Menu

on the limit - blog o Formule 1

Blog o skomplikowanej teraźniejszości i bogatej historii najszybszego sportu swiata

Spekulacje sezonu ogórkowego

emikai12

O ile przed tym sezonem nie doszło do prawie żadnych zmian w składach osobowych zespołów, przed następnym sezonem zmiany będą poważne.

DjrJJjAW0AAY26y

 

Formułą 1 wstrząsnęły w ostatnich tygodniach dwie wiadomości. Daniel Ricciardo przechodzi do Renault, a Fernando Alonso odchodzi z F1. Pierwsza z nich była prawdziwym szokiem, drugiej należało się spodziewać. Do wyjaśnienia pozostaje jeszcze jedna zagadka tegorocznego rynku transferowego. Kto zostanie drugim kierowcą Ferrari. W innych teamach też szykują się zmiany. Sytuacja na rynku transferowym jest skomplikowana, co jest świetnym pretekstem dla charakterystycznych dla sezonu ogórkowego spekulacji.

Ricciardo zaskakuje wszystkich

Letni sezon transferowy rozpoczął się z hukiem, kiedy Daniel Ricciardo zadzwonił do Christiana Hornera i oświadczył mu, że odchodzi do Renault. Szef Red Bulla był przekonany, że Australijczyk żartuje. Nowy kontrakt negocjowano od miesięcy, podpisanie ostatecznej wersji wydawało się formalnością.

Dla Ricciardo najlepszym rozwiązaniem byłoby oczywiście przejście do Ferrari lub Mercedesa i już w przyszłym sezonie walka o mistrzostwo. Wspaniały początek sezonu, przy problemach Maxa Verstappena, pokazywał Ricciardo jako potencjalnego mistrza świata. Po wygranej w Monako jego reputacja była lepsza niż kiedykolwiek. To był idealny moment na wejście na mistrzowski poziom. Jednak ani Mercedes ani Ferrari nie wyraziły zainteresowania. Ricciardo pozostał plan B, czyli pozostanie w Red Bullu.

W czasie przedłużających się negocjacji z teamem Verstappen zaczął odzyskiwać formę i regularnie pokonywał Ricciardo w kwalifikacjach, co uświadomiło Australijczykowi, że, jeśli pozostanie w Red Bullu, jego akcje będą spadać. Dodatkowo w międzyczasie Red Bull postawił na silniki Hondy, co niesie z sobą ryzyko. Pozostanie w Red Bullu, oznaczałoby więc długie czekanie na powrót do mistrzowskiej formy i walkę z Verstappenem. Holendra Ricciardo ceni bardziej niż Vettela, którego zdominował  w swoim pierwszym sezonie w Red Bullu, a może nawet bardziej niż Hamiltona. W tej sytuacji coraz atrakcyjniej zaczął wyglądać plan C, czyli Renault. Przy, nieco ryzykownym założeniu, że Renault będzie w stanie, jako zespół fabryczny, w miarę szybko dogonić Red Bulla, Ricciardo chciałby być tym razem jednoznacznym liderem zespołu, choć Nico Hulkenberg zapewne nie podda się bez walki.

Red Bull musi zdecydować

Red Bull został niespodziewanie postawiony w sytuacji, kiedy musi szukać nowego kierowcy. Horner odrzucił sugestie o możliwym zatrudnieniu Fernando Alonso. Red Bull i tym razem awansuje do pierwszego zespołu wychowanka swojej akademii. Następny w kolejce powinien być Carlos Sainz, ale wybór wcale nie jest oczywisty. Carlos sprawiał kiedyś problemy Verstappenowi w Toro Rosso,co świadczy o jego klasie, ale ich walka przenosiła się czasami poza tor. Horner nie chce konfliktów w zespole, po doświadczeniach z Sebastianem Vettelem i Markiem Webberem. Pierre Gasly jest zawodnikiem  nie tylko bezkonfliktowym, mającym doświadczenie z silnikiem Hondy i dobre relacje z japońskim producentem, ale także bardzo dobrze się prezentuje w Toro Rosso, podczas gdy Sainz w Renault pozostaje nieco w cieniu Nico Hulkenberga.

Brak opcji dla Alonso

Gdy Horner stwierdził, że wyklucza zatrudnienie Alonso, dla Hiszpana był to koniec nadziei na pozostanie w F1. Emerytura stała się wtedy jedyna sensowną decyzją. Zarówno Mercedes, jak i Red Bull, po niespodziewanych odejściach swoich gwiazd, nawet nie spojrzeli w jego stronę, a McLaren w tym roku rozwiał wszelkie nadzieje na dołączenie do czołówki, kiedy okazało się, że to nie silnik był problemem. Zespół nie tylko nie nawiązał walki z Red Bullem mając taką samą jednostkę napędową, ale ma ciągle problemy z awansem do Q3.

Fani F1 będą ogromnie zawiedzeni. W ich sercach zawsze tliła się iskierka nadziei, że zobaczą jeszcze Alonso w samochodzie na jaki zasługuje. Dlaczego Mercedes i Red Bull nie chcą zatrudnić zdecydowanie najlepszego dostępnego zawodnika? Horner odpowiedział na to pytanie przywołując trudną przeszłość Alonso i jego skłonność do destabilizowania sytuacji w zespołach, w których jeździł. Być może Red Bull byłby nawet skłonny zatrudnić Alonso, ale z pewnością weto postawiłaby Honda, która ma Fernando serdecznie dosyć, po PR-owej katastrofie w McLarenie. Alonso poniósł konsekwencje własnych błędów, przez lata był mistrzem w paleniu za sobą mostów.

Teraz najbardziej logiczną drogą dla Hiszpana jest IndyCar, a celem wugranie Indy 500 i skompletowanie potrójnej korony. Ogłaszając odejście z F1, nie ogłosił rozstania z McLarenem, prawdopodobny jest więc udział teamu w jego nowej przygodzie. Jeśli tak jest i McLaren chce wystawić swój zespół w IndyCar, szybko powinniśmy dowiedzieć się dalszych szczegółów.

Kto w Ferrari?

Pozostaje jeszcze jedna wielka niewiadoma. Posada drugiego kierowcy Ferrari. Od tego zależy nie tylko układ sił w czołówce, ale także sytuacja z tyłu stawki. Kiedy ta zagadka się wyjaśni, wszystkie elementy układanki zaczną wpadać na swoje miejsca.  

Charles Leclerc wydawał się do niedawna niemal pewniakiem, ale wszystko zmieniło się po śmierci wspierającego jego karierę Sergio Marchionne. Kimi Raikkonen zaczął ostatnio uzyskiwać coraz bardziej przyzwoite rezultaty, a zespół potrzebuje stabilizacji.

Gdy spojrzeć na wyniki Kimiego w Ferrari, na jego zero zwycięstw podczas czterech sezonów, widać, że Fin zawodzi. Ale w tym sezonie zawodzi nieco mniej niż poprzednio, więc teoretycznie nie ma powodu zwalniać go właśnie teraz.  Powód jednak jest. Gdy Ferrari walczy o mistrzostwo, kierowca numer dwa musi umieć zabierać punkty Mercedesowi. Leclerc zapewne jeździłby mniej równo od doświadczonego Raikkonena, ale umiałby co jakiś czas wygrywać wyścigi.

Zmiany w Force India

Innym gorącym tematem lata było zamieszanie w Force India. Zespół, będący na krawędzi finansowej katastrofy, został uratowany przez nowych inwestorów, wśród których jest Lawrence Stroll, co sugeruje, że jego syn, Lance Stroll, przejdzie wkrótce do zespołu, którego nazwa, zapewne ulegnie wkrótce zmianie. Powoduje to, że ktoś z pary Sergio Perez, Esteban Ocon, będzie musiał odejść. Sergio Perez, razem ze swoim menadżerem, stali za oddaniem Force India pod zarząd zewnętrznego administratora, co w pozwoliło nowym inwestorom przejąć zespół, teraz jednak jego pozycja nie jest pewna, bo Mercedesowi, który również wspierał zmiany w teamie, będzie prawdopodobnie zalezało na pozostawieniu miejsca dla Ocona. Perez nie powinien w razie czego narzekać na brak propozycji. Potencjalnie zainteresowani mogą być McLaren i Haas. Amerykański zespół wydaje się obecnie lepszym wyborem, zwłaszcza, że po doświadczeniach sprzed pięciu lat, Sergio dobrze wie, że McLaren stał się czarną dziurą, w której znikają kariery. Niezależnie od tego, który z kierowców pozostanie w Force India, Stroll po raz pierwszy zmierzy się z prawdziwym wyzwaniem, czyli partnerem zespołowym, który jest cenionym kierowcą u szczytu kariery.

Opcje McLarena

Najnowszą ofiarą czarnej dziury McLarena może być Stoffel Vandoorne. Pierwszy  na liście życzeń McLarena jest Sainz, który powinien trafić do zespołu z Woking, jeśli nie skorzysta z niego Red Bull. Vandoorne powinien pozostać w teamie, ale jego pozycja nie jest mocna i nie można wykluczyć, że zastąpi go na przykład Perez. Reputację Stoffela zniszczył Alonso którego świetne występy maskują słabość McLarena. Mimo słabych wyników Belga Alonso podkreślał, że Stoffel naciskał go bardziej niż wielu innych zespołowych partnerów. Rywalizacja Vandoorne’a z Sainzem z pewnością byłaby ciekawa. Zak Brown wykluczył na razie zatrudnienie świetnego juniora McLarena, Lando Norrisa, stwierdzając, że zespół w obecnej chwili potrzebuje doświadczenia.

Dla kogo zabraknie miejsca?

Oprócz Vandoorna swojej przyszłorocznej posady nie mogą być pewni również Romain Grosjean i Brendon Hartley. Francuz ma słaby sezon, ale przemawiają za nim bardzo dobre występy z przeszłości. Jeśli jednak Haas będzie miał możliwość zatrudnienia Leclerca, lub Pereza, może pożegnać się z Grosjeanem bez żadnych sentymentów. Z kolei Nowozelandczyk przegrał rywalizacje z Gaslym i uratować może go tylko brak innych kandydatów. Jeśli Gasly odejdzie do Red Bulla, Toro Rosso zostanie z dwoma fotelami do zapełnienia i brakiem młodych kierowców z programu juniorskiego, którzy mieliby licencję uprawniającą do startu w F1. W takiej sytuacji zespół może sięgnąć po juniorów innych teamów. Kandydatura Lando Norrisa wydaje się prawdopodobna. W drugim fotelu przydałby się wtedy ktoś doświadczony i to mogłaby być szansa dla Hartleya. Inną ewentualnością może być na przykład Pascal Wehrlein, który już prawie wypadł z programu juniorskiego Mercedesa, zdetronizowany przez Ocona i, prowadzącego w F2 George’a Russella.

Czy Ericsson pozostanie w Sauberze?

Jeśli chodzi o Saubera, to sytuacja w tym teamie pozornie wygląda dosyć przejrzyście. Marcus Ericsson ma zagwarantowane miejsce, ponieważ jego sponsorzy są współwłaścicielami teamu, Charles Leclerc najprawdopodobniej awansuje do Ferrari, bądź do Haasa i, jeśli tak się rzeczywiście stanie, zastąpi go Antonio Giovanazzi. Ferrari zależy na tym, żeby ich junior w końcu znalazł miejsce w F1. Jeśli Leclerc jednak zostanie może więc zabraknąć miejsca dla Ericssona.

Możliwe, że posada Szweda nie jest tak pewna jak się wydaje, nawet, jeśli Leclerc odejdzie. Szef Saubera Frederic Vasseur w wywiadach podkreślał, że najważniejsza jest forma zawodników, nie sponsorzy. Gdyby więc kierowca w rodzaju Grosjeana, albo Vandoorne’a znalazł się bez pracy, Sauber mógłby być zainteresowany. Możliwe, że do tego grona należy zaliczyć też Kimiego Raikkonena, choć wątpliwe jest by, po kilkunastu latach walki w czołówce, Sauber był dla niego atrakcyjna opcją.

W Williamsie decydują pieniądze

Gdyby niespodziewanie Ericsson stracił miejsce w Sauberze, zawsze może zwrócić się w stronę Williamsa. Ten zespół z pewnością będzie zainteresowany kierowcą posiadającym bogatych sponsorów. Na Williamsa spadają ostatnio same nieszczęścia. W przyszłym roku tracą pieniądze od Lawrence’a Strolla, pieniądze za przyzwoitą pozycję w klasyfikacji, a także pieniądze od odchodzącego sponsora Martini. Powoduje to dużą dziurę w budżecie, do której zasypania potrzebni są płacący kierowcy. Wspierający team Mercedes najprawdopodobniej będzie chciał umieścić w jednym z samochodów Russella, ale jeśli chodzi o drugie miejsce, to odbędzie się licytacja, kto ze sponsorowanych kierowców przyniesie z sobą więcej pieniędzy.

Co z Kubicą?

No dobrze, powie ktoś, ale gdzie w tym wszystkim Robert Kubica? Jak widać z tego, co napisałem wcześniej, miejsca dla Polaka raczej nie widać, choć są niewielkie szanse na miejsce w Toro Rosso, lub Sauberze. Tu jednak Polak potrzebowałby kilku szczęśliwych zbiegów okoliczności.

Komentarze (2)

Dodaj komentarz
  • kpdwiejak

    co z Kubicą... spekulacje, spekulacje, brak konkretów...

  • tomekrado

    No na moje Kubica może się pożegnać z tym sezonem bo jednak nie liczyłbym na te jego szczęście i na to że coś wyjdzie. Ale zestawienie całkiem fajne dużo zmian dużo nowości może być ciekawie.

© on the limit - blog o Formule 1
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci