Menu

on the limit - blog o Formule 1

Blog o skomplikowanej teraźniejszości i bogatej historii najszybszego sportu swiata

GP Belgii 2018 - Ferrari miażdży Mercedesa

emikai12

Formuła 1 powróciła po wakacyjnej przerwie. GP Belgii nie było porywające, a akcja na torze została przyćmiona przez wydarzenia za kulisami. Możliwe jednak, że manewr, dzięki któremu Sebastian Vettel wyprzedził Lewisa Hamiltona na pierwszym okrążeniu, przejdzie do historii jako przełomowy moment sezonu 2018.

DliEFtgX4AIr2eV

Emocje podczas Grand Prix Belgii skończyły się przedwcześnie, co było sporym zawodem, ponieważ wydarzenia przed wyścigiem pozwalały oczekiwać prawdziwego klasyka. Spodziewano się bezpośredniej walki pretendentów do tytułu, oraz wielu ciekawych pojedynków za ich plecami. Nietypowa kolejność na starcie zapowiadała emocje.

Problemy Renault

Paradoksalnie odkąd przed poprzednim sezonem wzrosła rola aerodynamiki, na torze Spa-Francorchamps kluczowa stała się moc silnika. Już w treningach widać było, że w najtrudniejszej sytuacji będą samochody z silnikami Renault. Red Bull pozostawał mocno w tyle za zdecydowanie najszybszymi samochodami Ferrari, a także za zawodnikami Mercedesa. Jednak ich problemy to nic w porównaniu z McLarenem, którego samochody prezentowały się w Belgii tak beznadziejnie, jak w najgorszych momentach współpracy z Hondą.

O ile Fernando Alonso przyjmuje kolejne porażki z coraz większym spokojem, odliczając dni do końca kariery, dla Stoffela Vandoorne’a koszmarny weekend podczas swojego domowego Grand Prix, musiał być wyjątkowo bolesny. W piątek w samochodzie Alonso pojawił się junior McLarena Lando Norris, który w pierwszym treningu wykręcił czas lepszy od Belga. W sobotę najpierw w trzecim treningu Stoffel cudem uniknął poważnej kraksy, po tym jak wypchnięty na pobocze przez Valtteriego Bottasa zaliczył piruet na prostej Kemmel, a następnie był ostatni w kwalifikacjach.  Ostatni na mecie był potem również w wyścigu. Chyba gorzej już być nie może.

Fernando Alonso również odpadł w Q1, podobnie jak Carlos Sainz, z fabrycznego zespołu Renault. Jego zespołowy partner Nico Hulkenberg od początku był skazany na start z ostatniego rzędu, z powodu kary za nowy silnik. Po kwalifikacjach, na nowe jednostki napędowe zdecydowali się jednak również Sainz i Vandoorne, co przesunęło go o dwa miejsca do przodu. Przez cały weekend kierowcy McLarena i Renault potrafili walczyć wyłącznie z Williamsami i nawet na moment nie zbliżyli się do punktowanych pozycji.

Emocje w Q3

Kwalifikacje okazały się pasjonujące, dzięki pogodzie. Tuż przed Q3 zaczęło lekko padać, jednak spodziewano się znacznie większej ulewy, dlatego kierowcy szybko wyjechali na slickach chcąc wykręcić czas jak najszybciej. Nie zdążyli jednak. Już pod koniec okrążenia wyjazdowego było zbyt mokro. Do boksu wrócili więc wszyscy, z wyjątkiem kierowców Force India. Zespół zaryzykował, co mogło się skończyć bardzo źle, kiedy Sergio Perez cudem uratował się przed poważną kraksą w Raidillon.

Red Bulle z kolei jako pierwsze wyjechały na oponach przejściowych. Przez moment wydawało się, ze wygrają na tym, ale ich taktyka okazała się błędna. Tor wkrótce zaczął szybko przesychać, a oni nie mieli już paliwa, by wyjechać pod koniec sesji. Również Kimi Raikkonen popełnił podobny błąd. W tej sytuacji to zawodnicy Force India sensacyjnie zajęli miejsca w drugim rzędzie. Walkę o pierwsze miejsce mieli jednak stoczyć tradycyjnie Lewis Hamilton i Sebastian Vettel.

Miała być to pasjonująca walka, bo warunki na torze były bardzo trudne. Vettel przez cały weekend miał problemy w zakręcie Stavelot, a Lewis w swoim przedostatnim przejeździe popełnił błąd i zaliczył wycieczkę na trawę. Teraz miał tylko jedną szansę, by wyprzedzić Sebastiana. Nie zawiódł jednak. Zrobił to, co robił już wcześniej wielokrotnie, czyli wygrał kwalifikacje, mimo że to Ferrari miało lepszy samochód, za pomocą kolejnego genialnego okrążenia. To było już jego piąte pole position w Spa.

Wybuchowy początek

Prosta startowa w Spa jest krótka i pierwsze ostre hamowanie następuje, kiedy zawodnicy są jeszcze bardzo blisko siebie. Hamilton startował od wewnętrznej. Vettel wystartował lepiej i w strefie hamowania znalazł się obok Brytyjczyka, ale Lewis zostawił mu bardzo mało miejsca i niemal zepchnął na trawę, dodatkowo maksymalnie opóźniając moment hamowania. Zrobił więc wszystko, by zneutralizować atak Niemca, ale gdy przejechawszy La Source spojrzał w lusterka zobaczył Ferrari Vettela w idealnej odległości, by rozpędzić się w tunelu aerodynamicznym, który tworzył się już w przejeżdżanym teraz na pełnym gazie Radillon. To właśnie sprawiło, że pierwsze miejsce na starcie okazało się dla Hamiltona przekleństwem.

Jeszcze zanim doszło do konfrontacji Hamilton – Vettel na prostej Kemmel, w La Source doszło do gigantycznej kraksy, przypominającej tą spowodowaną przez Romaina Grosjeana sześć lat wcześniej.

Tym razem sprawcą był Nico Hulkenberg, który przegapił punkt hamowania w sposób niewytłumaczalny i powodujący zdziwienie zawodników oglądających później powtórki. Był to niespotykany na tym poziomie błąd, który kosztował Hulka dziesięć pozycji na starcie w następnym wyścigu, ale konsekwencje mogły być znacznie poważniejsze.

Hulk z impetem uderzył w tył samochodu Alonso, który został wepchnięty na skręcającego właśnie w La Source Saubera Charlesa Leclerca. McLaren wyleciał w powietrze, zawadzając o tylne skrzydło Daniela Ricciardo, i wylądował tuż przed kokpitem Leclerca, zostawiając ślad opony na halo Saubera.

Stwierdzenie, że halo uratowało Leclercowi życie, jest nieco przesadzone, ale z pewnością ten incydent pokazał, że system jest potrzebny i spełnia swoje zadanie. Niewątpliwie ręce i głowa zawodnika były zagrożone, kiedy McLaren Alonso przelatywał nad Sauberem.

To nie był koniec reakcji łańcuchowej, zapoczątkowanej przez Hulkenberga. Daniel Ricciardo poczuł uderzenie w tylne skrzydło i możliwe, że to opóźniło jego refleks, kiedy ułamek sekundy później jadący przed nim Raikkonen musiał odpuścić na moment, kiedy Kevin Magnussen zepchnął go na zewnętrzną w kierunku wysokiego krawężnika. Momentalne zdjęcie nogi z gazu wystarczyło, by Ricciardo uderzył w tył Ferrari, przebijając jego tylną prawą oponę. Ten incydent oznaczał koniec walki o punkty dla tych dwóch zawodników. Kimi zmienił opony, ale wyeliminowały go uszkodzenia podłogi i tylnego skrzydła, będące konsekwencją kolizji. Ricciardo po błyskawicznej zmianie tylnego skrzydła powrócił na tor z okrążeniem straty, ale później skapitulował nie doczekawszy się potrzebnej mu fazy samochodu bezpieczeństwa.

Hamilton zaskoczony przez moc Ferrari

W czasie gdy w La Source kierowcy zaczynali wydostawać się z rozbitych samochodów, na prostej Kemmel trwała walka koło w koło. Tunel aerodynamiczny za Hamiltonem zassał nie tylko Vettela, który minął go z łatwością już na początku prostej, ale także obu kierowców Force India, co spowodowało, że aż cztery samochody walczyły o pozycję na końcu prostej.

Dlil0pbXsAE8vV7

Esteban Ocon również minął Hamiltona i niespodziewanie miał szansę wyjścia na prowadzenie, ale był zepchnięty do wewnętrznej przez Vettela i instynkt kazał mu odpuścić. Była to słuszna decyzja, ale hamował chyba nieco za wcześnie, co sprawiło, że spadł na czwarte miejsce za Hamiltona i Pereza.

Brytyjczyk próbował zrewanżować się Vettelowi po restarcie, ale zaatakował za wcześnie i w decydującym momencie nie był w stanie się zbliżyć. Tym samym Niemiec wziął odwet za porażkę w Belgii z zeszłego roku, kiedy Lewis obronił pierwszą pozycję, mimo że Seb naciskał go przez cały wyścig i powrócił na pierwszy stopień podium po trudnym okresie. Hamilton ciągle prowadzi w klasyfikacji, ale po ukończeniu wyścigu z jedenastosekundową stratą do Vettela, był mocno zaniepokojony przewagą jaką osiągnęło Ferrari.

Mimo, że stracił do Vettela tylko siedem punktów i nadal ma siedemnaście punktów przewagi w klasyfikacji, Hamilton nie jest optymistą przed następnymi wyścigami, a w Mercedesie wyczuwalne jest przekonanie, że zostali w tyle, jeśli chodzi o możliwości silnika i teraz muszą pracować, by nadrabiać straty. Lewis po wyścigu jednoznacznie stwierdził, że mimo prowadzenia w klasyfikacji przy takiej stracie do Ferrari nie ma szans na następne zwycięstwa i mistrzostwo. Nie należy odczytywać jednak tej wypowiedzi jako kapitulacji, a raczej jako próbę zmobilizowania teamu.

Odrodzenie Force India

Reszta wyścigu okazała się bardzo przewidywalna. Verstappen miał przedrzeć się na trzecie miejsce, a (startujący z dalekiej pozycji z powodu kary) Bottas na czwarte i tak też się stało. Emocji dostarczyły jedynie dwa świetne manewry wyprzedzania. Verstappena na Oconie i zwłaszcza Bottasa na Hartleyu. Ten drugi udowodnił odwagę Fina, ale też aerodynamiczne możliwości współczesnych samochodów F1, potrafiących przejechać na pełnym gazie po zewnętrznej Raidillon.

O ile pierwsze miejsca były przewidywalne, o tyle zaskoczeniem była forma Force India, którego zawodnicy zdobyli piąte i szóste miejsce. Zespół z powodu zawirowań prawnych przy przejęciu przez konsorcjum Lawrence’a Strolla stracił wszystkie punkty i występował jako teoretycznie nowy zespół, pod nową nazwą Racing Point Force India. Pokazał jednak formę przypominającą dwa poprzednie sezony, będąc zdecydowanie najlepszym zespołem środka stawki. Już po pierwszym wyścigu pod nową nazwą wyprzedzili w klasyfikacji Williamsa i z osiemnastoma punktami mają tylko punkt straty do Saubera.  

Force India pokazało tym wyścigiem, że mimo wszystkich zawirowań nadal są doskonałym zespołem wyścigowym, który jest w stanie podjąć walkę z Haasem i Renault o miano czwartej siły w F1. Nie uda się to z pewnością, jeśli chodzi o klasyfikację punktową, ale na pewno może udać się w pojedynczych wyścigach.

Zakulisowe spekulacje

Podczas GP Belgii uwaga kibiców koncentrowała się nie koniecznie na wydarzeniach na torze. Ciekawie było także za kulisami. Po przejęciu Force India przez Lawrence’a Strolla, angaż jego syna Lance’a przez team wydaje się kwestią czasu. Sergio Perez najprawdopodobniej ma już kontrakt na przyszły rok, więc zawodnikiem, dla którego brakuje miejsca jest Esteban Ocon. Trudno wyobrazić sobie, że tak szybki zawodnik miałby wypaść ze stawki, niepewna jest za to pozycja Stoffela Vandoorne’a w McLarenie. To wszystko uruchamia spekulacje i plotki, którymi żył padok podczas GP Belgii.

Oczekiwane transfery wiążą się ze sobą. Vandoorne, którego bardzo ceni Frederic Vasseur, może przejść do Saubera w miejsce Marcusa Ericssona, co sprawi, że w McLarenie będzie wolne miejsce dla Ocona, którego z kolei w Force India zastąpi Lance Stroll, a jego w Williamsie Robert Kubica. Czy to realne okaże się niebawem.

Kluczowe w tej układance jest przejście Ocona do McLarena i zastąpienie nim Vandoorne’a jeszcze w tym roku. Przejście juniora Mercedesa w trakcie sezonu z Force India do McLarena, to jednak bardzo skomplikowana operacja, wymagająca czasu na dogranie wszystkich szczegółow.

 

DleugDkWsAUG81eDliJdCEXgAAmnf340158637_1149634668526847_5935149387184340992_n

 

© on the limit - blog o Formule 1
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci