Menu

on the limit - blog o Formule 1

Blog o skomplikowanej teraźniejszości i bogatej historii najszybszego sportu swiata

Pamiętne wyścigi - GP Austrii 2018 - Szok w Mercedesie

emikai12

GP Austrii miało być przypomnieniem czasów, kiedy zawodnicy Mercedesa regularnie zajmowali dwa pierwsze miejsca na mecie. Wyścig miał rozegrać się między Lewisem Hamiltonem oraz Valtteri Bottasem i zbudować temu pierwszemu bezpieczną przewagę  w klasyfikacji nad Sebastianem Vettelem. Red Bull miał być tylko tłem. Ten wyścig pokazał, że Formuła 1 nadal jest nieprzewidywalna, a przyczyniły się do tego czynniki, które zwykle mają teraz w F1 mniejsze znaczenie niż kiedyś. Awarie i problemy z oponami.

DhBqAhKW4AAdlqg

Dla Mercedesa GP Austrii był szansą na odskoczenie w klasyfikacji. Zdominowany przez długie proste tor był obiektem, na którym moc silnika była rozstrzygająca i Mercedes wygrywał tam w ostatnich latach cztery razy z rzędu. Dla Sebastiana Vettela, który stracił punkty tydzień wcześniej we Francji i miał przed sobą perspektywę wyścigu w Silwerstone tydzień później, gdzie Hamilton zawsze jest faworytem, była to trudna sytuacja, która miała się jeszcze pogorszyć w sobotę.

W kwalifikacjach Seb był trzeci za Mercedesami, ale potem przyszła wiadomość o karze pięciu miejsc na starcie za przyblokowanie Carlosa Sainza w Q2. Z drugiego rzędu mieli więc ruszać Kimi Raikkonen i Max Verstappen. Na pole position ustawił się, podobnie jak rok temu, prawdziwy specjalista od tego toru, Valtteri Bottas.

Haasy znowu były zespołem numer cztery, z zaskakująco dużą przewagą nad Renault. Romain Grosjean zdołał nawet pokonać Daniela Ricciardo, po tym jak  Australijczyk popełnił błąd w ostatnim zakręcie. Sergio Perez również przekonał się, ile kosztuje każdy błąd na tak krótkim torze, nie wchodząc do Q2. Z kolei Lance Stroll wszedł do Q2, co na tym etapie jest dla Williamsa sukcesem.

Start dostarczył wyjątkowo dużo emocji w czołówce. Kimi Raikkonen, startujący na szybszej niż Red Bulle i Mercedey mieszance opon, podobnie jak Vettel tydzień temu, zaatakował na starcie. Na szczęście z lepszym skutkiem. Bottas w przeciwieństwie do zeszłorocznego wyścigu na Red Bull Ringu wystartował słabo i Kimi zdołał wcisnąć się w lukę między Mercedesami. Na zakręcie musiał jednak odpuścić i skorzystać z pobocza. Prowadzenie objął Hamilton, który wykorzystał wewnętrzną zakrętu.

Wydawało się, że Kimi zdoła w końcu nie tylko nie stracić, ale nawet zyskać pozycję na pierwszym okrążeniu, jednak po kolejnym nieudanym ataku na Hamiltona w drugim zakręcie, naraził się na atak ze strony jadących za nim Verstappena i Bottasa. Ostatecznie na tej konfrontacji najlepiej wyszedł Bottas, który wykorzystał walkę Maxa i Kimiego, by wyprzedzić ich obu.

To nie był koniec nieszczęść Raikkonena, który popełnił błąd wjeżdżając w parę szybkich lewych zakrętów. Max pokazał, że nadal nie boi się podejmować ryzyka i śmiało wjechał w lukę, jaką zobaczył prze sobą. Samochody zetknęły się kołami, co sprawiło, że Kimi musiał na moment odpuścić. Verstappen wyszedł na trzecia pozycję, ale ten manewr okazał się później znacznie ważniejszy niż się  pierwszej chwili wydawało.

Mercedesy mimo słabego startu zdołały przetrwać pierwsze okrążenie na czołowych pozycjach. Wydawało się przesądzone, że będzie to dla nich łatwe zwycięstwo. W reszcie stawki dobrze wystartowali zawodnicy Force India, zwłaszcza Perez. Za to Stoffel Vandoorne i Charles Leclerc nie będą wspominać początku wyścigu  najlepiej. Pierwszy zniszczył swoje przednie skrzydło, co dla McLarena było w ten weeked prawdziwą plagą, która spowodowała konieczność sięgnięcia po zeszłoroczne części. Leclerc z kolei zaliczył podróż przez żwirowe pobocze. Obaj spadli na koniec stawki. Dla Vandoorne’a był to koniec marzeń o dobrym wyniku, ale Leclerc powrócił do walki w drugiej części wyścigu. Fatalny początek zaliczył także Carlos Sainz, który stracił kilka pozycji na starcie, a potem dał się wyprzedzić szybko nadrabiającemu straty Perezowi.

Na czternastym okrążeniu Valtteri Bottas chyba ostatecznie zdał sobie sprawę, że pech w tym sezonie nie pozwoli mu walczyć o mistrzostwo, mimo że dorównuje tempem Hamiltonowi. Przy wyjeździe z drugiego zakrętu skrzynia biegów odmówiła posłuszeństwa i Fin nie miał innego wyjścia tylko zatrzymać się na poboczu. Oprócz ogromnej frustracji Bottasa i fatalnego nastroju w boksie Mercedesa, ta sytuacja spowodowała także wirtualny samochód bezpieczeństwa.

Ferrari i Red Bull miały plan na tego typu ewentualność, natychmiast kierując oba samochody do boksu. W przypadku Mercedesa  decyzja nie była tak oczywista, gdyż istniało pewne ryzyko, że któryś z kierowców Ferrari, bądź Red Bulla nie zjedzie i przejmie prowadzenie. Dlatego James Vowles podjął decyzję, żeby nie zjeżdżać i momentalnie jej pożałował.  Hamilton nie miał teraz odpowiedniej przewagi, by móc zjechać na pit stop i utrzymać prowadzenie. To kolejny błąd taktyczny Mercedesa w tym sezonie.

Nie tylko Mercedes zaryzykował. Magnussen i Perez również nie zjechali do boksu, ale w ich przypadku ta taktyka nie miała tak katastrofalnych konsekwencji.

Na dwudziestym okrążeniu Kimi popełnił błąd i dał się wyprzedzić również przez Ricciardo. Na tym etapie Sebastian Vettel był jedynym zawodnikiem z czołówki, który jeszcze nie wygrał pojedynku z Raikkonenem. Wyścig pozornie układał się dla Fina koszmarnie, ale wkrótce jego sytuacja miała się znacząco poprawić.

Hamilton zużywał opony szybciej niż myślano i musiał zjechać, gdy zaczął tracić do goniących go na świeżych oponach konkurentów. Wyjechał na czwartym miejscu przed Vettelem. Było to małym pocieszeniem, zwłaszcza wobec faktu, iż Lewis szybko odkrył, że nie jest w stanie skutecznie gonić pierwszej trójki. W efekcie Red Bulle po raz pierwszy w historii miały szanse na zwycięstwo u siebie i to podwójne.

Magnussen i Perez również zjechali, ale w ich przypadku sytuacja wyglądała znacznie lepiej. Szybko dogonili i wyprzedzili Sainza, który miał wyraźny problem z oponami. Nico Hulkenberg już wcześniej wycofał się po awarii silnika. Renault zanotowało fatalne zawody, co miało dla nich spore konsekwencje w klasyfikacji konstruktorów. Problemy z oponami nie dotyczyły tylko Sainza. Szybko zaczęły dotykać także czołówki, a konkretnie Hamiltona i Ricciardo.

W niespodziewanie wysokiej temperaturze miękka mieszanka szybko ulegała zniszczeniu. Prawa tylna lewa opona Ricciardo wyglądała coraz gorzej i zaczęła tworzyć się za nim kolejka. Raikkonen i Hamilton dogonili go pierwsi. Potem jednak Anglik też zaczął odczuwać problemy z oponami i dogonił go Vettel.

Zapewniało to wszystko przewagę Verstappenowi, który w bardzo dojrzały sposób kontrolował zużycie opon, odpuszczając nieco w dwóch szybkich łukach pod koniec okrążenia, gdzie lewe opony obciążane były najbardziej.

Na okrążeniu numer 38 Ricciardo musiał się poddać. Raikkonen wyprzedził go w końcu i Australijczyk udał się do boksu. Chwilę później Vettel wyprzedził Hamiltona. Opony Anglika wyglądały fatalnie. Z tempa Mercedesa w kwalifikacjach nic nie zostało. Powróciły koszmary z Chin i Australii, kiedy złe decyzje zespołu pozbawiły jego kierowców zwycięstw. James Vowles brał winę na siebie, ale nie uspokoiło to wyjątkowo wściekłego Hamiltona.

Hamilton musiał zjechać i wyjechał za Ricciardo. Australijczyk jednak zaraz potem stanął na poboczu. Brendon Hartley awansował wtedy do pierwszej dziesiątki, nie na długo jednak.

Pierre Gasly i Hartley wykorzystali problemy innych i jechali przez chwilę na pozycjach 9 i 10. To jednak nie miał być dzień Toro Rosso. Najpierw awarii uległ samochód Hartleya. Jego miejsce zajął Leclerc, który po wcześniejszych problemach powrócił na punktowane pozycje po serii manewrów wyprzedzania, którymi pokazał, dlaczego jest faworytem do miejsca w Ferrari. Teraz jednak on też miał problemy z oponami, a zbliżał się do niego Alonso, który niespodziewanie na koniec fatalnego dla siebie weekendu, kiedy po serii przygodach w kwalifikacjach musiał startować z boksu, znalazł się na świetnej pozycji by walczyć o punkty. Po wyprzedzeniu Leclerca następnym celem stał się coraz wolniejszy Gasly.

Alonso wkrótce awansował na dziewiąte miejsce, a do Gasly’ego zbliżał się Leclerc i jeszcze szybszy od niego Marcus Ericsson. Saubery nie miały problemu z wyprzedzeniem Gasly’ego, a Leclerc popisał się kolejnym śmiałym manewrem, mimo że sam miał już spore problemy z oponami.

Ericsson wyprzedził Leclerca i zabrał się za Alonso, ale nie dał rady i oddał mu pozycję, Podobnie zrobiły Force India. Ocon najpierw przepuścił Pereza, potem Sergio oddał mu pozycję, gdy nie udało mu się dogonić Magnussena. Oba zespoły po raz pierwszy w tym sezonie zdobyły podwójne punkty. O ile dla Force India do niedawna była to codzienność, Sauber dokonał tego pierwszy raz od trzech lat.

Ferrari radziło sobie znacznie lepiej z oponami i obaj kierowcy zbliżali się do Verstappena, który jednak kontrolował sytuację.

Na 10 okrążeń przed końcem Kimi dostał polecenie by naciskać, na ostatnim kółku wykręcił najszybsze okrążenie, ale Verstappen kontrolował sytuację, po raz drugi (po Barcelonie 2016) stanął między Kimim a zwycięstwem. Raikkonen niespodziewanie miał autentyczną szansę na wygraną, która może się nie powtórzyć. Najlepiej dbał o opony na początku drugiego stintu, co dało mu szansę, której jednak nie był w stanie wykorzystać.

Na okrążeniu nr 63 Hamilton został kolejnym zawodnikiem, który zaparkował na poboczu, dopełniając koszmarny dzień Mercedesa. To był dla teamu prawdziwy szok. W wyścigu, w którym mieli dominować, wszystko poszło nie tak.

Ferrari pokazało jak się zmieniło nie karząc Kimiemu przepuścić Vettela „for the championship”, jak to zdarzało się na tym torze w czasach Schumachera.  Trudno się dziwić. W wyniku błędów Vettela jego przewaga w klasyfikacji nad Kimim jest za mała, by uzasadniać specjalne traktowanie.

Swoja pozycje w klasyfikacji znacząco poprawił Verstappen, pokazując siłę Red Bulla na torze, który zawsze był dla zespołu bardzo trudny. Możliwe, że Daniel Ricciardo, który najprawdopodobniej podpisze kolejny kontrakt z Red Bullem, nie popełni błędu. Zespół po raz pierwszy mógł cieszyć się ze zwycięstwa w swoim domowym wyścigu. Był to podwójnie domowy wyścig dla Verstappena, z powodu obecności tysięcy Holenderskich fanów na trybunach.

Max pokazał tym wyścigiem dojrzałość. Umiał uniknąć kłopotów podczas chaotycznego startu, we właściwym momencie zaryzykować, by wyprzedzić Raikkonena, odpowiednio zadbać o opony, a w końcówce obronić się przed kierowcami Ferrari. Pierwszy raz w karierze Verstappen trzeci wyścig z rzędu kończy na podium. W Austrii pojechał bezbłędnie, wykorzystując słabości innych. Udało mu się odwrócić negatywną tendencję z początku sezonu i znowu wygląda lepiej niż Daniel Ricciardo.

Nie tylko Verstappen będzie wspominał wyścig w Austrii jako tryumf. Zespół Haas w końcu wywalczył swój wymarzony wynik, który uciekł im w Australii. Czwarte i piąte miejsce spowodowały awans na piątą pozycję w klasyfikacji konstruktorów, przed coraz bardziej pogubionego McLarena. Romain Grosjean zdobył w końcu pierwsze punkty i to całkiem sporą ich ilość za czwarte miejsce, piąte miejsce Magnussena pozwoliło mu wyjść na siódme miejsce w klasyfikacji, które dla zawodników środka stawki jest jak mistrzostwo.

Jednak najważniejszym i najbardziej zaskakującym wydarzeniem w Austrii była implozja Mercedesa w najgorszym z możliwych momentów, kiedy wszyscy spodziewali się ich dominacji. Toto Wolff stwierdził, że to najgorszy wyścig odkąd jest w Mercedesie. Nie jest to przesada. By zrozumieć skalę tej katastrofy, trzeba ją zobaczyć w kontekście.

Niezawodność jest znakiem firmowym Mercedesa. Ostatnia podwójna awaria Mercedesa miała miejsce podczas GP Włoch w sezonie 1955. Awaria Hamiltona zakończyła jego serię trzydziestu trzech finiszy w punktach. Mercedes stracił, na torze gdzie nikt nie powinien mieć z nim szans, potencjalne 43 punkty w klasyfikacji konstruktorów, a Vettel wyszedł po zajęciu trzeciego miejsca na prowadzenie w klasyfikacji kierowców o punkt przed Hamiltonem. Szansa na ucieczkę do przodu została zmarnowana.


Dg986CXcAA0KfZ

DhB4uvRW4AEcPuh36432369_1080037698819878_4977961057063534592_n

 

© on the limit - blog o Formule 1
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci