Menu

on the limit - blog o Formule 1

Blog o skomplikowanej teraźniejszości i bogatej historii najszybszego sportu swiata

Zapowiedź sezonu 2019

emikai12

Przed sezonem 2019 w padoku panuje optymizm. Zapowiadają się ciekawe mistrzostwa. Mercedes ma po raz pierwszy od lat nie być faworytem. Pojawia się nowa gwiazda w osobie Charlesa Leclerca, Red Bull jest coraz bliżej czołowej dwójki, a dystans między czołowymi zespołami a środkiem stawki ma się wyraźnie zmniejszyć. Jedyną ekipą, która nie ma powodów do optymizmu jest, niestety dla polskich kibiców, Williams.

Zmiany

Ten sezon to przede wszystkim zmiany w przepisach dotyczących aerodynamiki. Skrzydła zostały powiększone. Przednie skrzydło jest teraz szersze, ale mniej skomplikowane. Ma to uprościć wyprzedzanie, które z roku na rok stawało się trudniejsze. Czy to pomoże? Na pewno tak, choć nie bardzo, bo zespoły ciężko pracowały, by odzyskać straty w aerodynamice. Outwash, czyli termin opisujący zjawisko kierowania strumienia powietrza na zewnątrz samochodu, które było powodem problemów z wyprzedzaniem, stał się jednym z bardziej popularnych słów w przedsezonowych rozmowach.

Innym wyróżnikiem tego sezonu jest bezprecedensowa w ostatnich czasach ilość zmian personalnych w teamach, jeśli chodzi o kierowców. Tylko Mercedes i Haas zachowały składy z zeszłego sezonu. Aż cztery zespoły wymieniły cały skład. Mamy trzech, a właściwie nawet czterech (Giovinazzi wystąpił jak dotąd tylko w dwóch wyścigach) debiutantów.

Inną nowością ma być punkt za najszybsze okrążenie, czyli rozwiązanie, które ostatni raz w F1 gościło w latach pięćdziesiątych. 

Ferrari

barcelonat02tuesday7564044

Jak silne było Ferrari w zeszłym sezonie? Czy byli najszybsi i zmarnowali szansę? Czy jak twierdził Vettel nigdy nie byli wyraźnie przed Mercedesem? Z zewnątrz wyglądało jakby przegrali przez własne błędy, a Sebastian był głównym winowajcą. Ten sezon to nowe otwarcie dla zespołu. 

Ferrari zawsze jest gwiazdą testów, ale tym razem to naprawdę ma być ich rok. Byli najszybsi na początku i na końcu testów, przez cały czas będąc punktem odniesienia dla reszty stawki. Przez kraksę Sebastiana Vettela siódmego dnia stracili trochę czasu, poza tym jednak dorównywali Mercedesowi pod względem przejeżdżanego dystansu. Wiadomo też, że nie pokazali całego potencjału. Co prawda Lewis Hamilton ostatniego dnia wykręcił czas zbliżony do rekordu testów Vettela, ale analiza przy uwzględnieniu różnych rodzajów opon potwierdza to, co wcześniej mówili eksperci i sam Lewis. Przewaga Ferrari może wynosić nawet 0,5 sekundy.

Samochód Ferrari nie wygląda na specjalnie innowacyjny w porównaniu z Mercedesem, wydaje się rozwinięciem pomysłów z poprzednich sezonów, ale to może być jego siłą. Nowe przednie skrzydło wygląda na bardzo efektywne, więc możliwe, że Ferrari okazało się innowacyjne dokładnie tam gdzie trzeba. 

Z nowym szefem Mattią Binotto, nowym czerwono czarnym matowym malowaniem i nową gwiazdą Charlesem Leclerciem zespół wydaje się gotowy, by rozpocząć nowy rozdział i w końcu zacząć wygrywać mistrzostwa. Jedyne czego nie wiadomo to, jak będzie wyglądała współpraca między kierowcami.

Leclerc nie ma być nowym Kimim Raikkonenem, ma być przyszłą lepszą wersją Vettela. Pytanie tylko czy już teraz. Przed testami Binotto zdarzyło się powiedzieć, że zespół może kazać Charlesowi pracować dla Seba, zwłaszcza na początku sezonu. To oraz fakt, że Ferrari płaci Leclercowi ponad dziesięć razy mniej niż Vettelowi wskazywało by, że na razie Leclerc ma zadowolić się rolą drugoplanową. Ostatnio jednak Ferrari stara się podkreślać na każdym kroku równe traktowanie obu kierowców. Jak będzie naprawdę?

Leclerc nie musi pokonać Vettela w swoim pierwszym sezonie, ale team będzie zachwycony, jeśli mu się to uda. Kluczowe będzie to jak Charles zacznie sezon. Jeśli będzie miał problemy, Ferrari zdejmie z niego presję, podkreślając pozycję Vettela w zespole. Jeśli jednak Leclerc pokaże od razu, że potrafi pokonywać Sebastiana, Ferrari nie będzie z pewnością go powstrzymywać i będziemy mieli sytuację typu Hamilton-Alonso 2007. Jeśli przewaga Ferrari byłaby tak duża jak sugerują testy, wszyscy powinniśmy sobie tego życzyć. Epicka walka między dwoma zawodnikami Ferrari, w stylu Rosberga i Hamiltona z pewnością byłaby długo oczekiwaną odmianą po latach ciągłych zwycięstw Mercedesa.

Mercedes

barcelonat02wednesday17950250

Mercedes zdobył pięć razy z rzędu mistrzostwo w obu klasyfikacjach, wyrównując rekord Ferrari. Jeśli wygrają znowu, będzie to rekord wszech czasów. Z pewnością zrobią wszystko, by to osiągnąć, ale jest powód, dla którego jak dotąd nikomu się to nie udało.

W pierwszym tygodniu testów Mercedes wyglądał nie najlepiej, więc przed drugim tygodniem przywieźli najbardziej radykalne poprawki ze wszystkich teamów. Nadal skupiali się jednak na długich przejazdach, nie pokazując tempa kwalifikacyjnego. Pod koniec wykręcili trochę zbliżonych do Ferrari czasów, ale Hamilton spekulował, że Ferrari może wyprzedzać ich nawet o pół sekundy. Możliwe, że to zasłona dymna, ale Ferrari też nie pokazało pełni potencjału.

Możliwe, że Mercedes sprawdzał dwa różne możliwe kierunki rozwoju samochodu, bardziej prawdopodobne jednak, że w pierwszej części celowo wykorzystano bazową wersję, a w drugiej części testów brał udział znacznie bardziej rozwinięty samochód.

Sytuacja nie wygląda dla Mercedesa dobrze na papierze, ale zespół wydaje się bardzo dobrze zmotywowany do podjęcia wyzwania postawionego przez Ferrari. Powodem tego są doświadczenia z ostatniego sezonu. Rok temu zagrożenie ze strony Ferrari było czymś nowym i spowodowało dużą nerwowość w zespole, ale po tym jak udało im się odwrócić losy rywalizacji i powrócić po sporym kryzysie, morale w zespole jest wyższe niż kiedykolwiek. Rok temu Lewis w kryzysowych sytuacjach czasem wydawał się zrezygnowany i nerwowy, w tym roku już raczej mu to nie grozi. Wie, że jego zespół jest zdolny nadrobić stratę w trakcie sezonu i to będzie celem Mercedesa.

O ile Lewis jest gotowy na nowe wyzwania i pewny siebie bardziej niż kiedykolwiek przedtem, jego zespołowy kolega jest w zupełnie innej sytuacji. Toto Wolff nie powie tego głośno, ale Valtteri Bottas, podobnie jak kiedyś Raikkonen w Ferrari zaczyna być postrzegany jako bezpieczny numer dwa. Esteban Ocon, który czeka w rezerwie, jest potencjalnym przyszłym numerem jeden, tak samo w dalszej perspektywie George Russell. Mercedes prędzej czy później wybierze przyszłość. Tak jak Ferrari z Leclerc'iem.

Red Bull

barcelonat02wednesday7719968

Czy w tym roku Red Bull powróci do walki o mistrzostwo? To pytanie pada przed pierwszym wyścigiem już od kilku lat. Zmiana dostawcy silników na Hondę była powodem sporego niepokoju dla kibiców zespołu  i być może skłoniła Daniela Ricciardo do odejścia. Team nastawiał się na kolejny trudny rok, mistrzowskie plany odkładając na później, ale bardzo możliwe, że w tym sezonie będą najsilniejsi od początku hybrydowej ery. Dobijając tym fanów McLarena.

Honda niespodziewanie nie tylko wyglądała podczas testów przyzwoicie jeśli chodzi o osiągi, ale nie miała też problemów z niezawodnością. Zmartwień dostarczyła za to psująca się skrzynia biegów i Pierre Gasly, którego kraksa pod koniec testów zaburzyła program. Nie był to duży problem z punktu widzenia zespołu, ale z pewnością nie pomógł Gasly’emu, przed którym stoi trudne zadanie dotrzymania kroku Maxowi Verstappenowi.

Max zaczyna wchodzić na mistrzowski poziom, którego zawsze się po nim spodziewano. W zeszłym roku zniszczył Ricciardo w kwalifikacjach i zwycięsko przeszedł przez trudną próbę, kiedy krytykowano go po licznych błędach w początku sezonu. Ostatnią surową lekcję dostał w Brazylii, gdy został ukarany za niepotrzebną agresję w momencie, w którym należało odpuścić. Niewątpliwie przez te doświadczenia dojrzał i jest gotowy wziąć na siebie rolę jednoznacznego lidera zespołu. Celem są tytuły w przyszłości, ale co da się osiągnąć już w tym sezonie?

Ferrari wydaje się być na razie poza zasięgiem, ale realnym celem staje się walka z Mercedesem. Hamilton kontra Verstappen w porównywalnych samochodach? To niewątpliwie coś, co chcemy zobaczyć.

Renault

barcelonat01thursday5861070

W tym roku środek stawki wydaje się być bliżej czołówki niż w poprzednich latach, co może dawać nadzieję na okazjonalne podium, dla któregoś z zespołów skazanych ostatnio na rywalizację o mistrzostwo klasy B, czy Formuły 1.5, jak określano walkę siódme miejsce w klasyfikacji. Możliwe jednak, że mniejsza strata do czołówki wynika z tego, że najlepsze teamy ukrywają prawdziwe tempo.

Renault i Haas mają nadzieję na kontynuację progresu z zeszłego sezonu, ale Alfa Romeo i Toro Rosso mają potencjał, by nawiązać z nimi walkę.

Renault wydawało się maskować tempo tak jak czołówka, a nowa jednostka napędowa podobno w końcu spełnia oczekiwania dotyczące mocy. Zespół robi systematyczne postępy i w tym sezonie zapewne zbliży się jeszcze bardziej do czołówki. Ich atutem jest para kierowców.

Nico Hulkenberg będzie mógł w końcu potwierdzić swoją reputację porównując się z jednym z najszybszych kierowców w stawce, a Daniel Ricciardo będzie chciał być zdecydowanym liderem. Ta rywalizacja z pewnością zmobilizuje obu kierowców. Dla Renault to jednak kolejny sezon przejściowy i ich celem jest stały rozwój i zmniejszanie dystansu do czołówki. Z pewnością czymś na czym zależy zarówno szefom Renault jak i Ricciardo jest jak najszybsze dorównanie Red Bullowi. Tutaj w grę wchodzą silne emocje.

Haas
barcelonat02tuesday194670846

Haasy podobnie jak samochody Renault nie wyróżniały się szybkimi czasami podczas testów, ale na torze prezentowały się solidnie. Amerykański zespół miał problemy z niezawodnością, ale ich samochód, wykorzystujący doświadczenia Ferrari z pewnością jest bardzo szybki. Haas niepostrzeżenie stał się z biegiem lat pewniakiem do walki o Q3.

Zespół postawił na stabilny rozwój, omijają go zawirowania i problemy. Stabilizacja jeśli chodzi o kierowców i nowy sponsor to kolejne atuty, które sprawiają, że po zespole można spodziewać się dalszych systematycznych postępów. Będą zapewne bliżej czołówki niż rok temu i będą walczyli z Renault o czwarte miejsce w klasyfikacji konstruktorów, ale obrona nawet obrona piątego miejsca nie będzie łatwa, bo zagrożeniem może okazać się drugi team używający tego samego silnika, czyli Alfa Romeo.

Alfa Romeo

barcelonat02tuesday1274318

Trzecim zespołem, który w środku stawki może liczyć na dobre rezultaty jest Alfa Romeo, czyli do niedawna Sauber. Zaskoczyli rok temu, mogą zaskoczyć ponownie. Ich postęp w zeszłym sezonie był czymś o czym McLaren i Williams mogą jedynie marzyć. Z samego końca stawki stopniowo stali się zespołem walczącym regularnie w pierwszej dziesiątce. Po takim postępie celem musi być walka o czwarte miejsce w klasyfikacji konstruktorów. Najbardziej radykalne przednie skrzydło w stawce to pokaz ambicji, a silnik Ferrari to wciąż ogromny atut. Jest też nowa para kierowców.

Kimiego Raikkonena nikomu przedstawiać nie trzeba, Antonio Giovinazzi trochę zepsuł swoją reputację wypadkami podczas swojej krótkiej przygody z Sauberem dwa lata temu, ale powinno się pamiętać go głównie jako kogoś, kto walczył kiedyś z Pierre'em Gasly'm o mistrzostwo GP2. Giovinazzi jest młody, ale już doświadczony i może być wyzwaniem dla Raikkonena. Fin chciałby na pewno, po raz pierwszy od dawna, być liderem zespołu, ale to może nie być wcale łatwe. Niezależnie od tego jak szybki jest ciągle nieco starzejący się już Kimi, jego największym atutem jest ogromne doświadczenie, zgromadzone podczas niemal dwóch dekad startów w F1. Choćby z tego powodu pozyskanie go to świetna wiadomość dla zespołu. Z takim kierowcą ambicje automatycznie wzrastają.

Toro Rosso

barcelonat02wednesday11383136

Rok temu zapowiadało się, że Toro Rosso z silnikiem Hondy będzie czerwoną latarnią i rzeczywiście tak by było, gdyby nie szokująco słaba forma Williamsa. Jednak są powody, dla których poprzedni sezon był dla zespołu bardziej udany, niż wskazuje na to pozycja w klasyfikacji. Team znalazł się w trudnym momencie, z nowym silnikiem i dwójką nowych niedoświadczonych kierowców, a jednak nawet przez chwile nie przestał być konkurencyjny. Nie udało się utrzymać równej formy przez cały sezon, ale wyniki Gasly’ego w Bahrajnie i na Węgrzech pokazywały, że potencjał jest. W następnym sezonie przychodzi czas, by go w pełni wykorzystać.

Największym atutem Toro Rosso jest samochód, którego tylna część jest bliźniaczo podobna do Red Bulla. Za to przednie skrzydło zbudowane jest według innej koncepcji. Kto wie, czy nie będzie to lepsze rozwiązanie niż to zastosowane przez seniorski zespół? Teoretycznie taka możliwość istnieje. Ten sam silnik co Red Bull powinien być dla zespołu motywacją.

Zmotywowani na pewno będą kierowcy. Alexander Albon jest absolutnym debiutantem, ale już pozytywnie zaskoczył, pokazując na testach bardzo dobre czasy. Toro Rosso regularnie gościło w czołówce tabel podczas testów, co świadczy o tym, że podobnie jak Alfa mogą być zagrożeniem dla pozycji Haasa i Renault. Ścisła współpraca z Red Bullem może być też jednak przekleństwem, ponieważ Toro Rosso będzie przez Hondę wykorzystywane do eksperymentów, na które nie stać Red Bulla, co może oznaczać mniejszą niezawodność i kolejny rok zmagań z karami na starcie.

Racing Point

barcelonat02tuesday2912193

Team, który obecnie nazywa się prawdopodobnie Racing Point (możliwą wersją jest też Sport Pesa Racing) od lat był czwartą siłą w F1, tym razem może być jednak inaczej bo zamieszanie z poprzedniego roku mocno zaszkodziło przygotowaniom do kolejnego sezonu.

Miejsce w klasyfikacji nie odzwierciedlało co prawda potencjału, ale zespół i tak powinien być zadowolony. Uniknął katastrofy, a przyszłość w końcu wygląda stabilnie. Ambicje z nowym właścicielem są znacznie większe i obejmują nawiązanie walki z czołówką, widać jednak, że na te sukcesy trzeba będzie trochę poczekać.

Na testach samochód bardzo przypominał zeszłoroczny i nie prezentował dobrego tempa. Zespół liczy na nowe części i rozwój podczas sezonu. W Melbourne ich samochód powinien być zupełnie odnowiony. To oczywiście konsekwencja zeszłorocznych problemów.

Już raz, w sezonie 2015, udało się im stać się najlepszym zespołem środka stawki pod koniec sezonu, mimo startu zeszłorocznym modelem. Będą liczyć na powtórzenie tego wyczynu. Udowodniali nie raz, że mimo wielu przeciwności są w stanie produkować dobre samochody. Możliwe jednak, że team, który ma teraz większy budżet i większe ambicje myśli już o samochodzie na przyszły sezon, akceptując, że w tym mogą mieć problemy. Podczas testów zrobili mniej kilometrów niż ktokolwiek oprócz Williamsa.

To może nieco frustrować Lance’a Strolla, który uciekł z Williamsa i niespodziewanie znów znalazł się w zespole, który wygląda na outsidera, przynajmniej na początku sezonu. Głównym zmartwieniem Kanadyjczyka powinna być jednak rywalizacja z Sergio Perezem. Lance nie jest już nowicjuszem i jego młody wiek nie jest już usprawiedliwieniem. Teraz musi pokazać potencjał. Sergio to kierowca o ustalonej reputacji i doskonały punkt odniesienia, by w końcu dowiedzieć się, jak dobry naprawdę jest Stroll. Rywalizacja z Meksykaninem ma nietypowe drugie dno. Lance jest oczywiście synem właściciela, natomiast również Perez jest silniej związany z teamem niż typowy kierowca, z powodu roli jaką odegrał w zeszłorocznym przejęciu teamu. Wygląda na to, że obaj planują związać się z zespołem na lata. Gdyby doszło między nimi do konfliktów takich jak między Perezem i Oconem, sytuacja stała by się bardzo skomplikowana.

McLaren

barcelonat02friday2995754

Sergio Perez, Kevin Magnussen i Stoffel Vandoorne, to zawodnicy których kariery zostały skutecznie zastopowane przez pobyt w McLarenie. Następni w kolejce są Carlos Sainz i Lando Norris, ale ich sytuacja jest inna. Będą rywalizować z sobą a nie z doświadczonym mistrzem. To pierwszy raz od sezonu 2006, kiedy w składzie McLarena nie ma mistrza świata, ale bardziej wymowna jest inna statystyka. To pierwszy raz w całej historii teamu, kiedy żaden z ich zawodników nie ma na swoim koncie wygranej w Grand Prix. Lando Norris jest debiutantem, a Carlos Sainz, mimo swojego doświadczenia, nigdy jeszcze nie stał na podium.

To pokazuje, że McLaren nie jest już zespołem, którym był kiedyś. Są na dnie i muszą się teraz odbić. Podobnie jak w przypadku Hondy w Toro Rosso, brak presji zwycięstw i pogodzenie się z rzeczywistością, może dać potrzebny oddech i przestrzeń do rozpoczęcia powrotu do formy. No i oczywiście fakt, że w teamie nie ma Alonso, który wydaje się sprowadzać pecha.

McLaren w nowym, nieco bardziej przemyślanym niż rok wcześniej malowaniu, wygląda na odnowiony i gotowy na pozytywny przełom, ale ostatnie sezony nakazują ostrożność. Testy mogą skłaniać do ostrożnego optymizmu, ale McLaren z pewnością nie będzie w Melbourne tak silny jak rok temu. Byli wtedy przez moment czwartą siłą w F1, by przed końcem roku stoczyć się z powrotem na dno. Teraz potrzebują stałego spokojnego progresu. Do tego potrzebny jest samochód pozbawiony poważnych wad, który można w pełni zrozumieć i go rozwijać. Na taki samochód liczy też Williams, ale ich sytuacja znowu wygląda bardzo źle.

Williams

barcelonat02tuesday3375200

Williams był ostatni rok temu i po testach wygląda na to, że ich pozycja pozostaje niezagrożona. Wydaje się, że gorzej niż w poprzednim sezonie być nie może, ale koledzy z McLarena doskonale wiedzą, że w F1 zawsze może być gorzej. Zwłaszcza jeśli team nie umie na czas złożyć samochodu na testy.

Nowy sponsor Rokit zaskoczył komentatorów, którzy rzucili się do Google’a, by dowiedzieć się czegoś o firmie, o której nigdy przedtem nie słyszeli. Nie powinno to jednak być zaskoczeniem. Znana marka nie chciałaby wiązać się z teamem z końca stawki, dla firmy, która dopiero walczy o rozpoznawalność, Williams ciągle jest atrakcyjną propozycją.

Pamiętającym sukcesy Williamsa z lat dziewięćdziesiątych trudno patrzeć na to co teraz dzieje się w zespole. Po tym jak nie zdążyli ogarnąć się na pierwszą część testów ich program został bardzo zubożony i właściwie tylko dwa pierwsze dni drugiej części testów były naprawdę produktywne w kontekście zbierania danych. To od początku skazuje ich na pozycję outsidera, choć strata wydaje się trochę mniejsza niż rok temu. Odpowiedzialność zawsze spoczywa na szefie zespołu. Gdyby Claire Williams miała inne nazwisko, raczej nie utrzymałaby posady. Niewątpliwie popełniono poważne błędy i trzeba z nich wyciągnąć wnioski.

Wydaje się, że samochód jest bardziej udany od poprzedniego modelu, ale zespół może mieć problem, żeby uwolnić jego pełny potencjał. Z tego powodu ich strata może się powiększać. Brak czasu na testy to też duży problem dla kierowców. Williams nie zdążył przetestować usprawnień, więc potencjał auta pozostaje zagadką. Kierowcy nie mieli możliwości pracy z samochodem w specyfikacji, z którą będą musieli poradzić sobie w Melbourne. Podczas pierwszych weekendów będą więc na etapie testowania samochodu. Prawdopodobnie będą musieli walczyć z problemami, których team po niedostatecznym poznaniu auta, nie umie jeszcze przewidzieć.

Zrozumienie samochodu może zająć kilka weekendów. Miejmy nadzieję, że nie będzie to oznaczało, jak w zeszłym sezonie, zrozumienia, że samochód do niczego się nie nadaje. Największym problemem Williamsa jest nie tyle brak własnego potencjału, ale siła konkurencji. Zanosi się na to, że Toro Rosso, Sauber, Racing Point i McLaren mogą zrobić w tym roku znaczny postęp i strata na początku sezonu będzie później nie do odrobienia.

Nagłe zwolnienie Paddy’ego Lowe może oznaczać, że po testach spojrzano prawdzie w oczy i skupiono się na restrukturyzacji teamu z myślą o kolejnym sezonie, nie mając nadziei na dobre występy w tym. Robert Kubica ma więc trochę czasu na spokojne dochodzenie do dawnej formy. Znając etykę pracy Polaka można sobie jednak tylko wyobrazić jego frustrację. Na ostatnim etapie powrotu niezbędna jest rywalizacja, a do niej potrzebny jest konkurencyjny samochód. Jeśli jednak Williams będzie autsajderem, jedyna istotna rywalizacja, jaka go czeka, to ta z George'em Russellem.

Wydaje się, że niedoświadczony Russell powinien potrzebować więcej czasu na aklimatyzację w F1 niż doświadczony Kubica, ale może być dokładnie odwrotnie. W końcu kiedy Kubica miał długie osiem lat przerwy, Russell piął się przez juniorskie kategorie. To Polak więc może potrzebować więcej czasu. Dla obu będzie to kluczowy rok. Jeśli Kubica zdecydowanie przegra z Russelem, potwierdzi, że jego czas minął. Russell jest obecnie uważany za mistrza przyszłości, ale jeśli przegra z Kubicą, szybko zostanie następnym Vandoorne’em. Obaj dobrze wiedzą jak duża jest stawka tej wewnętrznej rywalizacji.

 

Sezon 2019 zapowiada się bardzo ciekawie. Nie będę go już jednak komentował na tym blogu. 29 kwietnia 2019 Blox.pl zostanie zamknięty i wraz z nim zniknie blog „on the limit”. Blog nie przeniesie się na nowy adres. Większość jego zawartości, oraz moje nowe teksty, będą ukazywać się w serwisie ŚwiatWyścigów.pl  Polecam szczególnie zakładkę Historia w sekcji Artykuły. Zapraszam do czytania i wspólnego przeżywania sportowych emocji, których, mam nadzieję, dostarczy sezon 2019. 

 

zdjęcia: (c) Pirelli

© on the limit - blog o Formule 1
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci