Menu

on the limit - blog o Formule 1

Blog o skomplikowanej teraźniejszości i bogatej historii najszybszego sportu swiata

GP Niemiec 2018 - Emocjonalny rollercoaster

emikai12

Po sobotnich kwalifikacjach media były pełne obrazków załamanego Lewisa Hamiltona, pochylonego nad swoim zepsutym Mercedesem. Dzień później jednak Anglik miał być już w zupełnie innym nastroju.

Przed startem wyścigu w Hockenheim prawie nikt nie miał wątpliwości, że jego zwycięzcą będzie Sebastian Vettel. Awaria Hamiltona w Q1 powodująca, że Brytyjczyk startować miał dopiero z szesnastej pozycji, w połączeniu z formą Ferrari, sprawiały, że Seb stawał się murowanym kandydatem do zwycięstwa.

Gdy zdesperowany Hamilton próbował pchać swój samochód w kierunku boksów, wydawało się, że oglądamy przełomowy moment sezonu. Ostatni gwóźdź do trumny Mercedesa, który został właśnie zdetronizowany z czołowej pozycji w stawce. Przed wyścigiem szacowano, że Ferrari zyskuje do Mercedesa około pół sekundy na okrążeniu, tylko dzięki przyspieszeniu na prostych.  

Te pół sekundy włoski zespół potrafił wydobyć ze swojego systemu hybrydowego w sposób, który konkurencji wydawał się czarną magią. Teraz to Ferrari miało dyktować warunki, a GP Niemiec miało być kolejnym tryumfem Vettela. Po pognębieniu Hamiltona w Anglii, teraz miał upokorzyć Mercedesa w Niemczech i przy okazji po raz pierwszy wygrać na torze, w którego pobliżu dorastał, a na którym jak dotąd, w całej karierze w F1, prowadził jedynie przez trzy okrążenia.

Reakcja Hamiltona na awarię była bardzo emocjonalna i doskonale pokazywała presję, pod którą znalazł się on i zespół. Trochę nadziei dał jednak Mercedesowi Valtteri Bottas, który do końca walczył z Vettelem i swoim ostatnim czasem w Q3 zszokował nawet Toto Wolffa.

W środku stawki bardzo dobrze wypadły Haasy, które miały sporą przewagę nad Renault i resztą konkurencji, a także Saubery. Przyczyną rzecz jasna były silniki Ferrari. Zaskoczył też Siergiej Sirotkin, wchodząc do Q2.

O ile w czołówce zapowiadało się na łatwy tryumf Vettela, kibice mogli liczyć na to, że zapowiadany deszcz dostarczy dodatkowych emocji, a także szykowali się na festiwal wyprzedzania ze strony Hamiltona i startującego z dziewiętnastej pozycji po karach za wymianę silnika Daniela Ricciardo. Dwa lata temu Hamilton awansował w Hockenheim z szesnastej pozycji na trzecią. Na co mogło być go stać po starcie z czternastego miejsca? Po wyścigu Lewis zapewniał, że nigdy nie stracił nadziei na zwycięstwo.

Dit0WmpXsAAkGnX

W niedzielę pełne trybuny zapewnili kibice Vettela i Maxa Verstappena. Czarne chmury wisiały nad torem. Taktyka i właściwe reakcje na wydarzenia na torze miały być rozstrzygające. Hamilton i Ricciardo nie założyli ultra miękkiej mieszanki, wybrali odpowiednio miękką i pośrednią. Chcieli poczekać na rozwój wydarzeń na torze, gdzie wyprzedzanie jest stosunkowo łatwe. Z tyłu stawki była to powszechnie stosowana taktyka. Chciano wydłużyć pierwszy stint, przygotowując się na deszcz.

Na starcie Kimi Raikkonen co prawda nie wyprzedził Bottasa, ale obronił się przed atakiem Verstappena, co sprawiło, że po raz pierwszy od niepamiętnych czasów, nie stracił pozycji na pierwszym okrążeniu. Nico Hulkenberg poradził sobie z Romainem Grosjeanem i wyszedł na szóste miejsce za Kevinem Magnussenem. Carlos Sainz z kolei stracił ósmą pozycję na rzecz Sergio Pereza.

Hamilton przedzierał się przez stawkę w tempie znanym z poprzedniego wyścigu w Silverstone, za to Ricciardo na oponach pośrednich radził sobie znacznie gorzej. Jego opony rozgrzewały się zbyt wolno, ale ultra miękkie z kolei szybko się zużywały, co odczuł Grosjean i dał się wyprzedzić Perezowi. Na swoje piąte miejsce Hamilton awansował na czternastym okrążeniu. Ricciardo był wtedy trzynasty.

Kimi zjechał już po czternastu okrążeniach, co sugerowało taktykę na dwa stopy, ale mogło też być spowodowane obawą przed tempem Hamiltona. Kimi wyjechał tuż przed Lewisem na świeżych oponach. Vettel zjechał znacznie później, zdecydowanie stawiając na taktykę z jedną zmianą opon i również wyjechał przed Hamiltonem, ale za Kimim.  W ten sposób Ferrari neutralizowało zagrożenie, jakie mógł potencjalnie stwarzać Anglik. Wszystko wydawało się być pod kontrolą.

Bottas i Verstappen nieco dłużej pozostali na ultra miękkich i po wyjeździe znaleźli się za Hamiltonem, który jednak podobnie jak Ricciardo miał jeszcze jeden pit stop przed sobą. Z północy nad tor zbliżały się burzowe chmury. Obaj zawodnicy stanęli przed dylematem czy zmieniać sfatygowane opony na ultra miękkie, czy cierpliwie czekać na deszcz. Australijczyk stanął na poboczu, zanim miał okazję odpowiedzieć na to pytanie. Niezawodność także w tym sezonie jest głównym powodem, dla którego Red Bull nie ma szans na walkę o mistrzostwo.

Vettel zbliżał się do Kimiego i szybko zaczął być przez niego blokowany, a Hamilton, nadal na starych oponach, nie był daleko. Opony Kimiego wyglądały coraz gorzej, ale jazda za Finem nie pomagał też oponom Vettela, który był coraz bardziej sfrustrowany i domagał się, by Kimi ustąpił mu miejsca.

Teraz na dobre zaczynało się patrzenie w niebo. Deszcz, który spowodowałby zjazdy po nowe opony mógłby uratować Fina, ale nie nadchodził, więc polecenie dla Kimiego stawało się kwestią czasu. Jock Clear przez radio w możliwie delikatny i eufemistyczny sposób, za pomocą długiego wywodu o taktyce i zużyciu opon, starał się zasugerować Raikkonenowi, co ma zrobić, co dla Fina okazało się irytujące. „Po prostu powiedzcie mi co mam zrobić” – powiedział. Po czym dostał polecenie przepuszczenia Vettela, które natychmiast wykonał. Niuanse dbania o wizerunek nigdy nie były mocną stroną Kimiego. Między innymi dlatego jest tak lubiany przez fanów.

Deszcz nadal nie nadchodził. Hamilton zaczął tracić tempo i doganiał go Bottas. Mercedes musiał podjąć decyzję. Wobec prognoz sugerujących, że deszcz nie będzie silny i spadnie jedynie na części toru, Lewisa skierowano do boksu i założono mu ultra miękkie. Wyjechał na piątym miejscu za Verstappenem.

Zaraz potem spadł w końcu deszcz, ale rzeczywiście uderzył głównie na dojeździe do wolnego zakrętu 6. Teraz zaczęły się taktyczne manewry. Verstappen zaryzykował zmianę na opony przejściowe. Podobnie postąpili Leclerc, Alonso i Gasly. Temu ostatniemu założono nawet opony deszczowe. Nie mieli dużo do stracenia, ale stracili na tyle dużo, że szybko zmienili opony z powrotem na slicki. Leclerc, jadący najgorszy w ostatnim czasie wyścig, na mokrej nawierzchni wykręcił piruet, a potem zaliczył wycieczkę przez trawę.

Teraz wszystko miało się rozstrzygnąć. Na slickach, na mokrym torze. Hulkenberg dogonił i wyprzedził Magnussena. W środku stawki walka była zacięta, jednocześnie liderzy przebijali się przez maruderów. Bottas dogonił Raikkonena, który cały czas nie zmieniał opon. Kimiemu było coraz trudniej wyprzedzać maruderów i w końcu popełnił błąd przy dublowaniu mającego spore problemy z utrzymaniem się na torze Magnussena. Wykorzystał to Bottas odzyskując drugie miejsce.

Teraz do Raikkonena zbliżał się Hamilton, ale właśnie wtedy od strony stadionu dobiegły okrzyki niedowierzania tysięcy kibiców, którzy niespodziewanie zobaczyli Sebastiana Vettela zakopanego w żwirze na Sachskurve.

DiuZgQpXcAAkx37

Powiedzieć, że Vettel popełnił nietypowy dla siebie błąd, to nie powiedzieć nic. Dla kibiców taki błąd czterokrotnego mistrza świata był absolutnym szokiem. Sebastian był zrozpaczony po tym jak zmarnował szansę na łatwe zwycięstwo u siebie. Podobnie rozczarowany jak Hamilton na Silverstone, z tą różnicą, że Seb może winić tylko siebie. Po ogromnej radości po kwalifikacjach w sobotę, niedziela przyniosła jeden z najgorszych momentów w karierze.

Vettel mówił potem, że to był mały błąd o dużych konsekwencjach. W większości zakrętów, taki błąd wiele by go nie kosztował, ale Sachskurve nie zmienił się od pół wieku i nie ma asfaltowego pobocza, tylko żwir, z którego nie sposób wyjechać. Dlatego właśnie lubimy tory z historią. Na nich błędy mają realne konsekwencje. 

Na torze pojawił się samochód bezpieczeństwa. Prowadzący Bottas natychmiast  zjechał, założyć świeże ultra miękkie, ale mechanicy nie byli na niego gotowi, przez co stracił trochę czasu. Nie to jednak miało rozstrzygające znaczenie dla jego pozycji na torze. Kimi, którego opony były znacznie starsze niż Bottasa, z niezrozumiałych powodów został na torze. Hamilton widząc to w ostatniej chwili zdecydował, że też woli zyskać pozycję na torze, kosztem Bottasa, niż zmieniać opony. Raikkonen zjechał jednak w końcu okrążenie później, spadając na trzecią pozycję, ale Lewis pewnie trzymał się swojej decyzji. W ten oto sposób, po serii szczęśliwych zbiegów okoliczności, Hamilton znalazł się na pierwszym miejscu.

Kierowcy Renault i Haas zjechali tuż przed wyjazdem samochodu bezpieczeństwa po opony przejściowe, teraz jednak zmieniali je szybko na ultra miękkie. Nico Hulkenberg utrzymał piąte miejsce, ale Grosjean, Sainz i Mag znaleźli się na miejscach 10,11,12. Za Hulkenbergiem jechali teraz dwaj kierowcy Force India i Marcus Ericsson, którzy, od czasu jak spadł deszcz, twardo trzymali się obranej taktyki na jeden stop i nie pojawili się w boksie w ogóle. Dziewiąty był Brendon Hartley, który wykorzystał safety car, by zmienić opony pośrednie na ultra miękkie.

Samochód bezpieczeństwa na mokrym torze jechał zbyt wolno jak dla Hamiltona, który popędzał Bernda Meylandera. Raikkonen miał teraz świeże opony i najlepszy silnik w stawce, więc zwycięstwo Lewisa nadal nie było pewne.

Kimi nie okazał się być jednak zagrożeniem dla Hamiltona, zaatakował go za to zespołowy kolega. Bottas był bliski wyjścia na prowadzenie, ale po kilku zakrętach walki koło w koło Anglik obronił pierwszą pozycję. Ten moment mógł przyprawić szefów Mercedesa o stan przedzawałowy, więc na wszelki wypadek zdyscyplinowano Bottasa przez radio. W takiej sytuacji w mistrzostwach teamu nie stać już na fair play i zostawianie wolnej ręki kierowcom. To podwójne zwycięstwo było Mercedesowi bardzo potrzebne. To jeden z ważniejszych wyników w całej ich historii.

Podczas gdy Mercedesy spokojnie podążały do mety, prawdziwą gwiazdą końcówki wyścigu stał się Grosjean, który w krótkim czasie przedostał się z dziesiątego miejsca na szóste, potwierdzając formę samochodów Haasa w wyścigu, który nie ułożył się dobrze dla zespołu.

Dix5mb3XkAAyrfV

Wyścig ułożył się za to idealnie dla zespołu Mercedesa, którego zawodnicy przekroczyli metę na dwóch czołowych pozycjach, w co przed wyścigiem nie uwierzyłby nikt. Z pewnością dla zawsze emocjonalnego Hamiltona tak spektakularny tryumf na terenie swojego przeciwnika, bardzo podbuduje go psychicznie. Lewis od razu mówił o tym zwycięstwie jako jednym ze swoich najlepszych. Nic dziwnego. Pierwszy raz wygrał startując z pozycji niższej niż szósta. Naładowany energią pozdrawiał swoich, dość nielicznych w Hockenheim kibiców, podczas gdy nad torem nastąpiło prawdziwe oberwanie chmury. To był wyjątkowy dzień dla niego i dla Mercedesa. Czterdzieste czwarte zwycięstwo samochodu z numerem 44, nie mogło wypaść w lepszym terminie.

Kto by się spodziewał, że właśnie wtedy, kiedy Mercedes straci przewagę mocy silnika zdobędzie pierwsze w historii podwójne zwycięstwo w Niemczech. Team tym samym zrewanżował się Hamiltonowi za wszystkie błędy. Odtąd atmosfera w zespole na pewno się poprawi. Teraz potrzebne jest skupienie determinacja i koncentracja na celu. Mimo zwycięstwa Mercedes nie może zapominać, że do feralnego pięćdziesiątego pierwszego okrążenia, Vettel kontrolował wyścig.

Sebastian szybko doszedł do siebie i po wyścigu spokojnie przypominał, jak dobry jest samochód Ferrari. Wie, że mimo tak dotkliwej porażki i stracie prowadzenia w klasyfikacji, nadal pozostaje faworytem. Dzięki zwycięstwu Hamiltona jednak możemy się spodziewać, że Mercedes łatwo się nie podda.


Ditbn9mWkAAdPd8Dit6gp1WsAAZF7S

DiuGyIZWAAUfiuw37641166_1105556286268019_8726419208033796096_n

© on the limit - blog o Formule 1
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci