Menu

on the limit - blog o Formule 1

Blog o skomplikowanej teraźniejszości i bogatej historii najszybszego sportu swiata

Pamiętne wyścigi - GP Włoch 2018 - Złamane serca tifosich

emikai12

Przed GP Włoch oczekiwano zwycięstwa Ferrari. Kwalifikacje upewniły tifosich, że czeka ich święto. Zamiast tego otrzymaliśmy pasjonujący wyścig i intensywną walkę o zwycięstwo, jaką chcielibyśmy widzieć zawsze, ale tak rzadko mamy okazję.

racefansdotnet2018090310305468

Kimi Raikkonen wielokrotnie już był wysyłany na emeryturę, trwa jednak w F1 niezmiennie przez kolejne sezony. Fin odkąd wrócił do Ferrari zawsze był numerem dwa. W kwalifikacjach regularnie przegrywał z Fernando Alonso, a potem Sebastianem Vettelem. W wyścigach rzadko zyskiwał pozycje. W klasyfikacji końcowej nigdy nie zbliżał się do partnera z zespołu. Uosabiał solidność, przewidywalność, ale jego jazda nigdy nie była obiektem zachwytów.

W tym roku jednak, z pewnością dzięki temu jak dobre stało się Ferrari, widać było zmianę na lepsze. Z wyścigu na wyścig Kimi prezentował się coraz lepiej.  W ostatnich wyścigach jechał na poziomie zbliżonym do Vettela. Wszystko to gdy do drzwi Ferrari zaczął pukać utalentowany Charles Leclerc. Fin zareagował na zagrożenie bezbłędną jazdą, przypominając jaką wagę ma doświadczenie. Przed GP Włoch jego akcje stały wyjątkowo wysoko, ale mimo to nie milknęły plotki o zatrudnieniu Leclerca.

Sebastian Vettel chętnie miałby Kimiego za partnera również w następnych sezonach. Raikkonen nigdy nie był oficjalnym numerem dwa, ale nie był też zagrożeniem. Sytuacja, w której wolniejszy partner nie walczy z nim, bez problemu dzieląc się swoją wiedzą i doświadczeniem przy pracy nad ustawieniami samochodu, wydaje się idealna dla teamu.  Pytanie tylko czy tak komfortowa sytuacja nie jest demotywująca dla Vettela, który być może dawałby z siebie więcej, gdyby zespołowy partner bardziej go naciskał. Jest też jeszcze jedna wątpliwość co do sensu trzymania Kimiego. Fin, nawet gdy Ferrari miało przewagę, nie umiał pokonywać Hamiltona, a to byłoby bardzo ważne dla Ferrari. 

Zwycięstwo Ferrari na torze Monza jest zawsze prawdziwym świętem dla włoskich kibiców. Jednak w ostatnich latach zespół z Maranello regularnie przegrywał. Ostatnim zawodnikiem, który wygrał dla Ferrari w Monza, był Alonso w sezonie 2010. Jeśli Ferrari znowu by przegrało, wyrównaliby jak dotąd najdłuższą w historii teamu serię ośmiu kolejnych GP Włoch bez zwycięstwa Ferrari z lat 1980-87

W tym roku jednak Ferrari, po raz pierwszy od dekady, miało najlepszy samochód w stawce. Mercedes po raz pierwszy w erze silników hybrydowych nie miał przewagi mocy. Wyglądało na to, że w końcu mają okazję na rewanż, po tym jak Mercedes w ostatnich latach wygrywał ich domowe GP cztery razy z rzędu.

Vettel wiedział, że zwycięstwo w Monza jest obowiązkiem. Ten wyścig miał określić, kto stanie się faworytem reszty sezonu. Lewis Hamilton ciągle prowadził w klasyfikacji. Seb zachowywał spokój, znając swoją siłę, ale wiedział, że ewentualna porażka bardzo mocno skomplikuje jego sytuację.

Po kwalifikacjach tifosi wpadli w prawdziwą euforię, po tym jak Ferrari po raz pierwszy od 2000 roku ustawiły się na dwóch pierwszych miejscach na starcie. Sebastian jednak nie był zadowolony. Na pierwszym polu startowym miał ustawić się Kimi, który wygrał kwalifikacje, przy okazji ustanawiając rekord najszybszego okrążenia w historii, dzięki holowaniu się w tunelu aerodynamicznym za Vettelem. Była to konsekwencja teoretycznie równego statusu kierowców. Według ustaleń wewnątrz teamu wypadała teraz kolei Sebastiana, by pomóc Kimiemu. Sytuacja w mistrzostwach dobitnie jednak wskazywała, że powinno być odwrotnie. Raikkonen powinien jechać dla Vettela.

Ustawienie na starcie było nietypowe. Ricciardo i Hulkenberg startowali z końca stawki z powodu kar. Sergio Perez startował zaledwie z czternastej pozycji, po tym jak za wcześnie zjechał do garażu, pewny, że jego czas gwarantuje awans i w rezultacie odpadł już w Q1. Magnussen odpadł w Q2 po tym jak znalazł się zbyt blisko Alonso na początku prostej startowej i Hiszpan próbował wyprzedzić go w pierwszej szykanie.

To wszystko pozwoliło Carlosowi Sainzowi , Pierre’owi Gasly’emu na awans do Q1, na który normalnie nie mieliby na tym torze szans. Okazję wykorzystali też zawodnicy Williamsa startujący z dziesiątej i dwunastej pozycji. W teamie wiedziano, że Monza to największa szansa na punkty i w kwalifikacjach potwierdzili, że będą się liczyć.

Ostatni znowu był Stoffel Vandoorne, co było ostatnim gwoździem do jego trumny. Mimo że w wyścigu wypadł lepiej, wkrótce po GP Włoch ogłoszono, że w przyszłym sezonie zastąpi go Lando Norris.

DmGFhh9WsAAkcj1

W niedzielę oczy wszystkich zwrócone były na pierwszy rząd. Ferrari wystartowały przy ogłuszającym dopingu kibiców. Vettel od początku był zdeterminowany, by jak najszybciej objąć prowadzenie. Już na starcie zaatakował Kimiego, ale ten spokojnie odparł atak na pierwszej szykanie. Nie mając jeszcze przedłużonego kontraktu Fin doskonale wiedział, że to może być jego ostatnia szansa na zwycięstwo w F1 i nie zamierzał z niej zrezygnować. Przed drugą szykaną Seb ponownie starał się wyprzedzić Raikkonena, mimo że powinien raczej uważać, na czającego się za nim Hamiltona.

Gdy Vettel zjechał na lewo, badając czy jest szansa zaatakowania Kimiego, Lewis zobaczył przed sobą otwarte drzwi po prawej stronie. Kiedy Niemiec odpuścił przed zakrętem, wystarczyło tylko opóźnić hamowanie. Hamilton zaatakował bardzo odważnie i perfekcyjnie. Idealnie zmieścił się po zewnętrznej. Gdy wjeżdżali w szykanę był przed Vettelem i bez problemu utrzymał się na torze.

Seb znalazł się, na swoje własne życzenie, w bardzo niekorzystnej sytuacji. Zablokowany przez Raikkonena nie mógł próbować hamować później niż Hamilton. Pozostawało mu odpuszczenie i kapitulacja, na co najwyraźniej nie był psychicznie gotowy. W efekcie wjechał w szykanę walcząc z Lewisem, ale będąc już nieco za nim, tak naprawdę na straconej pozycji. Nie chciał jednak odpuścić, co sprawiło, że jego samochód podskoczył lekko na krawężniku. Kolizja była nieunikniona.

Na szczęście dla Anglika, nastąpiła ona kiedy Hamilton skręcał już kierownicą w prawo, składając się w drugi zakręt szykany. Sprawiło to, że jego samochód był w tym momencie bardziej stabilny. Seb ciągle skręcał w lewo starając się zmieścić obok Hamiltona i uderzenie sprawiło, że jego samochód natychmiast zaczął się obracać. 

Włoscy kibice zamarli bezradnie patrząc jak Seb spada na sam koniec stawki. Wkrótce na tor wyjechał samochód bezpieczeństwa, w związku z kolizją na starcie, po której wyścig zakończył Brendon Hartley. Kilku kierowców skierowało się do boksu, w tym Vettel. Dałomu to przynajmniej okazję, by zmienić uszkodzone skrzydło i nie stracić czasu. Wyjechał na osiemnastej pozycji. Kolejność w czołówce w momencie restartu: Raikkonen, Hamilton, Verstappen, Bottas, Grosjean Sainz, Ocon. Stroll, Sirotkin.

DmGCsmGWsAE2nO6

Po restarcie napędzany chęcią rewanżu na wygwizdujących go włoskich kibicach Hamilton zadał kolejny cios natychmiast wyprzedzając Raikkonena. Ten jednak pokazał przebłysk swojej dawnej formy, rewanżując się perfekcyjnym manewrem, już na następnej szykanie.

Od tego momentu tifosi zapomnieli o Vettelu. Kimi stał się bohaterem, który miał uratować wyścig dla Ferrari i stać się najstarszym zwycięzcą w F1 od czasu Nigela Mansella. Jaka piękna byłaby to historia.

Teraz Kimi, zostawiony sam sobie, walczący z Hamiltonem jak dekadę temu, miał pokazać, że ciągle umie wygrywać. Nie potrafił jednak odjechać Hamiltonowi i był zagrożony przez ewentualny undercut. Vettel w tym czasie mijał kolejnych zawodników swoim uszkodzonym samochodem, starając się powrócić na piąte miejsce.

Na dwudziestym okrążeniu mechanicy Mercedesa wyszli z garażu. Ferrari nie mogło ryzykować i skierowało Kimiego do boksu. Lewis wobec tego pozostał na torze. Teraz miała nastąpić walka na najszybsze okrążenia, w której teoretycznie Kimi, na nowych oponach miał gwarantowane zwycięstwo. Sytuacja jednak była bardziej skomplikowana.

O ile Lewis cisnął na maksa, by zjechać do boksu, gdy opony się zużyją. Kimi musiał dbać o swoje ogumienie, które miało dotrwać do końca wyścigu. Można było się spodziewać, że Hamilton, po zmianie opon, będzie szybszy od Kimiego, jednak strata do niego mogła być już za duża. Tu jednak pojawiał się kluczowy element taktyki Mercedesa, czyli Valtteri Bottas.

Fin przez cały weekend miał problemy z właściwym ustawieniem samochodu. Teraz znalazł się na prowadzeniu, wydłużając pierwszy stint, by w końcówce wyścigu zaatakować jadącego przed nim Maxa Verstappena, na świeżych oponach. Kimi miał w tym fragmencie wyścigu dwa cele. Dbać o opony i utrzymywać przewagę nad Hamiltonem. Pojawienie się przed nim wolnego Bottasa skutecznie uniemożliwiało mu realizację któregokolwiek z tych celów. Musiał go wyprzedzić. To było rozstrzygające dla losów wyścigu.

Kimi jednak nie był w stanie zbliżyć się dostatecznie, by zaatakować, mimo że Bottas był wyraźnie wolniejszy i blokował go. Gdy Valtteri w końcu zjechał do boksu, Lewis był tuż za Kimim, którego opony były już mocno zużyte. Kibice przed telewizorami mieli obejrzeć spektakl, którego dawno nie widzieli na torze Monza. Bezpośrednią walkę o zwycięstwo, która musiała rozstrzygnąć się na torze. Włoskim kibicom pozostała już tylko modlitwa, ale z każdym okrążeniem zdawali sobie coraz bardziej sprawę, że to nie może się udać.

Hamilton czekał cierpliwie oszczędzając opony i wykorzystując DRS na prostych. Spokojnie czekał widząc, że Raikkonen mocno obciąża opony, dając z siebie wszystko w zakrętach Lesmo i Parabolica. W końcu Lewis zaatakował na dziewięć okrążeń przed końcem. Kimi robił co mógł, ale nie miał szans, to był kolejny tego dnia perfekcyjny manewr Hamiltona. Wyprzedził na oczach tifosich, obu kierowców Ferrari. W tym momencie wyścig był rozstrzygnięty. Niektórzy kibice zaczęli opuszczać trybuny. Inni zostali, by potem na podium niemiłosiernie wygwizdać Lewisa.

DmGaQ7BXsAEkHwM

Vettel awansował na piąte miejsce, które zamieniło się w czwarte gdy Verstappen dostał 5 sekund kary za incydent, kiedy wypchnął Bottasa poza tor. W innych okolicznościach Sebastian mógłby być nawet chwalony za taki występ, ale prawda jest taka, że Jego Ferrari mijało rywali bez problemu. Ten samochód był najlepszy i jego przeznaczeniem było wygranie wyścigu. Jednak błąd Vettela dał Mercedesowi szansę, którą wykorzystali bezbłędnie.

O pozycję „najlepszego z reszty” walczyły teamy Force India i Haas. Perez przebił się na ósmą pozycję mimo uszkodzeń po starciu z Magnussenem. Oba samochody Force India opóźniały zjazd stosując podobną taktykę jak Hamilton, by w końcówce wyprzedzić Grosjeana. Francuz obronił jednak doskonałe szóste miejsce dla Haas. Jego radość nie trwała długo, gdyż tuż po wyścigu Renault złożyło protest i został zdyskwalifikowany za nieprzepisową podłogę. Haas wiedział o jej nielegalności, nie był jednak w stanie zastąpić jej inną już w Monza. Renault wykorzystało to. Zyskał na tym Sainz, ale przede wszystkim zespoły Force India i Williams.

Dyskwalifikacja Grosjeana musiała spowodować w Force India uczucie schadenfreude. Haas, który musiał dwa lata czekać na pierwsze premie za punkty, ciągle zwleka z podpisaniem zgody na to, by Force India dostała pieniądze już w tym sezonie, mimo że teoretycznie jest nowym zespołem.

Gdyby nie strata punktów zespół Force India byłby na czwartym miejscu w klasyfikacji konstruktorów. Wrócili do swojej formy z poprzednich lat. Jeśli wyprzedzą McLarena, będzie to bolesny cios dla teamu z Woking.

Williams po raz pierwszy od zeszłorocznego GP Malezji umieścił oba samochody w punktach, co miało największe znaczenie dla Siergieja Sirotkina, który dzięki dyskwalifikacji Grosjeana zdobył pierwszy punkt w życiu.

Mercedes wygrał więc też starcie zespołów klienckich. Drugi z teamów wspieranych przez Ferrari, Sauber, nie liczył się w wyścigu. Po tym jak awaria DRS spowodowała w piątek ogromną kraksę Marcussa Ericssona, zespół musiał wymienić przygotowane specjalnie na wyścig w Monza skrzydło, na starszy model, co skutecznie pozbawiło ich tempa wyścigowego.

Hamilton na podium wskazywał palcem nielicznych w Monza wspierających go fanów. Ogłuszające gwizdy tifosich to dla niego komplement. Zarezerwowane są dla wielkich kierowców. Dla tych, którzy naprawdę potrafili zranić Ferrari.

To był wielki występ Hamiltona. Wygrać na Monzy z drugiego rzędu to ogromne osiągnięcie. To prawdziwie mistrzowska forma. To jedno z najlepszych jego zwycięstw. Zawdzięcza je nie tylko swoim umiejętnościom, ale bezbłędnej taktyce Mercedesa. Po kilku wpadkach w pierwszej części sezonu, we Włoszech, na terenie Ferrari, Mercedes złamał serca tifosich. Dodatkowo Hamilton wyrównał rkord Michaela Schumachera, wygrywając na Monzy piąty raz.

Ferrari przegrało same ze sobą. Pokazało brak okrutnego wyrachowania, jaki cechował zespół w latach największych sukcesów. To paradoks, że przegrali przez brak skutecznych poleceń zespołowych i niepotrzebną bratobójczą walkę. Pamiętajmy, że rok wcześniej przełomowym momentem sezonu było zderzenie dwóch Ferrari. Jest nad czym się zastanawiać.

Co dalej z Kimim? Po wyścigu na Monzy szanse Leclerca na zajęcie jego miejsca znacznie wzrosły. Należy jednak zastanowić się, czy będzie miał on za zadanie wspieranie Vettela, czy może zastąpienie go w roli lidera.

Limit błędów Vettela zdecydowanie się wyczerpał. Żeby zostać mistrzem świata Niemiec musi wejść na wyższy poziom. Na poziom, na którym Hamilton znajduje się od dłuższego czasu. Anglik wygrywa wyścigi, których nie ma prawa wygrać, jak Monza, Hockenheim, czy Węgry, podczas gdy Seb nie umie wykorzystać nawet ewidentnych wpadek Mercedesa, jak te podczas wyścigów w Baku czy Austrii. W tym momencie zdecydowanie Hamilton zasługuje na mistrzostwo bardziej. Po słabym początku sezony, jest teraz w życiowej formie.

 

 DmFpXUTX0AAYTEVDmGKFKFXoAAGMt8DmHY_4qXsAEkYoT

Komentarze (3)

Dodaj komentarz
  • yorisk

    Jak dla mnie tutaj najlepiej zaprezentował się Vettel. Pomimo wszystko starał się cały czas stanąć na jak najwyższym stopniu podium i za to go podziwiam. Walka do końca
    ____________
    mkpunkt.pl

  • Gość: [Normfest] *.164.rako-lan.pl

    Piękny wyścig był. Raikkonen zrobił na prawdę wiele, dobra robota! Ogólnie jest moim faworytem, trzymam za niego kciuki na kolejnych wyścigach! Oby mu się powiodło :3

  • kapinorm

    No bardzo słabo to poszło. Ale myślę że w przyszłym sezonie będzie bardzo ciekawie. Ale faktycznie Vettel się dobrze zaprezentował teraz i może utrzyma formę albo poprawi.
    ______________
    KanistryNaWyprawy

© on the limit - blog o Formule 1
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci