Menu

on the limit - blog o Formule 1

Blog o skomplikowanej teraźniejszości i bogatej historii najszybszego sportu swiata

GP Abu Zabi 2018 – Gala na zakończenie

emikai12

Wyścig w Abu Dhabi  sprawiał momentami wrażenie bardziej pokazu dla kibiców niż wyścigu. Zmęczenie długim sezonem udzieliło się wszystkim i w padoku zapanowała prawie świąteczna, pozornie wyluzowana atmosfera. 

Ds4VluLXcAAIqjl

Powroty i pożegnania

Weekend w Abu Zabi zdominowały wydarzenia poza torem. Williams już w czwartek ogłosił podpisanie kontraktu z Robertem Kubicą. Jego powrót był jednym z dwóch najważniejszych wydarzeń weekendu, drugim był ostatni wyścig Fernando Alonso.

Jak na kogoś, kto nie stał na podium od czterech lat, jego pożegnanie wypadło wyjątkowo efektownie. Przygotowania do wyścigu wyglądały jak wielka impreza pożegnalna. W sieci publikowano pożegnalne filmiki, ściany padoku dekorowano obrazkami przypominającymi karierę Fernando. McLaren zaprezentował specjalne malowanie samochodu Alonso, które udowodniło, że samochód wygląda lepiej z jakimkolwiek, nawet bardzo prostym, projektem graficznym, niż po prostu pomalowany na jeden kolor.

Fernando Alonso nie był jednak jedynym kierowcą, który żegnał się z F1. W cieniu jego pożegnania do swojego ostatniego wyścigu stanęła wyjątkowo duża liczba zawodników. Stoffel Vandoorne, Marcus Ericsson i Siergiej Sirotkin mieli nadzieję na pozytywne pożegnanie. Brendon Hartley również już prawdopodobnie wiedział, że jedzie swój ostatni wyścig, mimo że zostało to potwierdzone dopiero następnego dnia.

Ostatni wyścig w Force India jechał też Esteban Ocon, zmierzający w kierunku Mercedesa jako kierowca testowy, z nadzieją na powrót w sezonie 2020. Bardzo chciał w ostatnim wyścigu zatrzeć złe wrażenie z Brazylii.

Dodatkowo Kimi Raikkonen, Daniel Ricciardo, Carlos Sainz, Charles Leclerc, Pierre Gasly i Lance Stroll jechali swoje ostatnie wyścigi w barwach aktualnych teamów. O ile Leclerc, Gasly i Stroll mogli być myślami już w przyszłym sezonie, Ricciardo i Raikonnen kończyli długie, pięcioletnie przygody z czołowymi teamami i to mogła być ich ostatnia szansa na podium na bardzo długo.

Lewis Hamilton po zdobyciu mistrzostw w obu klasyfikacjach był już w nastroju wakacyjnym. Przez cały weekend towarzyszył mu Will Smith, który stał się kolejną pozasportową atrakcją weekendu. Uczestniczył w paradzie kierowców, umieszczał w mediach społecznościowych relacje, w tym przezabawny filmik ze związanym Hamiltonem, zamiast którego miał pojechać w wyścigu.

Karty rozdane na początku

W kwalifikacjach czołówka okazała się przewidywalna. Mercedesy piąty rok z rzędu zajęły pierwszy rząd, w drugim stanęli kierowcy Ferrari. Jedynym zaskoczeniem był Ricciardo, który, w swoich ostatnich kwalifikacjach dla Red Bulla, wyprzedził Maxa Verstappena po raz pierwszy od GP Monako. Walka o dalsze miejsca była zacięta, z przedstawicielami czterech najsilniejszych obecnie teamów w środku stawki w Q3. Byli to kolejno Romain Grosjean, Leclerc, Ocon i Nico Hulkenberg.

W Abu Zabi trudno wyprzedzać, więc start jest bardzo ważny. Verstappen, przez problem z sensorem, nie mógł zaliczyć go do udanych i spadł na dziesiąte miejsce. Leclerc wepchnął się przed Grosjeana na pierwszym zakręcie. Potem umiał znakomicie wykorzystać przewagę silnika, by wyprzedzić Daniela Ricciardo.

Za nimi trwała walka Hulkenberga z Grosjeanem. Hulk zaatakował na końcu pierwszej długiej prostej, Grosjean nie chciał ustąpić na szykanie, po tym jak Niemiec wypchnął go na zewnętrzną. Hulk był przekonany, że Francuz uciekł na pobocze, ale Romain próbował zaatakować na wyjściu z szykany. Nico nie zauważył go i „zamknął drzwi”. Ta kraksa, bardzo podobna do kolizji Verstappena i Ocona z poprzedniego wyścigu, skończyła się dla Hulkenberga bardzo źle. Wyrzucony w górę, koziołkował i wylądował do góry nogami na barierze. Halo, które ochroniło jego kask przed kontaktem z barierą uniemożliwiło mu wyjście z samochodu. Nico musiał czuć się w tej sytuacji mocno klaustrofobicznie, tym bardziej, że samochód zaczynał się palić. To była dokładnie ta sytuacja, przed którą przestrzegali przeciwnicy halo. Komunikaty radiowe Hulkenberga pokazywały spore zdenerwowanie, ale marshale z gaśnicami pojawili się odpowiednio szybko.

Ds2wZw3W0AA3LNO

Cała sytuacja spowodowała pojawienie się samochodu bezpieczeństwa. Po restarcie za odrabianie strat zabrał się Verstappen, bezceremonialnie wypychając Ocona na zewnątrz siódmego zakrętu, ciągle miał jednak problemy z sensorem, który pozbawiał go mocy na prostej i momentalnie został wyprzedzony, nie tylko przez Francuza, ale również Pereza. Potem jednak po instrukcji z boksu zdołał rozwiązać swoje problemy techniczne. Od tego momentu jego powrót do czołowej szóstki stał się kwestią czasu. Ponownie wyprzedził Ocona w zakręcie 7, w jeszcze bardziej brutalny, niż poprzednio sposób, ale Esteban i tym razem podjął walkę i przed szykaną był znowu z przodu. Na kolejnej prostej jednak Max ostatecznie przedostał się na ósmą pozycję.

Leclerc niespodziewanie ciągle utrzymywał się przed Ricciardo, a gdy Kimi zaczął mieć problemy z silnikiem wyprzedził również Fina i znalazł się na czwartym miejscu tuż za Vettelem. W taki właśnie sposób dokonała się zmiana warty w Ferrari, a Leclerc jeszcze raz zademonstrował, że jest gotowy do walki o czołowe pozycje. Chwilę później era Raikkonena w Ferrari zakończyła się przedwcześnie, gdy zatrzymał się na prostej startowej. Powodując pojawienie się wirtualnego samochodu bezpieczeństwa.

Wykorzystał to Hamilton, by przeprowadzić ryzykowną, bardzo wczesną, zmianę opon. Leclerc i Grosjean poszli za jego przykładem, oddając czwarte miejsce Verstappenowi, co okazało się błędną taktyką, a jej źródłem był start na szybko zużywających się oponach hiper miękkich. Kolejność  po restarcie na dziewiątym okrążeniu: Bottas, Vettel, Ricciardo, Verstappen, Hamilton, Ocon, Perez, Ericsson, Sainz, Gasly, Alonso.

Taktyczne manewry

Hamilton miał wątpliwości co  do obranej strategii, ale okazała się bardzo efektywna. Po prostu poczekał na pit stopy konkurentów i powrócił na pierwsze miejsce, a opony działały dobrze do końca wyścigu. Kluczowy dla Hamiltona był fakt, że jadąca na ultra miękkiej mieszance (Verstappen nawet na hiper miękkiej) czołówka musiała zjechać już w okolicy piętnastego okrążenia. Tylko Daniel Ricciardo zaryzykował dłuższy stint, licząc, że pozwoli mu to zaatakować w końcówce wyścigu. To ryzyko nie opłaciło się. Wyjechał z boksu za Verstappenem, a nowe opony nie okazały się istotnym atutem i nie umożliwiły odrabiania strat.

Znacznie gorzej niż Hamiltona wyglądała sytuacja Grosjeana i Leclerca, którzy na wiele okrążeń utknęli za jadącymi znacznie dłuższy pierwszy stint na oponach super miękkich McLarenami.

Po tym jak startujący na hiper miękkiej mieszance Ocon musiał zjechać do boksu, Perez i Sainz zaczęli budować przewagę nad blokującym resztę kierowców Ericssonem. Samochód Szweda uległ potem awarii, ale jadący za nim dotąd Gasly i Alonso nie byli w stanie przyspieszyć na mocno zużytych oponach i zjechali do boksu. Zanim Alonso zjechał, dał się jeszcze wyprzedzić Leclercowi, co dla Monakijczyka było kluczowym manewrem w wyścigu, bo pozwoliło mu przyspieszyć w momencie kiedy do boksu zjeżdżał Perez. Meksykanin wyjechał przez to za Leclerciem.

Uwolniony dzięki temu Sainz znacznie przyspieszył i pokazał siłę Renault, bez problemu zapewniając sobie siódme miejsce. Mimo że we wcześniejszej fazie wyścigu Ocon blokował go, co umożliwiło Perezowi zbudowanie przewagi, po zjeździe Ocona do boksu Sainz, na tych samych oponach co Perez, zdołał dogonić Sergio, a potem, gdy Meksykanin zjechał do boksu, zbudować przewagę, by w przeciwieństwie do niego, wyjechać przed Leclerciem.

Renault udowodniło, że zasługuje na czwarte miejsce w klasyfikacji konstruktorów, zdobywając więcej punktów niż Force India. Zespołowi Force India nie udało się dogonić w klasyfikacji McLarena, ale dla zespołu ważniejsza była walka za kulisami. Team Haas podał przed wyścigiem w wątpliwość, czy Force India jest konstruktorem, jeśli używa samochodu skonstruowanego przez swoje poprzednie wcielenie. Protest został oddalony, ale Haas zyskał potwierdzenie, że Force India to nowy zespół, co będzie miało znaczenie w dalszych etapach przepychanki o pieniądze.

Dobra postawa Sainza pozbawiła jego idola, Alonso miejsca w pierwszej dziesiątce w klasyfikacji kierowców. Carlos wyprzedził go ostatecznie o zaledwie trzy punkty. Fernando skończył zarówno sezon jak i swój ostatni wyścig na pechowej jedenastej pozycji. Dopingowany przez radio oświadczył, że nie potrzebuje więcej punktów, bo zdobył ich już 1800 w swojej karierze. Jego wypowiedzi przez radio też będzie nam brakować. Szkoda, że nie zdobył tego punktu, bo to byłby punkt równo numer 1900.

Alonso podszedł do wyścigu rozluźniony i ewidentnie nie dbał o wynik, a także o przestrzeganie procedur. Ścinał zakręty za co otrzymał trzy kary pięciu sekund, które jednak nie pozbawiły go jedenastego miejsca. Przynajmniej dojechał do mety, co sprawiło, że mógł się stać uczestnikiem celebracji za pomocą bączków na prostej startowej. Inni zawodnicy jadący ostatni wyścig dla swoich teamów mieli mniej szczęścia. Gasly i Ocon podobnie jak Ericsson i Raikkonen musieli wycofać się z powodu awarii.

Dwie strony Mercedesa

W Abu Zabi pech nadal prześladował Valtteriego Bottasa. Problemy z zachowaniem tyłu samochodu spowodowały dodatkowy pitstop, kilka wycieczek poza tor.  W efekcie Bottas nie był w stanie obronić się przed Vettelem i Red Bullami. Spadł z drugiego na piąte miejsce w wyścigu, ale, co ważniejsze, także spadek z czwartego, na piąte w klasyfikacji generalnej. I to w weekend, podczas którego, dzięki awarii Raikkonena, mógł awansować na trzecie. Po raz pierwszy od sezonu 2013 zawodnik Mercedesa zajmuje tak niskie miejsce w klasyfikacji, po raz pierwszy od 2012 kończy sezon bez zwycięstwa. Przed wyścigiem potwierdzono, że Esteban Ocon będzie w przyszłym roku trzecim kierowcą Mercedesa. Bottas jest w bardzo trudnej sytuacji. Nie ma już stuprocentowego wsparcia teamu. W każdej chwili może być wymieniony na utalentowanego zawodnika czekającego w kolejce.

Hamilton tymczasem bez żadnych problemów wygrał kolejny wyścig. Gdy przekraczał linię mety, flagą w szachownicę machał mu oczywiście Will Smith. Na podium zaprezentował dumnie swój tatuaż „Still I Rise”, na konferencji prasowej uśmiechnięty żartował z Maxem i Sebastianem. Wydaje się, że wszystko przychodzi mu teraz z dziecinna łatwością. Właśnie stał się pierwszym kierowcą, który przekroczył 400 punktów w sezonie. W tym momencie jest bezapelacyjnym królem F1. Tak jak Vettel w sezonie 2013. Tak jak Michael Schumacher w sezonie 2004. Czy także w przypadku Hamiltona możemy spodziewać się przyjścia trudniejszego okresu? Max Verstappen i Charles Leclerc pokazali także w Abu Zabi, że są gotowi do walki o najwyższe cele. Potrzebują tylko dobrego samochodu.

 

DsybqkhWsAEGwM2Ds20_UlX4AYnDdTDs4Wl4mW0AAfCf8

Komentarze (8)

Dodaj komentarz
  • kapinorm

    Pokaz dla fanów ale było dość fajne widowisko jeśli chodzi o wyścig, może niezbyt spektakularne ale faktycznie było na co popatrzeć . Bardzo fajna recenzja z wyścigu.

  • tomekrado

    Kubica wraca do GP? ciekawy jestem jak pójdzie mu w jego wyścigach czy jeszcze jest ta forma czy już po takiej przerwie forma spadła za pewne będą spadki ale ciekawe jakie.

  • Gość: [schuberth] *.dynamic.mm.pl

    Ten sport budzi wielkie emocje. Chyba cała Polska, nawet osoby niezainteresowane tematem, kojarzą Kubicę. To coś niesamowitego.

  • Gość: [kaskimotocyklowe] *.dynamic.mm.pl

    Przyjemnie powspominać. Grand Prix to wielkie wydarzenie, sport na najwyższym światowym poziomie. Niezwykłe widowisko.

  • Gość: [ddd] *.icpnet.pl

    cześć, jak można się z Tobą skontaktować? mam propozycję

  • kuternoga85

    go Kubica, go!!!

  • emikai12

    kontakt do mnie emikai@wp.pl

  • kamilok42

    Super gala bardzo widowiskowa podobała mi się jak żadna inna powiem szczerze że chętnie bym oglądał takie gale. W Abu Zabi mają fajny tor bardzo mi się podoba.

© on the limit - blog o Formule 1
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci