Menu

on the limit - blog o Formule 1

Blog o skomplikowanej teraźniejszości i bogatej historii najszybszego sportu swiata

GP Singapuru 2018 – Hamilton na drodze do mistrzostwa

emikai12

Ferrari było w Singapurze zdecydowanym faworytem. Biorąc pod uwagę doświadczenia tego sezonu, można było się więc spodziewać, że będzie to dla nich trudny weekend.

DnOElEkW0AA2qs8

Sebastian Vettel miał w Singapurze misję. Cała presja była w tym wyścigu na nim. Lewis Hamilton nie musiał wygrać, on musiał. To tor, na którym wcześniej wygrywał czterokrotnie i na którym Mercedes miał wielokrotnie duże problemy. Przegrana tutaj robiłaby z Hamiltona zdecydowanego faworyta do mistrzostwa.

Magia Hamiltona w kwalifikacjach

Vettel już w piątek potwierdził, że sam jest swoim największym wrogiem, uszkadzając samochód na barierze i tracąc przez to spora część drugiego treningu. W sobotę z początku wydawało się, że wszystko wróciło do normy i Ferrari panuje nad sytuacją. W Q1 niespodziewanie Mercedesy wypadły wyjątkowo słabo. Wydawało się wtedy, że to Red Bull będzie największym zagrożeniem dla włoskiego zespołu. W Q2 Ferrari, pewne swojej siły, próbowało zakwalifikować się na ultra miękkich, co dałoby im taktyczną przewagę w wyścigu. Opony okazały się jednak za wolne i zmieniono je szybko na hiper miękkie, choć Vettel nie zgadzał się z decyzją teamu, przekonany, że jest w stanie poprawić swój czas. Team jednak bał się ryzyka i kolejnego niewymuszonego błędu. Vettel i tak najadł się strachu, kiedy napotkał wolne samochody i ledwo awansował do Q3.

W pierwszych przejazdach w Q3 stało się coś, czego nikt się nie spodziewał. Lewis Hamilton wykręcił czas, który  był szybszy o 1.3 sekundy od jego czasu z Q2. Wydawało się to niemal nadprzyrodzonym zjawiskiem. To wystarczyło. To był błyskawiczny, niespodziewany i zaskakujący cios. W drugich przejazdach nikt już nie poprawił tego czasu, choć, gdyby nie problemy z silnikiem, szansę miałby, wolniejszy o 0.3 sekundy, Max Verstappen.

Ferrari było więc bezradne wobec formy nie tylko Hamiltona, ale również Verstappena w Red Bullu. Widać było, że tym razem to kierowcy zrobili różnicę. Vettel twierdził, że czas Hamiltona był w zasięgu, ale musiał pogodzić się z faktem, że niespodziewanie Ferrari wypadło w kwalifikacjach w Singapurze wyjątkowo słabo, zajmując trzecią i piątą pozycję. Seb miał do Hamiltona 0.6 sekundy straty.

Rzucało się też w oczy to, że Hamilton poprawił zeszłoroczny rekord okrążenia o niemal 3.5 sekundy. Tegoroczne samochody zrobiły ogromny postęp. Saubery były w Singapurze o całe sześć sekund szybsze niż rok temu. Na te nieprawdopodobne statystyki miał wpływ nowy asfalt w kilku miejscach na torze. Przeprofilowanie zakrętów 16 i 17, oraz wprowadzenie hiper miękkiej mieszanki., ale tak duża różnica i tak robi wrażenie.

W środku stawki w kwalifikacjach dominował Sergio Perez, który jeszcze raz pokazał, że lubi tor w Singapurze, na którym jak dotąd zawsze zdobywał punkty. Był najlepszy z reszty i w Q2 i w Q3. Esteban Ocon był dziewiąty, więc Force India miało nadzieję na kolejny świetny występ.

Vettel podejmuje ryzyko i przegrywa

W Singapuze trudno wyprzedzać, więc trzy momenty w wyścigu miały być rozstrzygające la walki o zwycięstwo. Start, pierwsze zmiany opon i właściwa reakcja na ewentualną fazę samochodu bezpieczeństwa w drugiej fazie wyścigu.

Na starcie dla Hamiltona i Vettela kluczem był Verstappen. Lewis chciał by pozostał między rywalami, Vettel za wszelka cenę chciał tego uniknąć.

Max obronił pozycję na starcie, ale, mając nadal problemy z przerywającym silnikiem, które prześladowały go już w treningach, nie był w stanie powstrzymać Vettela, który ostatecznie wyszdł na kluczowe dla niego drugie miejsce.

Pierwsze okrążenia po restarcie upłynęły pod znakiem oszczędzania opon, co było kluczowe dla taktyki. Prowadzący Hamilton jechał znacznie wolniej, niż mógł, ale, z powodu natury toru w Singapurze, Vettel nie był w stanie go zaatakować. Potem, na dwunastym okrążeniu, Hamilton nagle przyspieszył. Jego opony były w znacznie lepszym stanie niż Vettela i teraz przyszedł czas, żeby to wykorzystać. Dla Ferrari był to kluczowy moment. Teraz trzeba było wybrać, czy zagrać bezpiecznie i czekać na lepszą okazje, czy podjąć ryzyko i próbować zastosować undercut.

Ferrari wybrało drugą opcję, a była ona bardzo ryzykowna z kilku powodów. Po pierwsze Hamilton nadal wykręcał bardzo przyzwoite czasy. Po drugie, by undercut był skuteczny, Vettel musiał założyć opony ultra miękkie, a Ferrari nie miało pojęcia, czy ta mieszanka może dotrwać do końca wyścigu, ponieważ, z powodu kraksy Vettela w treningach, nie mieli okazji jej odpowiednio przetestować. Po trzecie Seb wyjechałby za Sergio Perezem, który nie zjeżdżał ciągle do boksów, mimo że jego czasy gwałtownie spadały z powodu zużycia opon. Vettel musiałby wyprzedzić go od razu na świeżych oponach, co tylko teoretycznie było łatwym zadaniem. Po czwarte utknięcie za Perezem groziło utrata pozycji na rzecz Verstappena.

Niestety dla Ferrari czarny scenariusz spełnił się w stu procentach. Vettel nie był wystarczająco szybki na okrążeniu wyjazdowym, by zagrozić Hamiltonowi, Lewis zdołał wyjechać z boksu przed Perezem, który następnie blokował Vettela przez niemal dwa okrążenia, podczas gdy uwolniony Verstappen dopiero teraz pokazał potencjał drzemiący w jego Red Bullu, wykręcając świetne czasy. Gdy Holender wyjechał z boksu tuż przed nosem Sebastiana, jasne było, że Ferrari przegrało wyścig.  

Verstappen wyrasta na lidera

Na drugim miejscu znalazł się Verstappen i nie miał problemów z pozostaniem przed Vettelem, który musiał oszczędzać opony, by dojechać do mety bez następnego zjazdu. Następna faza samochodu bezpieczeństwa nie nastąpiła i nie było już okazji do następnych taktycznych manewrów. Verstappen dojechał na drugim i pokazał ogromną klasę w wyścigu, w którym cały czas walczył z przerywającym silnikiem. W innych okolicznościach z pewnością miałby szansę na zwycięstwo, a także na pole position. Jego okrążenie było równie perfekcyjne jak Hamiltona. Oczywiście Red Bull był w Singapurze konkurencyjny, ale trzeba pamiętać, że Daniel Ricciardo był w kwalifikacjach zaledwie szósty i na tym miejscu dojechał w wyścigu. Max już w tym sezonie pokazuje, że staje się zdecydowanym liderem zespołu.

W środku stawki rozstrzygała taktyka

W Singapurze doszło do pewnego paradoksu. Ci którzy mieli pecha pojechać dobrze w Q2 zapłacili za to wysoką cenę. Perez, Romain Grosjean, Ocon i Nico Hulkenberg zakwalifikowali się do pierwszej dziesiątki i w związku z tym byli zmuszeni startować na hiper miękkich. Następni w kolejności na starcie Fernando Alonso, Carlos Sainz, Charles Leclerc i Marcus Ericsson założyli więc opony ultra miękkie.

Hulk od razu na starcie spadł za Grosjeana i Sainza, przed dwójkę Sauberów przedostał się z kolei Pierre Gasly. Perez i Grosjean utrzymali pozycje, ale Perez na pierwszym zakręcie musiał odeprzeć atak swojego zespołowego kolegi. Ocon zaatakował po zewnętrznej, z pewnością licząc na to, że Sergio mu ustąpi. Ten jednak po prostu wepchnął go na ścianę, potem utrzymując, że go nie zauważył. Ocon po raz kolejny w tym sezonie zakończył wyścig na pierwszym okrążeniu, a cała sytuacja przypomniała problemy Force India z zeszłego roku. Perez zasłużył za ten incydent na spora naganę, a nie był to jeszcze koniec jego wyczynów.

Siergiej Sirotkin musiał udać się do boksu, kiedy część koła z rozbitego samochodu Ocona przyczepiła się do jego przedniego skrzydła. Założył opony miękkie, licząc na to, że uda mu się dojechać na nich do końca.

Grosjean z trudem utrzymywał za sobą Alonso i Sainza.  Jadący za Sainzem Hulkenberg nie miał nic do stracenia i podjął jedyną w tym momencie rozsądną decyzję, stosując undercut. Grosjean zareagował okrążenie później, ale wyjechał już za Hulkenbergiem. Obaj spadli na koniec stawki. Sainz i Alonso mieli teraz wolną drogę do pogoni za Perezem i bardzo dobre perspektywy na resztę wyścigu. Leclerc ciągle był blokowany przez Gasly’ego.

Perez radził sobie świetnie i ku rozpaczy Vettela pozostał jeszcze na torze. Kiedy zjechał do boksu, wyjechał ze sporą przewagą nad Hulkenbergiem. Wtedy jednak spotkał na swojej drodze Sergieja Sirotkina, za którym utknął na wiele okrążeń, podczas gdy Alonso i Sainz budowali przewagę. Potem Leclerc w końcu poradził sobie z Gaslym i również  mógł wykorzystać przewagę swojej taktyki. Perez widząc, jak punkty wymykają mu się z rąk, był coraz bardziej sfrustrowany.

Kontrowersje i kary

Perez apelował do Charliego Whitinga, narzekając na sposób w jaki Sirotkin go blokuje. W końcu na trzydziestym czwartym okrążeniu, kiedy Hulkenberg był już tuz za nim, zdołał w końcu zaatakować Rosjanina. Ten jednak nie ustępował i w zakrętach 16 i 17 walczyli koło w koło. Po wyjściu z zakrętu sfrustrowany Perez chcąc zmusić Rosjanina do ustąpienia chciał zepchnąć go na prawą stronę toru. Zrobił to jednak tak gwałtownie, że Sirotkin nie miał szans zareagować, a oba samochody zderzyły się. Sirotkin pojechał dalej, a Perez skierował się do boksu z przebita oponą, ale cała sytuacja mogła zakończyć się znacznie bardziej niebezpiecznym wypadkiem. Tak impulsywne zachowania nie powinny się zdarzać profesjonalnemu kierowcy na poziomie F1. Przypominało to zachowanie Vettela z zeszłorocznego GP Azerbejdżanu, ale miało miejsce na pełnej szybkości. Kara drive-through, którą dostał Perez za ten incydent wydaje się bardzo łagodna.

Perez, który był też wcześniej odpowiedzialny za incydent z Oconem, całkowicie zniszczył zespołowi Force India potencjalnie bardzo dobry weekend.  W efekcie Alonso wywalczył małe Grand Prix za siódme miejsce dla McLarena, a Force India nie zdobyło nawet punktu. Szanse zespołu na szóste miejsce w klasyfikacji konstruktorów mocno zmalały.   

Nico Hulkenberg wykorzystał kraksę Pereza, szybko wyprzedził Sirotkina i od tego momentu mógł znacznie przyspieszyć, ostatecznie wygrywając z Marcusem Ericssonem walkę o ostatnią punktowaną pozycję. Jadący za nim Grosjean miał większe problemy z wyjątkowo bojowo nastawionym Rosjaninem i spowodował incydent, który mógł przesądzić o losach wyścigu.

Lewis Hamilton w pełni kontrolował wyścig, kiedy dogonił walczących Grosjeana i Sirotkina. Mimo niebieskich flag, Francuz niezrażony obecnością Lewisa, atakował nadal i zjechał z drogi dopiero gdy w końcu udało mu się wyprzedzić Rosjanina. W tym czasie Verstappen znalazł się tuż za Hamiltonem i gdyby nie czujność Anglika, mógłby wykorzystać tę sytuację.

W efekcie całego zamieszania Grosjean został ukarany pięcioma karnymi sekundami i dwoma punktami karnymi na swojej licencji, co sprawia, że brakuje mu już tylko trzech do kary zawieszenia na jeden wyścig.  Kary czasowej nie uniknął też Sirotkin, który, na koniec pełnego wrażeń wieczoru, próbował wepchnąć Hartleya na barierę.

Problem z aerodynamiką

Walka w środku stawki dostarczyła przynajmniej emocji. W czołówce było gorzej. Obecna zależność samochodów od aerodynamiki pozwala na niewiarygodne czasy w kwalifikacjach, ale bardzo utrudnia wyprzedzanie na niektórych torach. Jednym z takich torów jest Marina Bay. Bottas pod koniec wyścigu był bardzo sfrustrowany, nie mogąc nawet zbliżyć się na tyle do dublowanego Hulkenbrga, by Niemcowi zaczęto pokazywać niebieskie flagi. Nie był to jednak powód do zmartwień, gdyż jadący za nim Kimi Raikkonen i Ricciardo, mimo znacznie bardziej świeżych opon, również nie byli w stanie się zbliżyć. Przed GP Singapuru wyciekły pierwsze rysunki koncepcji nowych samochodów na sezon 2021. Widać po nich, że podobnie jak w innych seriach aerodynamika będzie zależeć bardziej od podłogi niż od skrzydeł. Obecnie samochód jadąc za innym pojazdem traci około 50% siły docisku. Ross Brawn chce zmniejszyć to do 20%. Przez najbliższe dwa sezony jednak nadal podążanie za innym zawodnikiem może być bardzo trudne.

Na co jeszcze stać Vettela?

Od pewnego przyjęło się uważać, że Ferrari ma obecnie najlepszy samochód. Powszechnie panuje też opinia, że w F1 to samochód jest najważniejszy. Weekend w Singapurze pokazał jednak jak istotny jest kierowca.

Mechanicy Mercedesa mogą być dumni z siebie, że w końcu dali Lewisowi zwycięski samochód w Singapurze, ale to on pognębił Ferrari genialnym okrążeniem w Q3. Ten moment był rozstrzygający dla losów weekendu, a może też sezonu. Gdy kierowca pokazuje w ten sposób możliwości, jest to również motywacją i nagrodą dla całego zespołu. Vettel w tym roku pokazuje głównie niewymuszone błędy, a jego współpraca z teamem również pozostawia dużo do życzenia, biorąc pod uwagę ilość taktycznych błędów.

Michael Schumacher miał w Ferrari bezbłędnego Rossa Brawna, który zapewniał mu najlepszą strategię. Vettel ma nieuporządkowany team, któremu nie może w pełni zaufać. Zamiast na kwestionowaniu decyzji teamu przez radio, powinien jednak raczej skupić się na jeździe.

Vettel by wygrać musi wejść na poziom Hamiltona i pokazać przebłysk geniuszu. Hamilton pokazał coś wyjątkowego w Hockenheim, w Monza i w Singapurze, Ricciardo w Szanghaju i Monako. Verstappen w Singapurze również pokazał klasę. Vettel, by przełamać złą passę potrzebuje takiego występu. W tym roku jeszcze takiego przebłysku geniuszu ze strony Sebastiana nie widzieliśmy. Najwyższy czas. Jego strata to już 40 punktów na 6 wyścigów przed końcem.

DnJ_wVtXgAAtisxDnONlDAX0AEzDsNDnOsORX4AAP5vu

 

Komentarze (6)

Dodaj komentarz
  • Gość: [AS Auto Części] *.164.rako-lan.pl

    Hamilton jak zwykle nie zaskakuje i pokazuje jak robić robotę na torze. Odpowiedni człowiek na odpowiednim miejscu. Oby wygrał kolejny wyścig!

  • tomekrado

    ładnie się uplasował hamilton i vietel na górze, powiem szczerze że spodziewałbym się takiego umiejscowienia tych zawodników przynajmnej jeżeli chodzi o topkę.

  • marekolgier

    Nieźle, fajnie że cała relacja jest tutaj bo niestety nie miałem wtedy na tyle czasu żeby sobie przejrzeć to na żywo, trochę ostatnio zapracowany. Ładnie Hamilton na prowadzeniu to mi się podoba.

  • azure91

    Bardzo interesujący wpis, uwielbiam tego bloga i mam nadzieję że niedługo pojawią się kolejne wpisy tego typu. Dobrze się czyta tutaj tego bloga. Pozdrawiam

  • emikai12

    Dzięki za miłe słowa :-)

  • bumcyk

    Hamilton ma najlepsze predyspozycje na torze jak narazie, nie widać żadnych kandydatów który mogliby mu zagrozić na podium F1, brawa dla niego i niech trzyma pozycje jak najdłużej
    ___________________________
    daabs.eu/transport/transport-specjalistyczny/ponadgabarytowy

© on the limit - blog o Formule 1
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci