, że rok później zostanie zaangażowany przez Williamsa? To co może pocieszać jego kibiców to fakt, że podczas ostatnich dwunastu miesięcy pokazał, jak umie przekraczać realistyczne oczekiwania.

 

Komentarze (5)

Dodaj komentarz
  • barness

    Nie składa broni i dobrze! Miejmy nadzieję że spełni się jego marzenie i wystartuje w wyścigu!
    miejsce-poznania.pl/

  • Gość: [Wacek] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Miejmy nadzieję że uda mu się przebić i może pojedzie w jakimś wyścigu !
    Zobaczymy co będzie:)
    ____________
    sklep-tuningowy.pl/

  • Gość: [Adameiro] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Nie daje za wygraną co bardzo dobrze o nim świadczy, informacja naprawdę dobra ;)
    Jestem bardzo zadowolony z tej decyzji.
    __________
    Ortic

  • gerhghars

    No sporo osiągnął przez tak krótki okres czasu zawsze to ze będzie zastępczym kierowcą. Wiec coraz lepiej.

  • Gość: [Seba] *.centertel.pl

    Myślicie, że przy decyzji Williamsa nt. Sirotkin czy Kubica znaczenie miał fakt, że Martini rezygnuje z promocji w F1? Kubica jako jedyny z driverów miał wiek nadający się do reklamowania alkoholu, skoro taka potrzeba znika, mógł zostać rezerwowym.

© on the limit - blog o Formule 1
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci