Menu

on the limit - blog o Formule 1

Blog o skomplikowanej teraźniejszości i bogatej historii najszybszego sportu swiata

GP Brazylii 2018 – Trudna lekcja Verstappena

emikai12

Droga do zostania mistrzem świata nigdy nie jest łatwa. Często po drodze trzeba poradzić sobie z porażkami i uczyć się na własnych błędach. Lewis Hamilton odebrał taką trudną lekcję pokory podczas GP Chin w sezonie 2007, Ayrton Senna w Monako, w sezonie 1988. Dla Maxa Verstappena takim momentem było GP Brazylii 2018.

DryU00dW4AERYI2

Po tym jak Lewis Hamilton zapewnił sobie mistrzostwo świata w Meksyku, w Brazylii priorytetem Mercedesa stał się piaty z rzędu tytuł wśród konstruktorów. To czy wywalczą go już na torze Interlagos nie było pewne, ponieważ w poprzednich dwóch wyścigach ustępowali konkurentom, a długa prosta z podjazdem pod górę faworyzowała bardzo mocne silniki Ferrari.

Za to Red Bull nie wydawał się poważnym zagrożeniem. W treningach odstawali od czołowych dwóch zespołów wyraźnie, tracąc nawet kilkanaście kilometrów szybkości na prostej. Zespół Christiana Hornera, wiedząc, że w kwalifikacjach nie miał szans, od początku skupiał się wyłącznie na ustawieniach na wyścig. Dodatkowym zmartwieniem dla zespołu była kolejna kara na starcie dla Daniela Ricciardo. Najbardziej pechowy kierowca tego sezony startował z karą przez meksykańskiego marschala, który zniszczył turbinę w jego samochodzie zalewając ja wodą.

Sergiej Sirotkin w Williamsie spisał się świetnie w Q1 i awansował do Q2, gdzie był sprawcą sytuacji, która mogła zaważyć na losach wyścigu. Rosjanin w przeciwieństwie do innych kierowców, zamiast zwolnić, by zrobić sobie miejsce na torze przed rozpoczęciem okrążenia kwalifikacyjnego, zbliżył się do Hamiltona na pełnym gazie. Anglik zobaczył go w ostatniej chwili i starał się zjechać z linii wyścigowej, co było błędem i mogło mieć fatalne konsekwencje. Sirotkin na szczęście uniknął kolizji.

Hamilton obwinił Rosjanina o incydent, nie rozumiejąc, czemu jechał tak szybko. Przyczyną takiego zachowania była konieczność rozgrzania opon. Sędziowie ostatecznie nie ukarali żadnego z zawodników, wezwali natomiast do siebie Sebastiana Vettela, który wbrew procedurom nie wyłączył silnika podczas rutynowego ważenia i zjeżdżając z wagi uszkodził ją. Przyczyną był pośpiech, by szybko wyjechać na okrążenie kwalifikacyjne w Q2. Ferrari jako jedyne postawiło na twardszy zestaw opon, który miał przynieść korzyści w wyścigu, i kluczowe dla nich było wykręcenie czasu  zanim spadnie deszcz. Ciemne chmury wisiały nad torem przez cały weekend, ale kibice nie doczekali się ulewy. Lekko kropiło tylko w kwalifikacjach. Deszcz, który spadł w Q2 wydawało się uniemożliwił poprawienie czasów wywalczonych na początku sesji, ale Charles Leclerc spróbował i jeszcze raz potwierdził swój talent awansując do Q1, podobnie jak jego zespołowy partner, Marcus Ericsson.

Saubery wykorzystały, podobnie jak Haas przewagę silnika Ferrari. W Q1 bohaterem został Ericsson, który wywalczył swoją najlepszą w życiu szósta pozycję startową tuż przed Leclerciem, bądąc jedynym, oprócz Lewisa Hamiltona, kierowcą, który był w stanie poprawić czas w drugim przejeździe. Potem w wyścigu Sauber potwierdził formę, kiedy Leclerc z łatwością wywalczył tytuł najlepszego z reszty, Niestety dla Ericssona wyścig miał znacznie bardziej pechowy przebieg.

Hamilton zdobył kolejne pole position, które było już setnym Mercedesa w F1. Z drugiego miejsca startował Vettel, obaj mistrzowie świata uniknęli kar przesunięcia na starcie, ale Vettel musiał za swoje wyczyny na wadze zapłacić sporą grzywnę, bo aż 25 000 euro.

Ferrari na twardszych oponach wystartowały słabo. Vettel stracił pozycję na rzecz Bottasa, a Kimi dał się wyprzedzić Maxowi Verstappenowi, szybko jednak odzyskując pozycję. Za plecami czołówki na pierwszym okrążeniu było bardzo ciekawie. Leclerc wywalczył szóste miejsce, wciskając się po wewnętrznej drugiego zakrętu przed Grosjeana i Ericssona, co spowodowało, że wypchnięty na zewnętrzną drugiego zakrętu samochód Szweda doznał kolejnych (po wcześniejszej awarii dyfuzora w drodze na pola startowe) uszkodzeń i od tego momentu stał się łatwym celem dla rywali. W trzecim zakręcie Kevin Magnussen starał się zaatakować go po zewnętrznej i został wypchnięty na asfaltowe pobocze. Wykorzystał to Pierre Gasly, wychodząc na ósme miejsce. Wjeżdżając w drugi kręty sektor Ericsson był dziewiąty a za nim walczyli zaciekle Kevin Magnussen z Danielem Ricciardo. Tę walkę wygrał Australijczyk, który na prostej startowej wyprzedził także Ericssona. Jadącemu na dwunastym miejscu Sergio Perezowi udało się utrzymać za sobą nacierających kierowców Renault. Ericsson utrzymywał dziewiąte miejsce przez kilka okrążeń, ale Magnussen na dziewiątym okrążeniu wypchnął go na pobocze w drugim zakręcie. Szwed stracił trzy pozycje, a jego samochód coraz gorzej się prowadził. W końcu musiał wycofać się z wyścigu, co było dla niego ogromnym rozczarowaniem.

Drve1dqWkAAvEPD

Walka w środku stawki szybko przestała zajmować kibiców, ponieważ dużo zaczęło się dziać w czołówce. Niespodziewanie okazało się, że Red Bull ma samochód perfekcyjnie przygotowany do wyścigu. Przewaga mocy nie pomogła żadnemu z kierowców Ferrari, z którymi Verstappen poradził sobie bardzo szybko. Z kolei Ricciardo już na piątym okrążeniu zameldował się na szóstej pozycji i teraz on naciskał kierowców Ferrari.

Tym razem to Kimi był największą nadzieją zespołu z Maranello w walce z Mercedesami, gdyż Sebastian Vettel przez cały wyścig walczył z własnym samochodem. Problem z sensorem mocno go spowolnił i w efekcie szybko oddał czwarte miejsce Finowi.

Verstappen nie zakończył swojej szarży na zawodnikach Ferrari, którzy na początku wyścigu jechali na wolniejszych oponach licząc, że ich taktyka zadziała w drugiej fazie. Wkrótce okazało się, że Red Bull znacznie lepiej od Mercedesa dba o opony super miękkie. W efekcie Verstappen już na dziesiątym okrążeniu minął Bottasa. Fin był coraz wolniejszy i zaczął blokować kierowców Ferrari.

Raikkonen podjął próbę na jedenastym okrążeniu, ale Bottas się nie dał. Gdy siedem okrążeni później Bottas zjeżdżał do boksu, nadal był przed Raikkonenem. Gdy Kimi w końcu miał wolny tor, miał już siedem sekund do Hamiltona. To był kluczowy moment, który odebrał Ferrari szansę na zwycięstwo, uniemożliwiając im realizację taktyki i wykorzystanie przewagi opon. Zmuszony do oszczędzania silnika Bottas, sam nie miał szans na dobry wynik, ale skutecznie zepsuł wyścig Raikkonenowi.

Na osiemnastym okrążeniu Perez wyprzedził Gasly’ego zapewniając sobie ostatnie punktowane miejsce. Chwilę później naciskany przez Verstappena Hamilton zjechał na pit stop oddając prowadzenie Holendrowi.

Wtedy Red Bull pokazał swoją siłę. Okazało się, że potrafią dłużej utrzymać opony super miękkie w dobrym stanie, niż Ferrari swoje miękkie opony. Po tym jak konkurenci wyjechali z boksu na świeżych oponach pośrednich, zarówno Max jak i Daniel potrafili utrzymywać nad nimi przewagę, nadal zachowując dobre tempo. W efekcie po swoich pit stopach znaleźli się tuż za, odpowiednio, Hamiltonem i Vettelem, wyposażeni w świeże opony miękkie. O ile Ricciardo musiał pokazać swój kunszt późnego hamowania wyprzedzając Vettela, o tyle Max minął Hamiltona z łatwością na prostej. Wydawało się, że losy zwycięstwa zostały tym samym rozstrzygnięte. Verstappen mógł spokojnie kontrolować wyścig, dbając o opony. Lewis, o czym konkurenci nie wiedzieli, walczył z przegrzewającym się silnikiem, który w każdej chwili mógł ulec awarii, a drugie miejsce wystarczało do zapewnienia Mercedesowi mistrzostwa konstruktorów, co było podczas tego weekendu ich głównym celem.

Ostra walka toczyła się teraz o trzecie miejsce. Kimi co prawda wyjechał z boksu za Vettelem, ale Niemiec szybko go przepuścił, by Fin znowu, tym razem wyposażony w świeże opony, mógł podjąć walkę z Bottasem.

Na czterdziestym trzecim okrążeniu Vettel obronił się dość agresywnie przed najszybszym na torze Ricciardo, spychając go na zewnętrzną pierwszego zakrętu. Okrążenie później Kimi w końcu zdołał wyprzedzić Bottasa, ale mało kto na głównej trybunie to zauważył, wszyscy bowiem wpatrywali się w pobocze drugiego zakrętu, gdzie stał samochód dotychczasowego lidera, Maxa Verstappena. Max na szczęście nie zgasił silnika i prawie natychmiast ruszył dalej, pokazując przy okazji środkowy palec, stojącemu na przeciwległym poboczu Estebanowi Oconowi. Hamilton zdążył jednak przemknąć obok i znalazł się na prowadzeniu z prawie sześciosekundową przewagą.

DrvqCzyWoAErGBO

Genezą wypadku, który rozstrzygnął losy zwycięstwa, była taktyka Force India z bardzo długim pierwszym stintem. Ocon wyjechał z boksu tuż za spokojnie kontrolującym wyścig Verstappenem i musiał wykorzystać szybkość swoich nowych opon, by szybko dogonić i wyprzedzić Carlosa Sainza i kierowców Toro Rosso, którzy byli w tym fragmencie wyścigu znacznie od niego wolniejsi. Francuz zaatakował więc Verstappena na prostej. Max był na to przygotowany i zamiast przepuścić Ocona wygrał z nim walkę w pierwszym zakręcie. Był przekonany, że w drugim zakręcie Ocon ustąpi mu. Okazało się to dużym błędem. Esteban na chwilę zapomniał o zdrowym rozsądku, nie ustąpił i w ryzykowny sposób zaatakował po wewnętrznej drugiego zakrętu. Max nie spodziewał się tego i nie zostawił mu miejsca. Kolizja była nieunikniona. W tej sytuacji, w której jeden miał zapewnione zwycięstwo, a drugi nie miał szans na punkty, dwaj dawni rywale z F3 zupełnie niepotrzebnie podjęli walkę. Żaden z nich nie chciał ustąpić, choć na dłuższą metę byłoby to dla każdego z nich lepsze rozwiązanie.

Na okrążeniu numer 46 Ricciardo wyprzedził w końcu Vettela po zewnętrznej pierwszego zakrętu. Potem bardzo szybko dogonił Bottasa, ale utknął za Finem na wiele okrążeń. Po pięćdziesięciu trzech okrążeniach  Vettel miał dość i zjechał do boksu po super miękkie, sześć okrążeń później Ricciardo wyprzedził w końcu Bottasa, który zaraz potem udał się na pit stop, by zneutralizować undercut Vettela.

Na placu boju zostało więc czterech zawodników. Verstappen z uszkodzoną  podłogą zbliżał się powoli do Hamiltona.  Raikkonen trzymał się za nim, ale jego z kolei szybko doganiał Ricciardo. Na osiem okrążeń przed końcem pierwszą czwórkę dzieliły niewiele ponad dwusekundowe odstępy. Pod koniec wyścigu Verstappen był tuż za Hamiltonem, a Ricciardo tuż za Raikkonenem. Obu zawodnikom Red Bulla zabrakło jednak czasu. Tym samym Hamilton zwyciężył ponownie, po dwóch rozczarowujących wyścigach i zapewnił Mercedesowi w pełni zasłużone mistrzostwo wśród konstruktorów.

Max zjeżdżając do boksu powiedział przez radio, że ma nadzieję, że nie spotka Ocona w padoku. Spotkał go jednak podczas ważenia. Uśmiechnięty Francuz oświadczył, że był od niego szybszy. To było za wiele dla Verstappena i spowodowało, że przeszedł do rękoczynów. Starcie było w sumie niegroźną przepychanką, ale sprawiło, że został skazany na dwa dni „prac społecznych” dla FIA.

Z pewnością większą winę za zderzenie ponosi Ocon, który jako zdublowany zawodnik naraził lidera wyścigu na niepotrzebne niebezpieczeństwo. Dlatego sędziowie ukarali go karnym postojem w boksie. Verstappen też jednak powinien mieć pretensję do siebie.

Przed wyjściem na podium wzburzony Max opowiadał Kimiemu o tym jak Ocon pozbawił go zwycięstwa, kiedy wtrącił się Hamilton, zwracając uwagę, że Francuz miał prawo go zaatakować. „Ty miałeś więcej do stracenia niż on” – powiedział Anglik. Lewis bardzo dobrze odczytał sytuację. Max powinien zapamiętać te słowa. Hamilton wskazał mu jego słabość. Trudno powiedzieć, czy była to chęć doradzenia młodszemu koledze, czy raczej próba podważenia jego pewności siebie i pokazania swojej wyższości. Znając Lewisa i jego instynktowną umiejętność psychologicznej gry z rywalem, raczej to drugie. Niewątpliwie miał jednak rację. Ayrton Senna mówił, że by zostać mistrzem trzeba nauczyć się kiedy odpuścić. Z drugiej strony ten sam Senna, już jako trzykrotny mistrz świata, kiedy zdublowany Eddie Irvine zaatakował go na torze w Suzuka, co prawda na torze mu ustąpił, ale po wyścigu znalazł go i wytłumaczył mu swój punkt widzenia za pomocą pięści.

Umiejętność dbania o swoją reputację poza torem Max miał od początku kariery. W Brazylii całą winę zrzucił na Ocona, ale to tylko fasada. Max ma umiejętność autorefleksji i wyciągnie z tego wnioski. Gdy był krytykowany za ciągłe kraksy w pierwszej części sezonu, stanowczo odrzucał sugestię, że musi zmienić styl jazdy. Dopiero niedawno przyznał, że obecne sukcesy zawdzięcza temu, że… zmienił styl jazdy. Ta porażka z pewnością też dużo go nauczy.

3349GRID11DrvkhXPX4AAG_mQDr005jcXQAAv3fgDr5Iu2rXQAEitU

 

Komentarze (1)

Dodaj komentarz
  • marekolgier

    Bardzo fajny wpis , dużo się dowiedziałem o tym GP Brazylii i jestem sam ciekaw jak to będzie wyglądało. Inne priorytety to będzie inna walka. Pozdrawiam.

© on the limit - blog o Formule 1
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci